Archiwa

szkolenia sprzedażowe

Nowy paradygmat sprzedaży – nowe podejście do relacji handlowej z klientem

Challenger 
kluczowe kompetencje w sprzedaży 
szkolenia dla handlowców
szkolenia wyróżniających się sprzedawców – nowy paradygmat

Nowe spojrzenie na sprzedaż w kontakcie z klientem

Stare modele sprzedaży – chociaż wciąż praktykowane – przestają działać. Dotyczy to zarówno strategii tzw. „lejka sprzedaży” – jak  i w konsekwencji finalnie prowadzonych rozmów handlowych z klientami. Na skutek zmian rynkowych, szerokiego dostępu do informacji oraz sposobów/ form docierania do klienta a także istnienia różnych modeli biznesowych – klienci obecnie podejmują decyzje: o zakupie, o wyborze dostawcy w zupełnie nowy sposób. Tymczasem codzienne praktyki sprzedażowe handlowców ukazują, że często tkwią oni jeszcze w starych schematach sprzedaży.

Niniejszy tekst traktuje głównie o problemie realizowanych każdego dnia rozmów handlowych z klientami i uwrażliwia na konieczność zmiany co do sposobu i zakresu komunikacji z klientem   

Odpowiedzi się zmieniły. Anegdota dotycząca teorii względności w obliczu zmian

Albert Einstein zapytany któregoś dnia na uczelni o to: 

–  Czy przypadkiem nie zadaje na egzaminie tych samych pytań tym samym studentom kolejny rok z rzędu? – uzasadnił to następująco: 

– „Pytania się nie zmieniły lecz odpowiedzi się zmieniły”. 

Ta anegdota odwołuje się niejako do „Teorii względności” – a przy okazji może inspirować do myślenia o względności w odniesieniu do zmian zachodzących w naszym świecie, w technologii, w gospodarce, w biznesie czy życiu codziennym. Zmiany dyktują konieczność adaptacji.        

Z kolei inna z żartobliwych w odpowiedzi na pytanie:  „co nas czeka w przyszłości…i jakie są prognozy ”? brzmi :

– „To samo tylko bardziej”.  

Wiemy jednak, że ta prawda mocno się zdezaktualizowała. Wraz ze zmianami technologicznymi dochodzi do zmiany tzw. „definicji sytuacji” w wielu aspektach życia i biznesu. Postęp – mający wpływ na rozwój świata –  wynika co raz częściej ze zmiany paradygmatów, a nie intensyfikacji tych samych działań.  

Jak zmiana ma się do sprzedaży? 

Być może wielu menedżerów sprzedaży oraz handlowców zorientowanych na realizację wyznaczonych celów – mobilizuje siebie i zespół do działania  zwiększeniem zaangażowania, podejmowaniem  wzmożonego wysiłku realizującego właśnie zasadę: „to samo tylko bardziej”,

tymczasem osiąganie lepszych rezultatów dzisiaj może mieć swoje źródło w zmianie podejścia do problemu sprzedaży.  

Czasem niewielka zmiana – u źródła niesie ze sobą znaczące konsekwencje, analogicznie do strumienia światła  – gdzie zmieniony niewielki kąt padania / odchylenia u źródła w konsekwencji sprawia, że światło pada i oświetla inną przestrzeń – i zmienia perspektywę. 

Co sprawia, że najlepsi handlowcy mają najlepszą sprzedaż?

To pytanie zadaje sobie prawdopodobnie każdy menedżer sprzedaży i uzyskuje na nie własną odpowiedź, czy jednak te odpowiedzi – miałyby dzisiaj jakiś wspólny mianownik?  

Badania autorów różnych publikacji traktujących o sprzedaży, wykonane na kilkutysięcznej grupie handlowców wskazują, że „stare podejście” często nie wiąże się już z wysoką efektywnością i w obrębie starych typologii zachowań handlowców osiągających rezultaty – trzeba stworzyć nową kategorie sukcesu dla zespołu nowych cech i zachowań praktykowanych przez tych najlepszych.

szkolenia dla handlowców
szkolenia sprzedażowe
szkolenia z technik sprzedaży
skuteczny sprzedawca

Odpowiedzi na pytanie: „Co sprawia, że najlepsi sprzedawcy – są właśnie najlepsi?” …

… znajdują się w zmianie paradygmatów i definiują na nowo kryteria sukcesu w sprzedaży. W tej kwestii wiele już  wiadomo jednak dla zrozumienia istoty problemu, na poziomie strategicznym własnej firmy warto jest formułować także własne nowe hipotezy, tworzyć nowe założenia – i wspomniane już nowe definicje sytuacji, a w konsekwencji wywołać zmianę – orientację sprzedawców na inne działania. 

Pytanie:

Co dla Ciebie i dla twojego biznesu oznacza w praktyce formułowanie nowych hipotez dotyczących czynników sukcesu w sprzedaży? 

  • Sprzedaż w 2025 roku nie polega już na byciu najbardziej zaangażowanym (pracowitym) handlowcem  – polega na byciu najbardziej użytecznym partnerem (strategicznym) dla klienta”   
  • Najwięksi przegrywają dziś nie dlatego, że są słabi – ale dlatego, że utknęli w starych schematach – a klienci zmienili swoje oczekiwania szybciej niż oni” 
  • Wyobraź sobie, że prowadzisz rozmowę sprzedażową tak, że w efekcie klient zmienia zdanie i dochodzi do wniosku, że potrzebuje innego rozwiązania niż dotąd myślał … i to właśnie twojego rozwiązania i twojej firmy”. 
  • Zmiana kryteriów w ocenie sytuacji – sprawia, że bardziej od badania potrzeb  liczy się odpowiedni punkt widzenia na występujący problem” 
  • „Kluczowym zagadnieniem w sprzedaży nie jest już „badanie potrzeb” – ale kształtowanie opinii zmiana percepcji klienta, która ukształtowała/ukształtuje jego bieżące przekonanie”. 

Jeśli stare modele sprzedaży – przestają działać lub ich efektywność spada to jak brzmiałaby Twoja nowa definicja sytuacji w odpowiedzi na pytanie o czynniki sukcesu sprzedaży w Twojej firmie? Jakie zasady – obowiązywałyby sprzedawców w kontaktach z klientami – postawione na szczycie hierarchii problemu? 

Wolisz sprzedawać jak zawsze – czy tak jak dziś kupują klienci?

Okiem trenera.

Na moich warsztatach pokazuję i  wypracowuje z uczestnikami nowe spojrzenie na sprzedaż, nową filozofię działania  – to  jak zmienić starą rozmowę sprzedażową tzw. „proces sprzedaży” na zachowania będące obecnie czynnikami sukcesu- mające istotny wpływ na decyzje klienta. I nie chodzi tu o nowe „sztuczki handlowe” – nazywane powszechnie „technikami sprzedaży” ale raczej o nowe podejście bardziej systemowe, o czym przeczytasz dalej w tym artykule.  

Stary (wciąż praktykowany) model struktury rozmowy handlowej: 

Dotychczasowe modele jak i praktyki handlowe ujmowały sprzedaż w ramy procesu liniowego,  wynikającego z myślenia przyczynowo – skutkowego, z logiki następstwa zdarzeń – procesu, będącego konsekwencją myślenia, że skoro klient „chce kupić” należy nawiązać z nim relację, odkryć jego potrzebę a następnie przedstawić adekwatne rozwiązanie i w drodze negocjacji zamknąć sprzedaż – zakontraktować zakup. 

Proces sprzedaży który nadal funkcjonuje w schematach handlowych przebiega/przebiegał zazwyczaj następująco: 

  • nawiązanie relacji z klientem – sukcesywne jej „ocieplanie” 
  • zrozumienie położenia klienta, jego problemów oraz badanie i rozpoznanie jego potrzeb  
  • przedstawienie i uzasadnienia zaproponowanego rozwiązania odpowiadającego na zidentyfikowane potrzeby – językiem korzyści 
  • wynegocjowanie warunków umowy, kupna – sprzedaży, transakcji z uwzględnieniem wcześniejszej negocjacji ceny i warunków – tzw. odpowiadanie na obiekcje  
  • zamknięcie – finalizacja i kontraktacja ustaleń  

W tym modelu nie zawiera się już istota sukcesu współcześnie rozumianej sprzedaży.  Z uwagi na zmienione czynniki wpływu kształtujące decyzje klienta, można uznać, że to stary model, który nie gwarantuje już jak dawniej wysokiego prawdopodobieństwa sukcesu. Obecnie punktem wyjścia do rozmowy klienta ze sprzedawcą jest:

wstępnie ukształtowane stanowisko klienta na skutek wcześniej zebranych informacji,

posiadanie kilku alternatyw,

przekonanie (czasem złudne) o słuszności wyboru założonego rozwiązania, za którym kryje się jednocześnie …

niechęć do przechodzenia wielokrotnego procesu badania potrzeb, odpowiadania na pytania handlowców i wielokrotnego ponawiania „procesu sprzedaży” z każdym oferentem – szczególnie gdy stoi za tym brak skłonności do wyboru dostawcy i realizacji z nim kontraktu.

Nowe spojrzenie na sprzedaż

czynniki sukcesu w sprzedaży
cechy i zachowania skutecznego handlowca
czynniki sukcesu w sprzedaży

Czyli bardziej współczesne modele i kryteria sukcesu w sprzedaży 

Współcześnie według analiz i obserwacji (w tym także moich jako trenera), potwierdzonych przez badaczy tematu dotyczących tzw. czynników sukcesu w sprzedaży, w wyniku obserwacji, analiz, pracy z handlowcami sytuacja uległa zmianie: o sukcesie w sprzedaży decyduje inny proces, inne kompetencje oraz inne praktyki handlowe.  

Koncepcja „chwil prawdy” – reinżynieria sprzedaży 

Do obserwacji posłużyłem się koncepcją Jana Carlzona „Moments od Truth” – tzw. „chwil prawdy” – jest to koncepcja, w której obserwuje się i identyfikuje momenty krytyczne – tzw. decydujące chwile, sytuacje, zachowania personelu/ sprzedawców/ obsługi, zdarzenia,  wywołujące określone reakcje i doświadczenia – doznania klientów – uruchamiające w nich określone postawy i zachowania. Koncepcja pozwala dostrzec zależności, identyfikować czynniki sukcesu oraz błędy i anomalia w procesie, które implikują potencjalne negatywne lub pozytywne następstwa zdarzeń,

A zatem negatywne lub pozytywne doświadczenia (customer experinces) na podstawie owych momentów krytycznych – decydujących chwil – mogą wyznaczać nowe podejście, tworzyć nowe paradygmaty, definiować nowe zachowania, nową praktykę, która wpływa na dalszy przebieg danego procesu – co określa się mianem zachowań kluczowych – o decydującym znaczeniu dla planowanych rezultatów.  

Jest to więc kwestia rozłożenia na czynniki pierwsze określonego modelu działania i dokonania – jeśli jest to konieczne  – jego rekonstrukcji  

Koncepcja identyfikowania momentów krytycznych chwil prawdy w sprzedaży:

Model sprzedaży – współcześnie

Współczesny proces sprzedaży –  nie musi (i zazwyczaj już nie jest) liniowy, a sama natura czynników wpływających na decyzje zakupowe klientów uległa zmianie. Klient obecnie inaczej podejmuje decyzje, inaczej kalkuluje ewentualną współpracę, inaczej mierzy wartość oferty -  operując innymi  zmiennymi i myśląc innymi kategoriami w procesie podejmowania decyzji o zakupie. Dzieje się tak  na skutek dostępu do informacji, funkcjonowania w warunkach VUCA – z dynamicznie zmieniającymi się kryteriami decyzyjnymi – zależnie od rozwoju zdarzeń oraz zaistnienia poszczególnych czynników w danej chwili sytuacji  (tzw. momentum). 

Inaczej mówiąc decyzja klienta  jest wynikiem szeregu zmiennych: zależnie od okoliczności zakupu, modelu biznesowego, przyjętej strategii rozwoju firmy, rozpoznania otoczenia firmy, ofert rynkowych oraz zmian zachodzących na rynku popytu i podaży, itd.  

Z tego powodu czynnikiem krytycznym stało się dla sprzedawcy odpowiednie / adekwatne wyczucie chwili, elementu procesu, okoliczności – tzw. „momentum” gotowości do podjęcia przez klienta określonych działań i adekwatnego oddziaływania sprzedawcy:  

  • w jakim czasie, na jakim etapie decyzji oraz z czyim udziałem odbywa się rozmowa z  klientem  (tzw. Momentum)  i 
  •  umiejętne (kompetentne – czyli adekwatne) reagowanie na sytuację – zależnie od okoliczności.  

Dynamika sprzedaży i zmienność  generują sytuacje powracające dlatego właśnie proces sprzedaży stał się nieliniowy. Powracanie do pewnych kwestii jest elementem ciągłej aktualizacji percepcji poznawczej klienta i zmieniających się pod wpływem informacji kryteriów decyzyjnych nawet podczas jednego procesu sprzedaży.  

Proces sprzedaży stał się nieliniowy bo „wczorajsze ustalenia” mogą nie być już tak samo wiążące „dzisiaj” co wymusza na sprzedawcach rozwijanie nowych kompetencji oraz zdolności do elastycznego przystosowywania się do sytuacji, nowej wiedzy i umiejętności mających w danej chwili decydujące znaczenie jak również wywierania wpływu na decyzje klienta.

Model aktualnego procesu sprzedaży – opracowanie własne:

Okiem trenera

Wyczucie „Momentum” sprzedażowego jako kompetencja. 

Zagadnienie to powinno stać się elementem intensywnego treningu handlowców, w nabywaniu określonych umiejętności rozpoznania sytuacji, identyfikacji czynników o krytycznym znaczeniu dla przebiegu sprzedaży, uchwycenia „momentum” oraz nabywaniu biegłości w „działaniach najbardziej znaczących w danej sytuacji” . Trening może przypominać przygotowania do akcji grup specjalnych, gdzie realizacja celu jest „zapięta na ostatni guzik, a działania operacyjne są doskonale przygotowane we wcześniej wytrenowanych scenariuszach zależnych od okoliczności. Akcja jest dynamiczna i dzieje się szybko – lecz poparta jest gruntownym scenariuszowym przygotowaniem do przeprowadzonego działania. Wytrenowanie jest tutaj bardzo istotne – tymczasem handlowcy odbywają w firmach zbyt mało praktycznych i technicznych szkoleń.

Tkwienie w starym schemacie podczas gdy … „Odpowiedzi się zmieniły” 

Warto tu zaznaczyć, że częsty problem handlowców to „nawyk” trzymania się utrwalonych/utartych  schematów „starych scenariuszy”, powielanych ścieżek,  a nawet stosowania tych samych frazesów handlowych, nazywanych powszechnie technikami sprzedaży. Z drugiej strony jest też praktyka zabiegania o względy klienta, który korzysta z doświadczenia i pracy handlowca – nie mając zamiaru u niego niczego kupić, ponieważ proces konsultacji prowadzi on w kilku miejscach dla zebrania informacji i doświadczeń. Owe postawy handlowców wynikają z wiary, że poszczególne „magiczne formuły” ,  stwierdzenia a wręcz zdaniowe frazy lub zachowania (blefujące) wywrą wpływ na zachowania klienta, tymczasem są wyświechtane i dają sygnał co raz bardziej świadomym klientom o próbach manipulacji, od której sami także nie stronią (tzw. mamienie możliwym kontraktem).
Trenowanie nowych zachowań wymaga więc w pierwszej fazie odklejenia handlowców od „starych przyzwyczajeń i przekonań”. 

Nowy model sprzedaży – nowy paradygmat

Nowe modele sprzedażowe wyznacza wspólny mianownik określonych oczekiwań klientów wobec handlowców i ich zachowań. Często w nowym modelu funkcjonuje  podejście – rozpoznania czy klient jest gotowy do poniesienia kosztów zakupu i ma na to obecnie przeznaczony budżet. Potencjalna gotowość kupna to pierwszy warunek sprzedaży.

Tym co dzisiaj zyskuje na znaczeniu w nowym modelu „dochodzenia do tak” klienta jest umiejętne wpływanie na jego percepcje, praca ze stanowiskiem, rozumienie przyjętych wstępnie przez klienta założeń tak zwanych kryteriów decyzyjnych oraz identyfikowanie motywacji i motywów zakupu.

W koncepcji sprzedaży „Challengera” wskazuje się na następujące kompetencje: 

kompetencje handlowca 
kompetencje challengera

Wymagalne wobec klientów kompetencje handlowca

Współczesne wymagania wobec handlowca: (stawiające wyzwania obejmujące przygotowanie i biegłość w obszarach, które można by opisać następująco)

  • identyfikacja problemów i kryteriów decyzyjnych klienta, analiza jego percepcji (to nie to samo co badanie potrzeb!)  
  • umiejętność strukturyzacji problemów i nadawania im hierarchii ważności, np. rozumienia zasady MECE (Mutually Exclusive, Collectiwely Exhaustive) jako warunku sine qua non. 
  • rozpoznanie czynników krytycznych dotyczących o przebiegu procesu sprzedaży – są to tzw. decydujące chwile  
  • dopasowanie tzw. zachowań kluczowych – adekwatnych i  mających wpływ na dalszy przebieg procesu, rozmowy oraz sprzedaży  
  • Identyfikowanie ukrytych motywów i motywacji klienta, które nie dotyczą tylko samego produktu / usługi ale szerszego kontekstu  
  • umiejętności zidentyfikowania kryteriów decyzyjnych, a także ich przeformułowywania na rozwiązania 
  • wpływania na percepcje klienta a często zmiany postrzegania sytuacji w oparciu o przekazane informacje 
  • negocjacji jako zdolności definiowania interesów klienta ukrytych za wyrażanymi stanowiskami,  

Stanowiska stanowią silny mechanizm aktualnego przekonania klienta co do kwestii wyboru
rozwiązania w celu realizacji potrzeby
 

  • negocjowania stanowisk i pracy z przekonaniami klienta oraz rozumienia funkcji BATNA w procesie sprzedaży 
  • perswazji jako czynnika argumentacji – na tyle skutecznej by wpływała na zmianę silnych przekonań i stanowisk klienta  

(tzw. wywierania wpływu przez nauczanie komercyjne)  

  • wyczucia etapu procesu jak i faktycznej gotowości do realizacji współpracy oraz zakupu produktu, rozwiązania, usługi – tzw. „momentum” 
  • pracy z decyzjami – dynamizowania woli klienta do podjęcia decyzji i sfinalizowania transakcji  

Nawet jeśli te praktyki wyglądają „znajomo” – nie mają silnego odniesienia w codziennej praktyce handlowców, bywa że myślenie o ich stosowaniu jest złudne. 

Skrócony opis kompetencji handlowca w opinii klientów na podstawie „Sprzedawaj jak Challenger”:

kompetencje handlowca - z perspektywy klienta

Okiem trenera
Proces uczenia nowych kompetencji wymaga: odklejania od „starych” nawyków, schematów i praktyk manipulacyjnych opartych na „zgranych” jak stara płyta technikach i frazesach handlowych. Pokutują one niemal wszędzie. Możesz ich doświadczyć jako klient! Nie działają, szczególnie gdy decyzja o zakupie wymaga czasu i wyboru spośród wielu ofert i dostawców – gdy propozycje są poddawane analizie i refleksji lub analizowane i opiniowane przez kilka osób w firmie (o czym nie myśli handlowiec). Piszę o tym nie bez przyczyny ponieważ oduczanie określonych zachowań jest także procesem. 
 

Sądzę, że klienci stali się bardzo wyczuleni na manipulacyjne „techniki sprzedaży” oraz frazesy handlowe, które sygnalizują im brak autentyczności relacji ze sprzedawcą i bycia pod wpływem niepożądanej próby wywierania na nich nacisku. Wywieranie wpływu – realizowane nieumiejętnie przez zabiegi manipulacyjne może być czynnikiem utraty zaufania przez klienta. 

Czego uczę w odniesieniu do nowej praktyki sprzedaży:  

  • Psychologii zachowań klientów w nowym paradygmacie – dlaczego klienci kupują lub odmawiają zakupu? 
  • Kształtowania podejścia handlowca w oparciu o proces rozwiązywania problemów, identyfikację czynników krytycznych, określania hierarchii ważności tychże czynników  
  • Uważności na tzw. momenty krytyczne w sprzedaży – w koncepcji Jana Carlsona – są to „chwile prawdy”  
  • Identyfikowania i definiowania kryteriów decyzyjnych klienta – tego jak myśli klient, jakimi kategoriami ocenia i jak podejmuje decyzje,  
  • rozpoznawania motywacji i motywów zakupu lub przyczyn rezygnacji klienta, także w aspekcie pełnionej roli w firmie i związanej z tym percepcji  
  • personalizowania przekazuodpowiednio do motywów klienta, jego roli i funkcji w firmie oraz kontekstu dotyczącego podejmowanych decyzji 
  • wywierania wpływu i perswazji w tzw. nauczaniu komercyjnym, zmieniającym percepcję klienta i kształtującym jego kryteria decyzyjne
  • orientacji w ośrodkach decyzyjnych w firmie klienta – osób mających wpływ na decyzje o wyborze dostawcy i oferty 
  • rozumienia i akceptacji dynamiki zmian i zmienności w obliczu nieliniowego procesu podejmowania decyzji, 
  • wywierania wpływu w odpowiednim momencie na klienta i gotowości do ponownego działania w każdym z tych (wymienionych wyżej) obszarów. 
  • rozwijania partnerstwa strategicznego – jako faktycznego czynnika relacji, w pozycjonowaniu się handlowca  

Idea powyższego modelu sprzedaży -  odwołuje się do pojęcia „nieliniowego procesu rozwiązywania problemów” według koncepcji MIT (Massachussets Institute of Technology), i wpisuje się w trend definiowany jako V.U.C.A. 

VUCA to akronim oznaczający świat cechujący się zmiennością (Volatility), niepewnością (Uncertainty), złożonością (Complexity) i niejednoznacznością (Ambiguity). Pojęcie to opisuje dynamiczne, trudne do przewidzenia i trudne do zrozumienia otoczenie, w którym działają organizacje i jednostki.  

Zmienność (Volatility): 
Szybkie i nieprzewidywalne zmiany w otoczeniu, które mogą dotyczyć m.in. trendów rynkowych, technologii, czy zachowań konsumentów. 

Niepewność (Uncertainty): 
Trudności w przewidywaniu przyszłych zdarzeń i ich skutków, co utrudnia planowanie i podejmowanie decyzji. 

Złożoność (Complexity): 
Wzajemne powiązania wielu czynników i zmiennych, które wpływają na sytuację, co sprawia, że jest ona trudna do zrozumienia i analizy. 

Niejednoznaczność (Ambiguity): 
Brak jasnych odpowiedzi i interpretacji sytuacji, co prowadzi do trudności w podejmowaniu decyzji i działania.  

Koncepcja VUCA została pierwotnie opracowana przez amerykańskich strategów wojskowych z U.S. Army War College w celu opisu świata po zakończeniu zimnej wojny. Później znalazła zastosowanie w biznesie i innych dziedzinach, aby opisać zmieniające się i nieprzewidywalne otoczenie. Współczesne organizacje muszą radzić sobie z tymi wyzwaniami, rozwijając elastyczność, zdolność adaptacji i innowacyjność.  

Nowy – nieliniowy model sprzedaży – rozmowy handlowej i związane z nim wymagane kompetencje handlowca. Wyjaśnienie pojęć

Wymagany zakrest posiadanych kompetencji handlowca w kontakcie z klientem i codziennej praktyce sprzedaży – w modelu rozmowy handlowej:

komunikacja z klientem 
rozmowa sprzedażowa
model komunikacji sprzedażowej

Wyjaśnienie pojęć:

PP- percepcja problemu  

MECE – akronim od Mutually Exclusive, Collectively Exhaustive 

iOD – dentyfikacja ośrodków decyzyjnych 

S-I stanowiska – interesy 

KD – kryteria decyzyjne 

WW- wywieranie wpływu 

BATNA – akronim od Best Alternative To a Negotiated Agreement 

MiM- Motywacje i motywy 

NK – nauczanie komercyjne 

Mtm – momentum  

Myślenie jako operowanie określonymi kategoriami  – tzw. problemowe  ma wpływ na percepcję klienta i nie jest tym samym co badanie potrzeb, odwołuje się do stanowisk – przekonań, motywacji i aktualnej wiedzy klienta oraz osób decyzyjnych w firmie. Ich rozpoznanie ujawnia wstępne Kryteria decyzyjne klienta: 

czego poszukuje klient? 

Jaki ma problem? I jakie towarzyszą temu obawy? 

Jak powiązał problem z rozwiązaniem, i wdrożeniem? 

Inaczej mówiąc jak klient „widzi” sytuację i jej rozwiązanie ? 

A następnie (dopiero) 

Na ile identyfikuje proponowane rozwiązania ze swoim problemem? 

Percepcja Problemu – KATEGORIE MYŚLENIA – to określony dyspozytyw pojęć jakim operuje klient definiując problem i jego rozwiązanie. Handlowcy mają tendencje do przekonywania klienta do „swojego rozwiązania” do własnej percepcji (tzw. projekcja handlowca na klienta, co (ich zdaniem) jest dla niego dobre na etapie gdy nie mają jeszcze  rozpoznania i zrozumienia Kryteriów Decyzyjnych oraz Motywacji klienta – jest to zły moment na formułowanie propozycji rozwiązania. Wymaga pracy handlowca nad Percepcją Problemu.  

Decyzja zakupowa jest stanowiskiem klienta co do (sposobu) rozwiązania problemu – zgodnie z jego aktualnym wyobrażeniem o celu, realizacji określonego zamierzenia związanego z zaspokojeniem potrzeby i pokonaniem możliwych ograniczeń np. problemów wdrożeniowych.  Praca nad zmianą Percepcji Klienta jest oddziaływaniem na jego Stanowisko. 

Kryteria decyzyjne – to kategorie myślenia według których klient w danym stanie i sytuacji będzie dokonywał oceny i podejmował decyzje, to konkretne wyznaczniki spodziewanych rezultatów, zgodnie  z aktualnym przekonaniem klienta wobec proponowanego rozwiązania. W tym obszarze kluczowa jest praca handlowca nad identyfikacją i ewentualną zmianą owych kryteriów. Ponieważ odmowa klienta zazwyczaj wynika z rozbieżności wyobrażenia sytuacji i brania pod uwagę odmiennych kryteriów niż te, które zaproponował handlowiec. 

Jeśli przyjmiemy założenie, że proces sprzedaży jest procesem kształtowania decyzji zakupowych klienta, które stanowią o wyborze oferty to znajomość tych kryteriów jakimi klient się kieruje przy wyborze może mieć kluczowe znaczenie. Częstym błędem handlowców jest stosowanie argumentacji sprzedażowej i produktowej w oparciu o własne kryteria. 

Motywacja i motywy potencjalnego zakupu, które uwarunkowane są nie tylko samą potrzebą posiadania danego rozwiązania – produktu ale pozycją i funkcją osoby decyzyjnej, jej otoczeniem warunkującym status w organizacji, sposobem widzenia sytuacji z perspektywy pełnionej roli oraz kontekstu sytuacyjnego. 

Motywacja i motywy zakupu – to nie to samo 

Motywację do dokonania zakupu kształtują róże czynniki – nie tylko związane z samą ofertą ale środowiskiem pracy, warunkami firmy, osobami decyzyjnymi, zwyczajami oraz stosowanymi praktykami, obawami, układami i panującymi stosunkami w firmie itp. Zazwyczaj o tych  czynnikach motywacyjnych handlowcy nie rozmawiają uznając że identyfikuje je „badanie potrzeb”. Klienci mają skłonność do udzielania wymijających odpowiedzi – którym nadmiernie ufają sprzedawcy. Frank Bettger wybitny sprzedawca ubezpieczeń autor publikacji „jak przetrwać i odnieść sukces w biznesie”  przedstawiał tezę co do komunikacji z klientami iż „Ludzie mają zazwyczaj dwa powody kiedy coś komunikują – ten , który dobrze brzmi – jawny i ten prawdziwy – ukryty”. 

Badanie motywacji i motywów – jest także rozpoznaniem „momentum” zakupowego: na ile istotny „na dzisiaj” jest problem na drodze kupna oferty / rozwiązania/produktu/ usługi…itp  Bariery dotyczące realizacji zakupu – wynikają także z czynników pozasprzedażowych – nie związanych z prezentowaną ofertą.  

W koncepcji Sandlera sprawdza się także gotowość do poniesienia kosztów zakupu – jako miernika wiarygodności klienta. Identyfikacja gotowości do poniesienia kosztu zakupu – eliminuje zbyteczne działania sprzedawcy i firmy w opracowywaniu oferty i podejmowaniu działań konsultacyjnych na rzecz klienta, który nie zamierza dokonać zakupu za to chętnie skorzysta z „darmowej” usługi zabiegania o jego względy. 

Stanowiska i interesy klienta. To kwestia docierania do istoty problemu klienta, stanowiącego także pole do negocjacji – z uwagi na różnicę percepcji i pracy z  przekonaniami klienta o sposobie rozwiązania problemu – tym samym faktycznych interesów klienta, ukrytych za stanowiskami i przekonaniami. 

Docieranie do Interesów klienta – jest podstawą do formułowania adekwatnego przekazu i często wiąże się z pracą ze Stanowiskiem klienta poprzez zmianę jego percepcji  – służy temu tzw. nauczenie komercyjne. 

Nauczenie komercyjne – to przekazywanie znaczących, unikalnych i jednocześnie nowych informacji – mogących wpłynąć na zmianę postrzegania sytuacji przez klienta i przyjęcia do swojej świadomości (do swojego stanowiska) nowych kryteriów decyzyjnych, mających wpływ na wybór oferty i decyzje zakupowe. W psychologii określa się to mianem internalizacji – przyjęcia i uwewnętrznienia przekazanych tez.

Zasada MECE. To akronim – warunku (sine qua non) nadającego problemom i ich rozwiązaniom określoną strukturę uporządkowaną według czynników: 

A. Wzajemnie Wykluczających (Mutually Exclusive) i jednocześnie 

B. Łącznie Wyczerpujące (Collectively Exhaustive) 

Dotyczy także nadawania wagi poszczególnym czynnikom składającym się na problem i umiejscawiania najważniejszych z nich na szczycie hierarchii (problemu)  – tzw. hierarchii pól. 

Zasada Hierarchii pól została ciekawie przedstawiona w pozycji „porażka inteligencji czyli głupota w teorii i praktyce” J.A Marina, gdzie autor pokazuje problematykę porażek kognitywnych

W procesie definiowania rozwiązywania problemów w więc także w konstruowaniu oferty sprzedażowej dobra struktura według MECE odpowiada na pytania: 

  • co jest problemem? 
  • Co składa się na problem? 
  • Co stoi na szczycie hierarchii problemu? 
  • Czy rozwiązujesz właściwy problem? 
  • Czy to już wszystko? 

BATNA – jako najlepsza alternatywa dla negocjowanego porozumienia – to kategoria pochodząca z negocjacji. W istocie pozwalająca na zdefiniowanie silnych i słabych stron oferty oraz identyfikacji siły negocjacyjnej stron. Definiowanie  BATNA w sprzedaży przyczynia się do określania tzw. nośników wartości oraz formułowania przewag konkurencyjnych w firmie – istotnych dla klienta. Inne spojrzenie na BATNA pomaga zrozumieć, że to firma reprezentowana przez handlowca może stanowić ową „lepszą alternatywę” z uwagi na owe nośniki wartości. BATNA – okazuje się pomocna także w identyfikowaniu Kryteriów decyzyjnych klienta. BATNA – Best Alternative To Negotiated Agreement

Wywieranie Wpływu – w nowym ujęciu nie dotyczy tylko technik manipulacji i reguł wpływu społecznego ale zdolności do wpływania argumentami na tzw. Percepcje Klienta i na jej zmianę, zmianę postrzegania sytuacji przez klienta na korzyść oferowanego rozwiązania. Wymaga od handlowca zdolności identyfikowania i formułowania nowych Kryteriów Decyzyjnych poprzez przekazywane informacje w tzw. nauczaniu komercyjnym. 

Momentum – to wyczucie chwili, wyczucie momentu zwrotnego dla dalszego przebiegu procesu sprzedaży oraz etapu na jakim znajduje się klient w procesie zakupowym, podejmowania decyzji. Nie jest to dawniej definiowany „sygnał zakupu” ale rozpoznanie krytycznego momentu – decydującego o dalszym kierunku przebiegu rozmów handlowych. (Jako składnika nieliniowego procesu). 

Ośrodki decyzyjne W nowym paradygmacie sprzedaży liczy się nie tylko sam produkt i oferta ale zbudowane zaufanie do dostawcy i zyskanie zwolenników w firmie klienta, 

wytyczne w organizacji i decyzyjność osób wyznaczonych do realizacji określonych kontraktów – przedstawiających i rekomendujących ostatecznie rozwiązanie zarządowi.  

Poszczególne osoby decyzyjne w firmie wyznaczają zazwyczaj  swoje kryteria wyboru dostawcy i rozwiązania z uwagi na pełnione role i oczekiwania odbiorców rozwiązania. (tzw. wewnętrzni klienci firmy – interesanci planowanego rozwiązania) 

Wywieranie nacisku to z kolei praca z zachowaniami ucieczkowymi klienta. Obawy, lęk, prokrastynacja i zwlekanie przed decyzją, potrzeba zaczerpnięcia informacji od innych dostawców, badanie rynku – wszystko to wpływa na odraczanie decyzji.  

Finalizacja sprzedaży jest więc procesem dochodzenia do chwili znalezienia się lub doprowadzenia klienta do określonego momentu zakupowego. Momentum to nasilenie pozytywnych wskaźników w świadomości klienta odwołujących się do jego czynników decyzyjnych,  jest procesem  dochodzenia do „TAK” klienta i odchodzenie od „NIE”. Wydaje się że rozsądniej jest myśleć o tym w aspekcie nieliniowego procesu rozwiązywania problemu – o czym napiszę w odrębnym artykule. Przyczyna tkwi w tym, że większość problemów w organizacji jak również wstępnych założeń sprzedawców co do ich rozwiązania jest …że zdefiniowana i podlega rekonstrukcji w procesie sprzedaży. 

To stwierdzenie – jeżeli jest prawdziwe – implikuje zmianę w podejściu do sprzedaży – tzw. zmianę paradygmatów 

Przekonywanie klienta – a zmiana percepcji czyli od stanowiska do decyzji … 

Okiem trenera

Co wypracowuję podczas warsztatów handlowych?

Stanowisko jako określone przekonanie, będące wynikiem wyobrażenia o sytuacji  można kształtować w umiejętny sposób.  Jest to zazwyczaj trudna praca z percepcją klienta. By wpłynąć na zmianę  przekonań kluczowe jest aby skutecznie wprowadzić do myślenia (klienta) nowe informacje, dane, nowe perspektywy czynniki – zmienne, zmieniające percepcję problemu implikujące nowe spojrzenie na (jego) rozwiązanie. Handlowiec może tu natrafić na silny opór i blokadę klienta, dla którego przedstawione argumenty -  nie wpisują się we wstępnie ustalone wcześniej kryteria decyzyjne (silne przekonania).   

Uczę i wspieram kompetencje handlowców w zakresie: 

  • identyfikacji kryteriów decyzyjnych z jednoczesnym kształtowaniem percepcji klienta  
  • Rozumienia i rozpoznania kategorii myślenia (przekonań) klienta oraz jego motywów   
  • Wprowadzania nowych kryteriów decyzyjnych- kategorii myślenia przez sprzedawcę wpływających na motywację i decyzje zakupowe klienta 
  • Negocjowania stanowisk i definiowania interesów  
  • Wywieranie wpływu który nie spotka się z blokadą w  tak zwanym „nauczeniem komercyjnym” – przekazywania poglądowej wiedzy na dany problem klienta 
  • Odkrywania i odwoływania się  w sposobie argumentacji do unikalnych wartości firmy oraz czynników budowania przewagi rynkowej  

Zadaniem handlowca w tym obszarze jest posiadanie orientacji co kształtuje obecny system myślenia klienta, jak doszedł do określonych wniosków, nie jest to typowe badanie potrzeb lecz coś znacznie więcej, za czym podąża – formułowanie tez zmieniających percepcje klienta i jego wyjściowych kryteriów decyzyjnych.  

Epilog dotyczący problemu Zmiany podejścia do sprzedaży.

Kiedyś: Handlowiec był źródłem wiedzy o produkcie. Im więcej miał informacji do przekazania – tym bardziej umacniał swoją pozycję. Współcześnie w dobie szerokiego dostępu do informacji przekazywanie wiedzy tzw. „nauczenie komercyjne” stawia wyższe wymagania powiedzenia klientowi czegoś – czego nie wiedział i nie znalazł w przeszukiwanych źródłach informacji – unikalna wiedza, unikalna perspektywa jako spojrzenie na dany problem – co  może zmienić jego (klienta) optykę i zapatrywania na dany problem. Jest to efekt pracy i przygotowania całej firmy a nie tylko handlowca. 

Definicja:  Stanowisko klienta to bieżące – aktualne przekonanie  co do sposobu rozwiązania (swojego) problemu w celu realizacji określonej potrzeby (osobistej lub biznesowej) z uwzględnieniem potencjalnie występujących ograniczeń.  Praca ze stanowiskiem klienta to nie badanie potrzeb i nie „walka na argumenty” w konwencji „tak… ale…”

Dziś: Przed kontaktem handlowym i rozmową klient zasięga informacji, opinii, bada  temat, przeszukuje Internet, czyta recenzje, porównuje oferty nabiera przekonań i formułuje własne kryteria …

… ma (wstępnie) wypracowane stanowisko oraz przekonania (założenia) przed zakupem – co do swoich oczekiwań, ma  wyobrażenie (do-mniemanie) co do rozwiązania swojego  problemu i sprecyzowane tezy – wobec oczekiwanej oferty od dostawcy.  Często uważa, że wie więcej niż handlowiec o sposobie rozwiązania swojego problemu, bo najlepiej rozumie jego naturę. Klient przystępuje do rozmów własnymi hipotezami wstępnymi. 

   

Jak zatem rozmawiać ze „zorientowanym” klientem?

…gdy  klient  ma już wstępnie wypracowane stanowisko, (ma swoje zdanie) przekonanie, co do planowanego rozwiązania. 

Problemem przekonania klienta do zakupu nie jest dostarczenie informacji ale praca z jego wstępnie ukształtowanym stanowiskiem – przekonaniami. 

Z tej pozycji może reagować krytycznie/ sceptycznie na propozycje handlowca.   

Prawdopodobne jest też, że klient zidentyfikował już potencjalne słabe strony, problemy jakie określone kategorie produktów (oferowanych przez dostawców) mogą posiadać i jest na etapie poszukiwania optymalnego rozwiązania. Stanowiskiem klient – negocjuje pozycyjnie swoje niewypowiedziane potrzeby chcąc uzyskać przewagę nad handlowcem – z uwagi na posiadanie swojej BATNA – najlepszej alternatywy dla negocjowanego porozumienia. Zdobywając wiedzę na temat  produktu poznał określone kryteria oceny produktu / rozwiązania/ usługi kwalifikując je do zestawu swoich potrzeb oraz wymagań.  

Okiem trenera 

Obserwując rozmowy handlowców, słuchając szeregu narracji i argumentacji handlowych mogę stwierdzić że to co handlowcy nazywają „obiekcjami” jest rezultatem dialogu, który odbywa się między stronami na poziomie stanowisk. Jest to gra argumentów, które nie zawsze trafiają do przekonań klienta na skutek silnej tzw. „Projekcji handlowca” który także mniema, że wie co stanowi siłę jego rozwiązania i co jest „najlepsze” dla klienta, tymczasem znacząco rozmija się z kryteriami decyzyjnymi klienta.

Faktycznie w współczesnej sprzedaży oferty ważna rolę może zajmować uświadamianie klientowi silnych stron rozwiązania  – w tzw, nauczaniu komercyjnym –  zmieniającym percepcje klienta – jednak nie może ono odbywać się bez zrozumienia przez handlowca kryteriów decyzyjnych, motywacji i motywów zakupu klienta. Chodzi o zrozumienie biznesu klienta, roli i funkcji oraz motywacji osoby decyzyjnej, a same rozwiązania muszą trafić w obszary interesów biznesowych klienta stąd tak ważna jest kategoria „mówienia językiem klienta” – dostosowania do jego optyki, roli i funkcji w firmie. Handlowcy nie mogą przekonywać klienta bez rozumienia jego KD/ KM … 

KM – kategorie myślenia , jakimi kategoriami myśli i pojmuje problem  

Czego uczę w tym zakresie handlowców: 

  • Identyfikowania KD – Kryteriów Decyzyjnych i odwoływania się do nich  
  • analizy produktu i rozwijania silnej argumentacji w oparciu o kryteria klienta – mówienia językiem klienta.  Uczę pracy (handlowca) z przekonaniami klienta, umiejętności wpływania na percepcję (problemu) i ewentualną zmianę stanowiska. W obszarach kryteriów decyzyjnych klienta działają czynniki na „tak” i na. „nie” zależnie od poprowadzenia rozmowy. Owe czynniki decyzyjne stanowią określone „momentum” decydujących chwil o dalszym przebiegu rozmowy, zmiany kierunku myślenia, akceptacji lub rezygnacji.  Ważną rolę odgrywają tu zachowania kluczowe – handlowca. A zatem: 

Orientacja w sytuacji wyjściowej. Systemowym działaniem  handlowca będzie w trakcie rozmowy; 

  • rozpoznania -  jak myśli klient, jakimi kategoriami definiuje problem i mierzy/ ocenia ofertę? 
  • Gdzie leży w istocie problem klienta? 
  • co może mieć wpływ na jego decyzje – jakie czynniki dotyczące jego percepcji problemu? 
  • Co kształtuje – oddziałuje na jego motywacje (jakie motywy) i ośrodki decyzyjne w firmie (klienta) 
  • Jakimi kategoriami/ myśli, jakimi kryteriami i jakim stanowiskiem stanowiskami definiuje on oczekiwane rozwiązanie? 
  • Gdzie działanie sprzedawcy – może kształtować / zmieniać przekonania klienta, pod wpływem kształtowania percepcji klienta? 

Nie jest  to powszechne stosowane  badanie potrzeb, pochodzące ze starego schematu sprzedaży, do którego klient może nie być współcześnie skłonny, będąc niechętnym do udzielania informacji.  

Uczę i wypracowuję metody i „narzędzia wspierające”:  

  • Identyfikowania problemów  formułowania pytań pozwalających na przeszukiwanie przestrzeni problemów ujętych w określoną strukturę 
  • Uważnego  słuchania, prowadzenia rozmowy konsultacyjnej w duchu “trusted advisor” i wyciągania wniosków 
  • Budowania zaufania wynikającego z własnej siły i pozycji -  w kształtowaniu decyzji klienta . 
  • Identyfikacji problemów i rozumienia kryteriów decyzyjnych, oddziałujących na percepcje klienta zamiast  „badania potrzeb”. 
  • Formułowania argumentacji odpowiednio do sytuacji oraz odbiorcy – mówienia językiem klienta  

Okiem trenera 

Partnerstwo w sprzedaży – to nie samo co dobre wrażenie wynikające z relacji i spolegliwego  kontaktu czy rozszerzania relacji na gruncie nieformalnym. Co prawda w Polsce nadal funkcjonuje formuła koleżeństwa, protekcji i polecania znajomych – zamiast silnej merytorycznej oceny rozwiązania i propozycji wartości … to w istocie – nie jest to aspekt kultury merytokracji a raczej stereotyp folwarcznych relacji „zakolegowanych” druhów. Pomijając ten aspekt w sprzedaży  – ważne staje się dla wielu firm zbudowanie partnerstwa strategicznego. Sprzedawca jako doradca, sprzymierzeniec długofalowy  powinien rozwijać partnerstwo strategiczne, wiedzieć – jak się pozycjonować w firmie klienta aby inni dostrzegali jego rolę w wspieraniu firmy w jej zamierzeniach i dążeniach (strategicznych i realizacyjnych).  

być jak Challenger
kompetencje sprzedawcy 
skuteczny handlowiec cechy i zachowania
challenger

W koncepcji Challengera określono to definicją kompetencji handlowca jako:  „znajduje szerokie poparcie w firmie klienta”. Znajdowanie poparcia to identyfikacja ośrodków decyzyjnych, osób, interesariuszy opiniodawców mających realny wpływ na decyzje zarządu. Wymaga trafiania argumentacją oraz przekazem do przekonania tychże (funkcyjnych) osób, mówienia o rozwiązaniach ich językiem.. 

Kiedyś: Liczyło się domknięcie sprzedaży – klasyczne techniki zamykania, presja i powszechne stosowanie zasady niedostępności – ,„limite offer”.  

Dziś: Klient oczekuje, że handlowiec pomoże mu podjąć właściwą decyzję – nawet jeśli oznacza to rezygnację z oferty. Owa adekwatność rozwiązania uwarunkowana jest myśleniem problemowym a nie produktowym, Wymaga nastawienia na proces rozwiązywania problemu (klienta, dostawcy i wdrożenia) 

Czego uczę 

  • Umiejętności pracy z klientem w perspektywie strategicznej,  z jego perspektywy
  • Orientacji na ośrodki decyzyjne w firmie klienta 
  • Formułowania przekazu – dostosowywania języka komunikacji do odbiorcy  
  • Myślenia problemowego i doradztwa, nawet gdy oznacza to przesunięcie decyzji i rekomendację innego rozwiązania. 
  • Konstruowania wartości w oparciu o rozpoznane kryteria w firmie klienta, nie tylko cenowej oferty. 
  • Identyfikacji silnych stron – jako dostawcy, stanowiących dodatkową wartość dla klienta  
  • identyfikowania i wpływania na tzw. „ośrodki decyzyjne klienta

Od sprzedaży „face – to face” do sprzedaży hybrydowej uwarunkowanej przez  nowe media i szeroki dostęp do informacji  

Kiedyś: Spotkania w firmie klienta, prezentacje, próbki, katalogi. 

Dziś: Zdalne konsultacje, rozmowy, CRM, narzędzia AI, automatyzacja kontaktu, lead nurturing, oraz działania w warunkach rozszerzonej perspektywy i  dostępności do informacji percepcje klient i jego orientację. 

Działanie handlowca  w warunkach VUCA – wymaga zmiany nastawienia do narastających problemów, do dynamiki zmiany okoliczności oraz występującej potencjalnie nieprzewidywalności, a w tym gotowości do wykraczania poza utarte schematy, procedury czy ramy. To umiejętność elastycznego działania i adaptacji ale także  akceptacja nieliniowego procesów sprzedaży z powracającymi obszarami do ponownego uzgadniania. 

Czego uczę? 

Swobodnego stosowania  nowoczesnych narzędzi do komunikacji oraz sprzedażowych (CRM, LinkedIn, Sales Navigator, Sequences). 

Rozwijania kontaktów i budowania relacji w środowisku zdalnym – przez wideo, e-mail, LinkedIn. 

Pracy z narzędziami AI wspomagającymi prospecting, ofertowanie i follow-up. 

Od produktu i myślenia produktowego do rozwiązania o istotnej dla klienta wartości biznesowej 

Kiedyś: Liczyły się cechy produktu przedstawiane jako zalety i korzyści, funkcjonalność oraz odpowiednia cena. 

Dziś: Klient pyta: „Jak to rozwiąże mój problem biznesowy? Jak poprawi mój wynik, jak będzie wspierać rozwój mojej organizacji itp.?” 

Paradygmat doradztwa wiąże się dzisiaj z umiejętnością rozwijania partnerstwa strategicznego i stosowania myślenia co do rozwiązań systemowych.  

Czego uczę? 

Przekładania rozwiązania produktu na wartość dla klienta (Value Selling, Insight Selling). w powiązaniu z wszelkimi wartościami jakie oferuje dostawca, jego unikalne know-how oraz procesy budujące przewagę konkurencyjną na rynku.

Stosowania języka wartości osadzonych w realiach klienta. Język korzyści to nie wszystko –  nie chodzi tu bowiem o starą formułę Cecha -Zaleta- Korzyść …ale o pracę handlowca z przekonaniami klienta, z jego stanowiskiem oraz rozszerzaniem perspektywy poznawczej w celu kształtowania jego poglądów na sytuację, zmianę przekonań i stanowiska co do wyboru oferty.  

We współczesnym trendzie sprzedażowym określa się to terminem „nauczania komercyjnego” (za „Sprzedawaj jak Challenger”). Chodzi o to by oferować klientowi wiedzę i doświadczenie w celu propagowania i formułowania określonych kryteriów decyzyjnych, stanowiących realną wartość i wpływających na percepcje klienta a tym samym jego motywację do rozwijania współpracy (bywa, że stoi za tym zmiana stanowiska) 

Budowania tzw. business case, nawet jeśli sprzedajesz usługę lub produkt B2C. Opisane i opowiedziane doświadczenia budują wiarygodność firmy i podnoszą zaufanie. Dobrze jest zatem mieć dobrze sprofilowane pod klienta przykłady innych „wdrożeń” jako studium przypadku.  

Od improwizacji spontanicznej sprzedaży do myślenia systemowego.  

Kiedyś: Dobry handlowiec „miał gadane” i „radził sobie improwizując”

W dobie kryzysu gospodarczego – wychwycenie momentum sprzedażowego – lub jego wytworzenie, pochwycenie okazji powinno być poparte gruntownym przygotowaniem, ponieważ utrata potencjalnego klienta w sytuacji spadającego popytu to zmarnowane szanse uzyskania przychodu dla firmy.  

Spora rzesza handlowców nie potrafi odpowiedzieć wyczerpująco na pytanie: „dlaczego klienci mieliby dokonać zakupu właśnie ich produktu/rozwiązania” oraz jakie jest 10 (wyróżniających) powodów aby związać się z ich firmą”  oraz dlaczego „potrzebują właśnie tego a nie innego produktu” ? Sprzedawcy nie opierają się na pogłębionej, systemowej merytorycznej analizie wartości własnej firmy  – jako dostawcy rozwiązania oraz znajomości tzw. nośników wartości istotnych dla klienta na tle wcześniej zdefiniowanych problemów klienta. Partnerstwo strategiczne zostało wyparte przez paradygmat szybkiej sprzedaży produktowej w wielu organizacjach. 

Zazwyczaj też handlowcy nie przepracowali tego tematu w obrębie własnej organizacji – co stanowi unikalną wartość ich firmy przy dostarczaniu rozwiązania, za to nadmiernie ufają swoim hasłowym deklaracjom -  „frazesom handlowym”, technikom wpływu a także własnym spontanicznie wyrażanym  „predyspozycjom” do prowadzenia spontanicznej rozmowy , oraz „przestarzałym” zagrywkom handlowym zwanym szumnie „technikami sprzedaży”. Nie rozumieją iż pewne zagrywki – taktyki  są tak ewidentne i namierzalne, że nie działają lub wręcz działają przeciwskutecznie – na klientów z powodu samego faktu ich stosowana, postrzeganego jako zabieg manipulacji – „zagrywki handlowej”.  

„Gadane” – nie wystarczy szczególnie że jest ono zazwyczaj obarczone szeregiem „frazesów handlowych” projekcji sprzedawcy na klienta  -  mających się nijak do istotnych kryteriów decyzyjnych z perspektywy klienta, jego motywacji i motywów zakupu. Tak zwane „nawijanie makaronu na uszy”  jest mierne i nie pozycjonuje handlowca zbyt wysoko jako partnera strategicznego przychodzącego z rozwiązaniem dla klienta.  

Koncepcja „Sprzedawaj jak Challenger” – nowe systemowe podejście do sprzedaży

Zdaniem niektórych – badających problem skuteczności sprzedawców najlepsi  pracują w oparciu o proces, dane i określoną strukturę. Ich zachowania sprzedażowe posiadają zespół cech  wynikających z nowych kompetencji (przybliża je między innymi  koncepcja sprzedaży tzw. „Challengera” – nowej kategorii sprzedawcy:

Okiem trenera – czego uczę w nawiązaniu do ww. koncepcji?

Projektowania procesu sprzedaży i przygotowania się do rozmowy z klientem dopasowanego do branży i grupy docelowej oraz kierowanego do tzw. ośrodków decyzyjnych  w firmie klienta – osoby decyzyjnej przy zakupach (tzw. buy’er persony) 

Mierzenia konwersji, analizy lejka sprzedażowego, pracy z KPI. Oraz przemyślenia całego procesu sprzedaży z perspektywy zarówno zachowań sprzedawców  jak i modelu biznesowego klienta.  

Dyscypliny działania  i regularnych retrospektyw ale także  pracy i eksperymentowania na dynamicznym rynku procesów sprzedaży oraz skutecznych rozmów handlowych według formuły „co się sprawdza, co się nie sprawdza” z proponowanymi rekomendacjami. 

Organizuję warsztaty, które angażują nie tylko sprzedawców ale także inne działy w firmie do określenia i promowania unikalnej wartości firmy oraz przygotowywania odpowiedniej argumentacji sprzedażowej przy formułowaniu tzw. narracji komercyjnej  (nauczana komercyjnego) 

Wychodzenia poza schematy. Z mojej perspektywy – trenera sprzedaży – pracy z handlowcami przywiązanymi do określonego modelu sprzedaży – mogę stwierdzić, iż handlowcy miewają spory problem by wyjść z utartych i silnie utrwalonych schematów myślowych oraz z zachowań, które z perspektywy sprzedaży są już nieaktualne. To jak forma (trudnego) oduczania złego stylu, złych nawyków w uprawianej  dyscyplinie sportu.  Utrwalone złe nawyki potrafią blokować rozwój -  nie pójdziesz dalej i nie osiągniesz lepszych wyników jeśli nie uwolnisz się od starych przyzwyczajeń i nie nabędziesz nowych umiejętności / kompetencji opartych na nowych zachowaniach – i technikach 

Uczę … nawet doświadczonych handlowców? 

Bywa, że pojęcie doświadczony handlowiec jest mitem. Jeśli bowiem przyjmiemy założenie, że zmienia się rynek, zmieniają się modele biznesowe, zmieniają się zachowania klientów oraz ich praktyki w dokonywaniu zakupów oraz podejmowaniu decyzji zmieniają się paradygmaty w sprzedaży  – czymże jest deklarowane  „20 letnie doświadczenie handlowca” (skoro dawne praktyki uległy dezaktualizacji) … Jeśli handlowiec nie przestał tkwić w starych schematach i nie zastosował nowego podejścia?  A zatem nie decyduje czas i „tradycja” ale elastyczność w kształtowaniu nowego podejścia i zdolność do wychodzenia poza schematy. 

Czego uczę? … 

Spojrzenia na sprzedaż od nowa poprzez współczesne  zrozumienie natury sprzedaży oraz zachowań klientów w danej branży, z odwołaniem do unikalnego „modelu biznesowego” który niemal zawsze jest specyficzny, wymagający adaptacji taktyki sprzedażowej. 

Coaching i mentoring handlowy

Czego uczę:

  • Jak rozmawiać z klientami, którzy też mają presję, niepewność, decyzyjny chaos. Przyznam, że w kwestii VUCA mam swoje zdanie …owa „nieprzewidywalność” i zmienność rzeczywistości jest uwarunkowana tzw. Sumą kosztów krańcowych – obliczonych na krótkoterminowy zysk.  Żyjemy w świecie niedoróbek, bylejakości lub jak kto woli powierzchowności uwarunkowanej wszechpotężnym „czynnikiem czasu” i krótkich terminów oczekiwanych zwrotów z inwestycji …szybko i jeszcze szybciej…bardziej i jeszcze bardziej …więcej i jeszcze więcej w perspektywie krótkoterminowej. 
  • Rozumienia Sprzedaży  w świecie wielu ośrodków decyzyjnych, decydentów i zmiennych kryteriów decyzyjnych zależnie od zajmowanej pozycji, wydłużonych procesów decyzyjno -zakupowych, obarczonych mechanizmem zwlekania oraz występujących blokad zakupowych  
  • Używania języka wiarygodnych historii ale także sztuki perswazji i kształtowania decyzji klienta gdzie jego kryteria decyzyjne stanowią punkt wyjścia do kształtowania percepcji zakupowej.  
  • Budowania zaufania i wiarygodności nie tylko w wyniku prezentacji sukcesów klientów jako społecznego dowodu słuszności ale czynników organizacji firmy, modelu biznesowego przewag i unikalnych wartości jako zasobów firmowych dostawcy działających w interesie klienta. 
  • Zdolności do autorefleksji i zmiany: w dzisiejszym świecie powszechnego dostępu do informacji ważna jest kompetencja handlowców kształtowania percepcji oraz decyzji klienta – nie starymi sztuczkami i frazesami handlowymi ale tzw. nauczaniem komercyjnym, wyrafinowanymi technikami perswazji które potrafią zmieniać i rozszerzać optykę klienta o nowe kryteria decyzyjne. Zmiana perspektywy wpływa na zmianę przekonań i decyzji co do wyboru dostawcy i rozwiązania. 
  • Mentalności growth mindset – uczenia się na błędach. Ale przede wszystkim eksperymentowania…na dynamicznie zmieniającym się rynku dla rozszerzenia własnych kompetencji oraz elastyczności w podejściu do sprzedaży, do prowadzenia rozmowy handlowej, ponieważ proces decyzyjny klienta obecnie jest nielinowy … a nie jak uczy stara szkoła procesowy od relacji poprzez badanie potrzeb, przedstawianie rozwiązania odpowiadania na obiekcje, obrony ceny i zamykania sprzedaży …. 
  • Nieliniowości jako stylu myślenia o problemie, o rozwiązaniu i o sprzedaży, co  wynika z tezy, że „większość problemów w organizacji jest źle zdefiniowana” (Stanowisko Gary Kleina z MIT). Brak ciągłości procesu może okazać się „nowym początkiem dla sprzedaży” pomimo „wczorajszych ”ustaleń z klientem. Ta elastyczność i uznanie braku liniowości w procesie sprzedaży wymaga zrozumienia i akceptacji przez sprzedawców… Nie może ich deprymować, bo wymusza na nich zupełnie nowe strategie i taktyki prowadzenia sprzedaży. 
  • Feedbacku, z analiz nagrań rozmów, studium przypadku, przygotowania strategii na określonego klienta oraz coaching sprzedażowy.  

Zapytaj o ofertę wstępną – porozmawiajmy o problemach i potrzebach rozwojowych handlowców, dokonajmy analizy i stwórzmy plan rozwoju jak również projekty dedykowanych szkoleń.

Kontakt poprzez zapytanie o szkolenie: https://business-everywhere.pl/kontakt-andrzej-koszyk/

Read More

Analiza Transakcyjna w zarządzaniu. Mapy Mentalne lidera

Mapy mentalne lidera

Szkolenie, warsztat, konsultacje – mentoring, dotyczące koncepcji psychologicznej, która pozwoli rozwinąć świadomość i praktyczne podejście do zarządzania menedżerów w kształtowaniu własnego przywództwa. To zaproszenie do nabywania rzeczywistych kompetencji (!) w obszarze psychologii zarządzania.

Analiza Transakcyjna – to koncepcja psychologiczna potwierdzona wieloma badaniami – ułożona w program szkolenia i warsztatów – dotyczy osobistego rozwoju ukierunkowanego na to:

  • jak umiejętnie rozwijać wewnętrzne zasoby interpersonalne lidera?
  • jak zarządzać sobą i własną energią psychiczną – by w konsekwencji zarządzać innymi?
  • jak lepiej rozumieć naturę ludzkich zachowań – z odniesieniu do zarządzania?
  • jak praktycznie rozwijać inteligencję emocjonalną – kreując wysoką kulturę zarządzania?

Warsztat z psychologii zarządzania – jako droga do siebie a w konsekwencji lepszego docierania do innych, gdy sytuacje codzienne, sytuacje trudne oraz sytuacje krytyczne ujawniają jak korzystamy z potencjału własnego „ja” oraz „ja” – innych w kierowaniu codzienną realizacją.

Idea Map mentalnych. Dlaczego mapy?

Mapy Mentalne to metafora poruszania się w obszarze umiejętności zarządzania, posiadania orientacji w sferze psychologii zachowań ludzi, mającej wpływ na rozwój przywództwa. Mapa Mentalna  to także weryfikacja intersubiektywna obecnego stylu zarządzania, wglądu w stan umysłu – o tym, jak myśli i przekonania, jak doświadczanie sytuacji oraz jej ocena kształtuje relacje z ludźmi i jak wpływa na podejmowane decyzje.

Idea mapy mentalnej – jest zatem synonimem właściwej lub niewłaściwej orientacji w terenie (obszarze) dotyczącym zarządzania ludźmi na codziennym poziomie. Co jeśli nie posiadasz odpowiednio (dobrej) mapy?

Szkolenie ujęte w kategorie Map mentalnych w powiązaniu z koncepcją psychologiczną Analizy Transakcyjnej daje menedżerom spory zasób wiedzy o zarządzaniu sobą oraz innymi. Jest odwołaniem do posiadanych i realnie rozwijanych kompetencji menedżerskich tzw. „miękkich”.

Szkolenie dotyczy także analizy fenomenów i procesów wynikających ze stylu myślenia i doświadczeń w przestrzeni mentalnej oddziałujących bardzo silnie na ludzkie zachowania i postawy. 

Mapa jako obraz mentalnej i psychicznej przestrzeni, (podlegająca weryfikacji) daje wiele informacji o sposobie poruszania się po psychologii zarządzania ludźmi w aspekcie:

  • Sposobu – stylu zarządzania i budowania relacji interpersonalnych
  • Psychologii ludzkich zachowań i motywacji (jawnych i ukrytych)
  • Tworzenia kultury zarządzania i kultury relacji w zespołach 
  • Rozumienia i identyfikowania różnic osobowościowych (w koncepcji A.T.)
  • Rozumienia natury ludzkich zachowań i potrzeb psychologicznych
  • Zdolności menedżera do rozwijania „tego co najlepsze” w potencjale ludzi\kim
  • Rozwijania Inteligencji Emocjonalnej menedżera w zarządzaniu
  • Rozwijania kompetencji Lidera – w szczególny i świadomy sposób oddziałującego na organizację

Szkolenie – warsztat to okazja do dyskusji i wymiany doświadczeń. Analiza ważnych obszarów – pola działania szefa, wglądu w samego siebie i w ludzką psychikę na tle tego, co mówi o tym psychologia. Okazja do doświadczania i odkrywania swojego potencjału – wewnętrznych „stanów ja” testowania i omawiania różnych  scenariuszy zachowań (dotyczących realnych sytuacji na gruncie zawodowym) modelowanych w procesie interakcji z innymi uczestnikami szkolenia oraz trenerem zarządzania.

Psychologiczne użycie pojęcia map mentalnych daje odpowiedź: w jaki sposób kształtuje (się) moje życie i jak nad nim panuje, jak przekłada się to na moją kulturę zarządzania? Mapa – to orientacyjny model nawiązujący do rzeczywistości zarządzania podnoszący sprawczość przywódcy emocjonalnego, inspiratora, partnera w realizacji i przewodnika posiadającego uznanie i szacunek podwładnych.

Aby umiejętnie zarządzać innymi trzeba dobrze zarządzać sobą!

Jaki jestem gdy … ktoś inny nie jest takim, jakim chciałbym go mieć?

Szkolenie to także okazja do doświadczania samego siebie – jakim jestem w obliczu różnych sytuacji / jaki reprezentuje sobą „stan ja” zależnie od wydarzających się okoliczności – w ujęciu jednej z bardziej praktycznych i intuicyjnych koncepcji psychologicznych; jak zarządzam sobą w relacji z innymi.  Jak rozumiem innych, jak widzę swój zespól, jak kształtuje w nim wzajemne stosunki i kulturę współdziałania podejmując się kierownictwa, co wiem o ludzkich zachowaniach opartych nie tylko jawnych ale i na ukrytych motywach, z czego składa się mój wewnętrzny „program” i  jak odpowiadam, jak reaguje  na wewnętrzny program innych.

Mapa mentalna – jest obrazowaniem tego, co stanowić ma system zarządzania – podobnie jak działa software naszego systemu operacyjnego. To psychologiczna architektura świadomie tworzonej kultury zarządzania.

Szkolenie z zarządzania w ujęciu Analizy Transakcyjnej obejmuje

  • Kierunki myślenia o zarządzaniu sobą by móc lepiej zarządzać innymi
  • Wgląd w siebie oraz własne mapy mentalne – sposób myślenia, własne przekonania  i sposoby działania w powiązaniu z koncepcją AT.
  • Poznanie jednej z bardziej praktycznej i sprawdzonej koncepcji psychologicznej
  • Rozwijanie świadomości Inteligencji Emocjonalnej w kształtowaniu swojego modelu przywództwa
  • Bycie dobrym liderem w codziennych sytuacjach zarządzania ludźmi

Analiza Transakcyjna w zarządzaniu a mapy mentalne:

Co kształtuje mapy mentalne o których mówi Analiza Transakcyjna? To analiza strukturalna i funkcjonalna pozwalająca dokonać wglądu w strukturę naszej osobowości: wgląd w siebie i własny model działania.

  • Portret  „stanów ja” – jaki jestem, jak doświadczam, jak opisuje rzeczywistość, jak reaguję
  • Pozycje życiowe i wynikające z nich decyzje – jak myślę o sobie i innych
  • Życiowe skrypty podpowiadające scenariusze zachowań – moje przekonania
  • Kontaminacje jako pułapki myślenia w budowaniu relacji – moje nierozpoznania
  • Zdolności kognitywne – poznawcze czyli system myśli i uczuć oraz sposób postrzegania sytuacji
  • Czynniki samoregulacji wpływające na postawy i zachowania w tzw. „momentach krytycznych”
  • Wewnętrzne nakazy i zakazy oraz drivery leżące u podstaw określonych zachowań – motywacje jak i potencjalne samo – ograniczenia.

Czym jest Analiza Transakcyjna?

Analiza Transakcyjna w zapoczątkowanej koncepcji Erica Berne – „W co graja ludzie” i rozwijanej aż po dzień dzisiejszy – jest zintegrowaną teorią /i koncepcją osobowości ukierunkowaną na rozwój osobisty (osobowościowy) i zmianę u osób zainteresowanych rozwojem Inteligencji Emocjonalnej.  Koncepcja Analizy Transakcyjnej skupia uwagę wielu autorytetów z dziedziny psychologii poznawczo – behawioralnej. (czyli nurtu psychologii posiadającej największy zakres potwierdzeń w wyniku badań naukowych, w odróżnieniu od szeregu koncepcji pseudo – naukowych). Ogniskuje uwagę ludzi zaangażowanych w praktyczną  stronę rozwiązań zintegrowanych, komplementarnych umożliwiających myślenie systemowe o sposobie działania i budowania postaw, relacji i zachowań tzw. „wygrywających”.

Określenie „wygrywający” jak i „przegrywający” mają wiele znaczeń. Kiedy używamy słowa „wygrywający”, nie mamy na myśli kogoś, kto pokonał przeciwnika. Dla nas człowiek wygrywający to ten, kto reaguje autentycznie, kto jest godny zaufania, kto jest wrażliwy i prawdziwy zarówno jako jednostka, jak i członek większej społeczności…” […] „Osoby autentyczne – wygrywający – nie poświęcają życia na realizowanie czegoś, czym ich zdaniem powinni być; są sobą i nie tracą energii na udawanie, zachowywanie pozorów i manipulowanie innymi. Ukazują innym swój prawdziwy obraz, nie zmieniając go w zależności od upodobań innych ludzi” … […] „nie jest im potrzebna maska” … […] „Wygrywający nie boją się samodzielnie myśleć i posługiwać się własną wiedzą …słuchają innych …są jednak zdolni sami wyciągać wnioski… […] „Wygrywający … – nie przerzuca winy na innych, bierze na siebie odpowiedzialność za własne życie…,rozpoznaje i umie wybrać odpowiedni moment…, reaguje stosownie do sytuacji… jego reakcje są adekwatną odpowiedzią na sygnały ze strony innych, …uwzględniają poczucie wartości i dobrostan i godność osób zaangażowanych w daną sytuację …,przeżywają „tu i teraz”- świadomie z realistycznym i ufnym nastawieniem, … nie są blokowani przez wewnętrzne konflikty, uczą się poznawać własne uczucia i ograniczenia, cieszą się własnymi sukcesami i nie zazdroszczą sukcesów innym…[…] „Wygrywający mają poczucie wspólnoty ze światem i ludźmi, … nie są im obce sprawy społeczeństwa, z odwagą i współczuciem poszukują podnoszenia jakości życia, nie czują się bezsilni wobec … problemów, starają się działać na rzecz lepszego świata”. (Za „Narodzić się by wygrać” Muriel James & Dorothy Jongeward)

Na szkoleniu zaznajomisz się z koncepcją, poznasz i zrozumiesz;

  • obraz psychologicznej struktury osobowości w ujęciu A.T.
  • dynamikę relacji – jak ludzie reagują jak funkcjonują w relacjach i konfliktach
  • jakie są ich motywacje i jak manifestuje się ich „ja” w relacji ze światem
  • jakie jest głębsze podłoże ich zachowań wynikające z doświadczeń, motywacji, życiowych skryptów i jak na tym tle ludzie rozwiązują problemy?
  • odpowiedzi na wiele istotnych pytań menedżerów jak zarządzać ludźmi rozumiejąc mapy mentalne wynikające ze struktury osobowości a poprzez to jak realizować skuteczne przywództwo.

Poznaj na szkoleniu / warsztatach koncepcje osobowości bogatą w praktyczne wskazówki i merytoryczne odniesienia co do sposobu postępowania z ludźmi by unikać błędów psychologicznych w zarządzaniu.

Analiza Transakcyjna stanowi solidną bazę dla ugruntowania się w kompetencjach menedżerskich i łączenia ich w spójny system myślenia o zarządzaniu  – łatwo odwołuje się do koncepcji powiązanych – dotyczących przywództwa sytuacyjnego,  motywacji, wewnętrznej konstrukcji psychicznej, komunikacji interpersonalnej, opartej na konstruktywnym dialogu czy rozwijania postaw odpowiedzialności i odporności psychicznej.

Problematyka Analizy Transakcyjnej w zarządzaniu

Zagadnienia ściśle związane z Analizą Transakcyjną:

  • model stanów „ja” w koncepcji osobowości
  • model transakcji psychologicznych – relacji interpersonalnych,  znaków rozpoznania
  • podstawy ludzkich zachowań i motywacji – zakodowanych w tzw. skryptach życiowych, driverach,
  • opis organizacji – co nadaje charakter i jak utrwala  kulturę organizacji?
  • koncepcje skryptupiszącego ludzkie scenariusze postaw wygrywających i przegrywających
  • dynamika relacji w sytuacjach konfliktowych uwarunkowanych psychologiczną wypłatą
  • pozycje życiowe i wynikający z nich model decyzyjny; jakie buduje strategie odniesienia i relacji  
  • kim jest inteligentny emocjonalnie menadżer – lider w koncepcji R. Caruso i P. Salowaya

Reprezentacja osobowości w ujęciu funkcjonalnym

Determinanty ludzkich postaw i zachowań  czyli system myśli i uczuć w koncepcji A.T.

  • Co poszczególne stany „ja’ mówią nam  o ludzkiej naturze i sposobie odnoszenia się do rzeczywistości, jak równoważą się lub jak dominują poszczególne stany?
  • Problem Ego , Super Ego oraz Id w koncepcji Freuda
  • Jak czytać ludzi i ich rozumieć na podstawie zachowań – wskaźniki behawioralne stanów „ja”

O tym jak odnosimy się do siebie w różnych sytuacjach – czyli model transakcji psychologicznych

  • Pozytywne i negatywne odniesienia stanów „ja” w dynamice relacji – modele transakcji
  • Rodzaje transakcji i ich wpływ na kulturę zarządzania
  • Mapa mentalna Egogramu – jak przedstawia się moja osobowość w stylu zarządzania
  • Koncepcja równowagi energii psychicznej – zaangażowania w poszczególne stany „ja”.

Model strukturalny drugiego rzędu – czyli co mówią i jak kształtują nas nasze zapamiętane doświadczenia?

  • Jak lepiej rozumieć ludzi i ich motywacje?
  • Jak ukierunkowywać ich na rozwój osobowy
  • Determinanty w strukturze osobowości i jego wpływ na życiowe postawy

Wskaźniki poszczególnych stanów „ja” – by zrozumieć naturę ludzkich zachowań

  • Nauka lepszego postrzegania i rozumienia ludzi i ich zachowań – model wyjaśniający
  • Diagnoza behawioralna, społeczna, historyczna i fenomenologiczna
  • Ja – wykonawcze i ja- rzeczywiste – czyli proces wewnętrznych negocjacji w sposobie odniesienia do innych, do sytuacji, do problemów
  • Wewnętrzna dystrybucja energii psychicznej – czyli jak ludzie angażują się w sprawy?

Zrozumienie tego zakresu koncepcji A.T. Pozwala menedżerom ujrzeć naturę i charakter angażowania się ludzi w poszczególne sytuacje dotyczące ich funkcjonowania w organizacji, w relacjach, w działaniach; może być podpowiedzią dla menedżera – lidera jak ukierunkowywać swoje zarządzanie w kształtowaniu określonych postaw; zaangażowania, (przepływu energii psychicznej), w budowaniu kultury wysokoenergetycznej współpracy – tzw. „empowermentu”

Mapy mentalne, przekonania a kontaminacje

  • Jak pogłębiać swoją samoświadomość jako lidera?
  • Jak kształtować pozytywne / zdrowe i konstruktywne relacje i odniesienia do sytuacji biznesowych?
  • Gdzie mogą tkwić nasze pułapki „myślenia” i jak kształtować Inteligencje Emocjonalną?
  • Jak modelować swoje zachowania w zarządzaniu sobą by być skutecznym liderem w przywództwie emocjonalnym?
  • Możliwe błędy psychologiczne szefa w zarządzaniu wiedzione kontaminacjami?
  • Typologia myśli i zachowań „skontaminowanych” pułapki psychologiczne?

„Dostajesz to, co wzmacniasz” – głosi jedna z tez Analizy Transakcyjnej

Zarządzanie to sztuka umiejętnego odnoszenia się do zaistniałych w organizacji / zespole sytuacji a odniesienie do ludzi w tym zakresie kształtuje kulturę zarządzania oraz wpływa na utrwalanie się wzorców określonych zachowań wynikających z relacji. Problemy szefów w zarządzaniu ludźmi mogą dotyczyć ich stylu zarządzania – wynikającego z dyspozycji psychicznych oraz struktury osobowości, co  wzmacnia jedne a osłabia drugie zachowania w systemie transakcji psychologicznych. Oznacza to, że  szefowie uzyskują w reakcji transakcyjnej pracowników postawy i zachowania komplementarne do ich stylu osobowościowego – chociaż nie zawsze takie jakich by się spodziewali (oczekiwali). Z tego powodu warto rozumieć sens transakcji psychologicznych oraz znaków rozpoznania.

Komunikowanie się lidera z otoczeniem a rodzaje transakcji zawieranych na codziennym poziomie zarządzania

Komunikowanie się z otoczeniem, z sytuacjami życiowymi, z problemami oraz z innymi ludźmi tworzącymi określone sytuacje to proces dwóch odniesień:

Odniesienia wewnętrznego  do samego siebie, a więc komunikacji z samym sobą w próbie doświadczenia – jak doświadczam danej sytuacji, gdy mi się przydarza w codziennych sytuacjach i relacjach z ludźmi i uzgodnienia na drodze wewnętrznych negocjacji – jak chcę/powinienem się zachować – aby moja reakcja była adekwatna i emocjonalnie inteligentna?

Odniesienia społecznego – zachowania wobec innych , czyli jak ostatecznie  postąpię w obliczu tej sytuacji, jak zareaguje, co powiem, co zrobię, jakie podejmę decyzje formalne oraz jak zareaguje na to (komplementarnie) druga strona?

Z powyższych dwóch aspektów wynika schemat transakcji jaki będzie funkcją inteligentnego zarządzania menedżera. Suma powtarzanych transakcji może być odzwierciedleniem utrwalonych nawyków (automatyzmów) – lub świadomie przywoływanych przez stany „ja’ map mentalnych.

Jak zawieramy transakcje psychologiczne z innymi z odniesieniem do zarządzania?

  • Koncepcja transakcji – czyli jak ludzie wzajemnie odnoszą się do siebie i do sytuacji
  • Bodziec + rekacja = transakcja – o problemie komplementarności zachowań nie zawsze zrozumiałych przez szefów, po których następuje „psychologiczna wypłata”
  • Transakcyjna odpowiedź czyli dostajesz to co wzmacniasz – zależność transakcyjna
  • Znaki rozpoznania w modelu transakcji – problem złego i dobrego zarządzania i feedback’u
  • Rzeczywistość psychiczna ważniejsza niż sama transakcja – czyli czym jest wypłata psychologiczna
  • Jak styl komunikacji szefa – utrwala określone nastroje, zachowania i atmosferę wokół współpracy?
  • Co wykazał Daniel Goleman wskazując na znaczenie przywództwa emocjonalnego (lidera)
  • Problem transakcji ukrytych i ich wpływ na zarządzanie ludźmi
  • Społeczna – jawna i psychologiczna – ukryta natura relacji / transakcji

Zrozumienie natury transakcji jakie zawieramy ze sobą w procesie komunikacji ukazuje wiele elementów dotyczących psychologii zarządzania ludźmi; świadomości sytuacyjnej, samoświadomości oraz buduje podstawy do samoregulacji – czyli wielu kluczowych czynników posługiwania się inteligencją emocjonalną. Z kolei brak owej świadomości prowadzi do sytuacji tzw. „ślepego oka szefa’ – będącego wynikiem ukrytych transakcji i budującego się w organizacji tzw. „psychicznego podziemia” – niejasności sytuacji, które mogą powodować błędne poznawczo wyobrażenia menedżera. Rozumienie schematu transakcji psychologicznych – to ważna kompetencja w zarządzaniu ludźmi.

Komunikacja jako funkcja zarządzania gdy jest pozytywna psychicznie – buduje zdrowe relacje, lecz gdy jest problematyczna – może odcinać szefa od ważnych aspektów obiektywnego rozumienia sytuacji  – osłabiać funkcje świadomego zarządzania i pozytywnego oddziaływania na ludzi, na zespół i na relacje budujące kulturę organizacji.

Znaki rozpoznania ciąg dalszy – budowanie klimatu w organizacji

  • Znaki rozpoznania na tle społecznego „głodu bodźców”
  • Oczekiwania społeczne – a ekonomia tzw. „głasków” (stroków) znaki rozpoznania szefa w kulturze relacji z podwładnymi
  • Co znaki rozpoznania mówią o kulturze zarządzania menedżera?
  • Pozytywne i negatywne konsekwencje znaków rozpoznania?
  • Ekonomia znaków rozpoznania Steinera i konsekwencje dla zarządzania?
  • Profil wymiany znaków rozpoznania  Jima McKenna?

Znaki rozpoznania są sposobem odnoszenia się lidera do swoich współpracowników – To część map mentalnych w  świadomości lidera o zarządzaniu. To jak lider widzi drugą osobę, jak się do niej odnosi w A.T. jest uruchamianiem określonych reakcji zwrotnych w rozumieniu transakcyjnym bodziec + reakcja = Transakcja , po której nastąpi wypłata psychologiczna. Owa wypłata psychologiczna w koncepcji AT. Będzie obrazem faktycznej skali- stopnia przywództwa lidera, będzie „zapłatą” – odpowiedzią na to jak lider zarządza potencjałem innych ludzi. Zasada, to w jaki sposób Cię zauważam – i poprzez to, jak się do Ciebie odnoszę, do czego odwołuje się mój komunikat …czyli co o Tobie myślę będzie formą ustanawiania kultury zarządzania.

Ważnym elementem tego procesu – jest autentyczność czyli dobrze ustawiony i przepracowany układ „map mentalnych” który jest faktycznym odniesieniem osobowościowym do kultury zarządzania. W obszarze tym ludzi cechuje szczególne wyczulenie na fałsz i udawanej zachowania – wynikające z wrodzonych „detektorów ściemy” – wyczucia autentyczności lub fałszywej autokreacji.

Skrypty życiowy – który kształtuje społeczne i zawodowe role oraz doświadczenia determinuje sukces emocjonalny pomimo psychicznych uwarunkowań i trudności życiowych.

Rozumienie natury ludzkich zachowań w kontekście osiągania sukcesu emocjonalnego to jedno z wyzwań współczesnych liderów stojących na czele zespołów i organizacji.  Droga do bycia inteligentną emocjonalnie osobą o ugruntowanej silnej życiowo postawie jest raczej dość odległe od potocznie głoszonych zasad „pozytywnego myślenia” – i innych temu podobnych populistycznych recept na życie. Ludzie emocjonalnego sukcesu – którzy mają poczucie trwałej satysfakcji – przeszli niejednokrotnie w życiu dramatyczne doświadczenia  lub tzw. odcięcie)

Głębsze poznanie stanów psychicznych oraz wewnętrznych zasobów czekających na uwolnienie – jest zatem poruszaniem  w sferze tego głębokiego ludzkiego doświadczenia, za którym stoi potencjalna wyzwolona wielkość. Wszystkie aspekty A.T.   jako koncepcji psychologicznej umożliwiają  potoczne lub bardziej wnikliwe zagłębienie się w temat wewnętrznych funkcji psychicznych  – zależnie od gotowości poznania i zainteresowania się zagadnieniem przez  uczestników szkolenia / warsztatów.

Wewnętrzne przekazy – jako element konstrukcji psychicznej „map mentalnych”

Skrypt – to jako obraz naszych wewnętrznych map ponieważ składa się z przekazanych i utrwalonych przez przekonania wzorców myślenia:  o otaczającej nas rzeczywistości. Bywa, że jest naszym „wewnętrznym” programem który wpływa a często determinuje nasze postrzeganie sytuacji i podpowiada określone zachowania. Skrypt – jest zatem scenariuszem życia i niemal na pewno przekłada się na sposób zarządzania sytuacjami, oraz ludźmi. 

Skrypt – czyli jak w koncepcji A.T. piszemy swój scenariusz życia i jak zawarte w nim przekonania mogą kształtować nasze zarządzanie sobą oraz innymi?

  • Koncepcja skryptu jako realizowanego scenariusza życia
  • Natura, definicja i źródła pochodzenia skryptu życiowego
  • Determinanty naszego myślenia i działania, które warto w sobie rozpoznać – odkrywanie własnego skryptu
  • Jak skrypt może wpływać na charakter i sposób mojego zarządzania?
  • Czy organizacje, którymi zarządzamy mogą także swój specyficzny skrypt?
  • Co kryje się w moich przekonaniach o zarządzaniu, o trudnych sprawach, o ludziach, o własnej roli jako szefa?
  • Co uzasadnia moje zachowania w roli szefa – co wyraża moje wartości?
  • Jaka jest konstrukcja a jaka pojemność „stanów ja” na tle skryptów – i wybieranych scenariuszy życiowych?
  • Co sprawia, że realizujemy skrypt wygrany a co, że realizujemy skrypt przegrany?
  • Jakie konsekwencje dla zarządzania rodzą skrypty innych ludzi?
  • Co o nas samych i naszej percepcji świata mówi nam matryca skryptowa Steinera?

Gdzie jest moja uwaga a gdzie moja życiowa energia? Proces wewnętrznych uzgodnień „ja”

Rozumienie funkcjonowania skryptów oraz rozpoznanie zakodowanych w nich przekazów: rodzicielskich , kulturowych, społecznych zawartych w nakazach, zakazach, czy w postaci. tzw. „driverów” pozwala menedżerom lepiej rozumieć naturę ludzkich zachowań, sposobu odniesienia do sytuacji, w aspekcie motywacji, sposobu działania czy rozwiązywania codziennych problemów. Rozumienie rozszerzonej typologii zachowań – dotyczących konstrukcji osobowości pozwala menedżerom poszerzyć zrozumienie ludzkich zachowań, szerszego rozpoznania sytuacji czy empatycznego podejścia do zarządzania.

Dzisiejsze czasy zarządzania w warunkach VUCA  stawiają przed menedżerami wymóg bycia psychologami i świadomego – psychologicznego podejścia do ludzkich zachowań. Mierzenie się z trudną, zmienną i złożoną  rzeczywistością dostarcza szeregu przeżyć i  wymaga czasem bardziej świadomego wglądu w sposób myślenia i doświadczania sytuacji przez  pracowników.  W tych uwarunkowaniach i przykładach warto dostrzegać problem tzw. czynnika ludzkiego w pokonywaniu trudności –  odporności psychicznej, radzenia sobie z kryzysem –  podczas realizacji działań dla tworzenia zdrowych relacji wewnątrz zespołu.

Pozycje życiowe, skrypty i tzw. „drivery” w odniesieniu do zarządzania

  • Jak ukierunkowywać w sposób świadomy zarządzanie z perspektywy tzw. „odniesienia”
  • Pozycje życiowe i alokacja zasobów wewnętrznych – schemat OK. – Corral
  • Podłoże zachowań, które mają wpływ na realizacje strategii takich jak: dążenie i unikanie, współpraca – rywalizacja, aktywność – bierność, realizacja – stagnacja  itp.
  • Problem kondycji człowieka; jak pozycje życiowe – nastawienie mogą stanowić świadome lub nieświadome determinanty sukcesu lub porażki?
  • Co może stanowić ograniczające myślenie – 12 tematów w koncepcji B.M. Gouldingów
    wewnętrzne blokady w osiąganiu sukcesu a wyzwalanie się wobec zablokowanego potencjału

Czynniki blokujące potencjał w zakodowanych wewnętrznych przekazach tzw. „rodzicielskich”, „społecznych”, „kulturowych”.

  • Matryca skryptowa – pozostająca w polu oddziaływania szefa
  • Schematy myślenia i działania (procesu skryptowego)  w ujęciu Kahlera
  • Matryca skryptowa C. Steinera

Budowanie kultury

Mapy mentalne lidera a mapy mentalne jego zespołu.  Zespół jako zbiór odrębnych jednostek, osobowości – odrębnie ukształtowanych, które decydują się uczestniczyć w danym projekcie – to indywidualizm i odrębność poszczególnych osób, które łączy jednocześnie wzajemne poczucie integracji. W obecnej kulturze swobodnych relacji mogą funkcjonować różne zachowania i niejawne motywy oraz potrzeby – tak zwane  wewnętrzne programy … które powodują ludzkimi działaniami i oddziaływaniami na innych.

Tym co staje się zespołowym doświadczeniem wzajemnego poczucia integracji jest także kwestią osobistego – odrębnego doświadczania,  tego jak funkcjonuje jednostka i jak jest odbierana i przyjmowana na tle zespołu. Obraz kultury relacji w zespole, ukazuje, co oznacza dla mnie jako jednostki ta relacja i jaki klimat współpracy tworzy: czy integruje doświadczenia czy konfliktuje? Jak warunkuje potencjał dla osiągania nieprzeciętnych wyników – na co jest gotowa każda z osób by razem współpracować?

Uważny Lider – lider projektu – scrum master przejmuje różne funkcje i role społeczne, jest opiekunem, mediatorem, integratorem, czasami psychologiem  który potrafi wyjść naprzeciw potrzebom ludzi, odczytując to co stanowi poziom niejawny komunikacji oraz leży u podłoża relacji.

W Koncepcji Analizy Transakcyjnej: ludzką  osobowość ulepiły / ukształtowały relacje rodzinne wczesnego dzieciństwa- używając metafory – na dysku psychiki zapisały się wewnętrzne programy… są jak ukryte sterowniki w systemie operacyjnym, które kierują działaniami oraz sprawnością funkcjonalną w relacjach społecznych.

Co wnosimy do zespołu?  Z czym przychodzimy do danego środowiska pracy? Jak klimat relacji temu służy? Co wynika z opisu naszej organizacji w ujęciu Analizy Transakcyjnej?

„Drivery”. Koncepcja Taibi Kahlera – dotycząca „wewnętrznych sterowników”

– ukazuje obraz czynników aktywujących określone zachowania. Wewnętrzny program sterownika – „drivera” determinuje sposób działania ludzi oraz tego jak poszczególne drivery  odnoszą się do sposobu operacyjnego funkcjonowania. Znajomość tematów skryptowych oraz  „driverów” u współpracowników – ich rozpoznanie przez lidera tworzy kolejny obraz mentalny map poszczególnych osób zespołu.

To kolejny obraz dający liderowi odpowiednie wyjaśnienia:

  • jak ktoś działa i dlaczego zachowuje się właśnie tak?
  • jak funkcjonuje jego „wewnętrzny program” – „drivera”?
  • jak należałoby się do tego odnieść?

To obszar poszerzania świadomości lidera w rozwijaniu Inteligencji Emocjonalnej w aspekcie poznawczym oraz empatii. Poznania jak wewnętrzne ukierunkowanie- czyli wewnętrzne nakazy kształtują ludzkie podejście do funkcjonowania w relacjach i podchodzeniu do zadań

Co warunkuje  poszczególne procesy – systemy zachowań przekładających się na realizację?

  • Rozumienie natury wewnętrznych nakazów w aspekcie ludzkiej motywacji oraz postaw
  • Zachowania charakterystyczne czyli jak intuicyjnie postarać się rozpoznać  „drivery”?
  • Rozumienie driverów – co pozwala menedżerom różnicować oczekiwania i nie stawiać wymagań nieosiągalnych
  • Drivery – jako realizacje określonych przyjętych/ wewnętrznie lub narzuconych sobie wartości
  • Drivery jako rodzaj bramki, drzwi – do realizacji określonego skryptu
  • Koncepcja Lulie Hay w docenianiu potencjału „driverów” – odmienne spojrzenie (pozytywne aspekty) na problem skryptu
  • Drivery – jako struktura ludzkiej motywacji w skryptach i przejawach osobowości
  • „bądź doskonały” , „Bądź silny”  „Staraj się” , „Sprawiaj przyjemność innym” , „spiesz się” – jakie są, mogą być konsekwencje poszczególnych driverów w realizacji działań
  • Adaptacja osobowości w koncepcji  Ware’a  – typologia zachowań / oraz typologia osobowości i budowania relacji
  • Rodzaje zachowań pasywnych oraz wpływ różnych typów zachowań na podejście szefa do zarządzanie

Relacje symbiotyczne – w odniesieniu do zarządzania – model relacji mający wpływ na osobowość organizacji i charakter transakcji  

  • Czy szef może utrwalać w organizacji syndrom bezradności i braku samodzielności?
  • Znaki rozpoznania i wzmocnienia w relacjach symbiotycznych – co wzmacniasz w konstrukcji stanów „ja”?
  • Ryzyka braku zaufania i potrzeby ciągłego sprawowania kontroli w przejmowaniu odpowiedzialności
  • Problem relacji bierno- zależnych w odpowiedzi na styl zarządzania / mikrozarządzania
  • Możliwe błędy psychologiczne szefa w wyniku nieadekwatnie dobranego stylu zarządzania
  • Symbiotyczność – znaczy współuzależniająca obecność – jak uzdrowić organizację z bezradności

W Koncepcji Analizy Transakcyjne określone – automatyczne (nawykowe) lub świadomie przyjęte style zachowań są; mogą być relacją komplementarną, adekwatną do budowanej przez menedżerów kultury – określonej stylem zarządzania. Konsekwencje pożądanych lub niepożądanych postaw pracowników mają swoje źródło w kompetencjach menedżera.

Podsumowując

Pragmatyzm map mentalnych opartych na Analizie Transakcyjnej w zarządzaniu:

Analiza Transakcyjna w zarządzaniu to forma rozwijania kultury kontraktu. W procesie dochodzenia do wewnętrznego porozumienia liderów z samymi sobą a w konsekwencji świadomego nawiązywania relacji z innymi w budowaniu inteligentnej emocjonalnie kultury zarządzania.

Transakcje psychologiczne jako proces

  • Proces wewnętrznych negocjacji i czynienia uzgadniań z samym sobą
  • Proces realizowania kontraktu w budowaniu kultury współpracy (pochodna kontraktu psychologicznego)
  • Kultura kontraktu – jako styl przywództwa i droga odejścia od „ręcznego sterowania” – mikrozarządzania,
  • Proces zawierania transakcji psychologicznych jako narzędzie w kształtowaniu postaw i relacji przez lidera w uwalnianiu potencjału współpracowników

Poznanie zagadnień z obszaru Analizy Transakcyjnej wymaga – by (podczas szkolenia) zaznajomić się z nową terminologią oraz pojęciami, jakimi operuje ww. koncepcja. Wiedza ta – przenosi świadomość liderów w nowe kategorie myślenia o zarządzaniu stając się ostatecznie kompetencją intuicyjną w rozwijaniu osobowości oraz przywództwa.  

Jeśli temat w powyższym ujecie Państwa zainteresował lub zaintrygował:

  • proszę o kontakt w celu dokonania wstępnej konsultacji dotyczącej omówienia i uzgodnienia wartości i przydatności tego szkolenia / warsztatu w Państwa organizacji a w dalszym kroku
  • proszę o spotkanie (w tym możliwe on – line) w celu omówienia zakresu szkolenia i wyboru zagadnień oraz
  • możliwego przedstawienia konkretnego programu i wynikających z tego korzyści:
  • kontakt mailowy lub telefoniczny

Literatura przedmiotu – podstawy dla zainteresowanych:

Read More

Jak wybieramy szkolenia?

szkolenia dla firm

...i o tym dlaczego prawdopodobnie nie kupisz mojego szkolenia decydując się czasem na gorsze rozwiązania. O sposobie myślenia i podejmowania decyzji

Rozważania stanowią jedną z możliwych hipotez opartych na obserwacjach. Nie zakładam jednak że stanowią obraz całego rynku szkoleniowego. Czy oznacza to jednak, że problem nie istnieje?

Szkolenia nie działają?

Zastanawiam się czy i jak wzory kultury masowej przenikają do struktur myślenia ludzi odpowiedzialnych za procesy rozwiązywania problemów w organizacjach i wszędzie tam gdzie działania na drodze pokonywania trudności  wiążą się z sztuką zarządzania? Jak kształtują się nasze mapy mentalne w systemie myślenia i podejmowania decyzji i co stanowi wewnętrzny imperatyw procesu rozwiązywania  problemów. Już samo ujęcie tematu konstruuje w mojej głowie zakres rozważań o rozmiarach pracy doktorskiej … więc jak tu zręcznie zaznaczyć kilka tylko kwestii skłaniających do myślenia, by nie znudzić czytelnika?  Pomimo dużej skłonności do tzw. „relatywizmu poznawczego” w procesie przedstawiania owego problemu muszę mimo wszystko dokonać oceny  i wartościowania występujących czynników. Inaczej mówiąc – dokonać subiektywnego osądu sytuacji.

Problem1: Brak pogłębionej analizy problemu

Według koncepcji Daniela Kahnemana – posiadamy dwa systemy poznawcze – prosty i złożony, za którymi stoją dwie odrębne funkcje prowadzące do prostego i złożonego myślenia.  Nie przypadkowo autor zatytułował swoje wnioski w książce pod wymownym tytułem „Pułapki myślenia” – jako efektu naszych błędów poznawczych uwarunkowanych sposobem postrzegania i stylem myślenia. W zarządzaniu częściej mamy do czynienia z rozwiązywaniem problemów złożonych, wymagających w procesie podejmowania decyzji pogłębionej analizy problemów.  Zdaniem różnych grup badawczych  „zdolność do lepszego postrzegania (sytuacji) jest kompetencją” Inaczej mówiąc sposób organizacji naszego myślenia, strukturyzowania problemów i poszukiwania rozwiązania – jest efektem nauki lepszego postrzegania.

Obserwuje z różnych perspektyw, w różnych aspektach dotyczących zarządzania, jak i w samym procesie podejmowania decyzji przez pracowników na różnych stanowiskach lub szczeblach zarządzania odwoływanie się do Systemu 1 – prostego, zamiast dokonywania wnikliwej analizy sytuacji w oparciu o system 2. Pytam: Jak to możliwe że myślenie złożone  wymagające pogłębionego wysiłku intelektualnego, dokonywania analiz bywa tak często w momentach krytycznych dla sukcesu realizacji (bagatelizowane) zastępowane skłonnościami do upraszczania – podpowiadanymi przez System 1? Uznaje to to za pułapki myślenia – nie wdając się teraz w ich naturę i przyczyny występowania. Problemem wielu sytuacji  w procesie rozwiązywania problemów są „zniekształcenia poznawcze” wynikające ze źle postawionej tezy oraz wynikających z niej kryteriów decyzyjnych. Na przykład ktoś podejmuje decyzje na podstawie „społecznego dowodu słuszności” – bo skoro postąpili tak inni można to uznać za słuszne działanie. Ten wybór pada dosyć często – zamiast wgłębiania się w merytoryczną stronę zagadnienia i traktowania własnych problemów jako odrębnych w procesie ich rozwiązywania w organizacji .

Z mojej perspektywy konsultanta i trenera sprzedającego szkolenia budzi ogromne zdziwienie fakt jak często menedżerowie HR – na etapie analizowania ofert mających poprawiać kulturę zarządzania w organizacjach – nie wdają się w żadną merytoryczną dyskusję co do zasadności wyboru zagadnień na szkolenie i sposobu ich realizacji. Merytoryczna strona oceny ofert jest pobieżna hasłowa i w istocie nie istnieje. Ma zazwyczaj charakter kupowania hasłowych obietnic opartych na zupełnie innych kryteriach niż analiza merytoryczna wartości zaproponowanego rozwiązania.

Problem 2: Niekompatybilne moduły umysłowe i ryzyko porażki inteligencji.

Uzasadnienie „głupoty” w prowokatywnym tytule to w istocie bardzo ciekawa koncepcja filozoficzna Jose Antonio Marina przedstawiona w publikacji „Porażka Inteligencji czyli głupota w teorii i praktyce” Autor wskazuje w niej na problem naszych niezależnych odrębnie ukształtowanych modułów umysłowych – stawiając hipotezę, że przyczyną porażki inteligencji jest interwencja nieodpowiedniego modułu umysłowego, który z powodu błędu inteligencji operacyjnej – uzyskał nieuzasadniona w danej sytuacji przewagę. Wszyscy słyszeliśmy już chyba o ludzkim „gadzim mózgu”, część z nas ma świadomość tezy Antonio Damasio o tym, że proces decyzyjny nie jest procesem racjonalnym lecz emocjonalnym … nie wiem jednak na ile uświadamiamy to sobie samym  w procesie naszego osobistego podejmowania decyzji. Ponieważ jak mniemam sądzimy, że naszym wyborom towarzyszą uzasadnienia racjonalnie i logiczne.

Autor „porażek inteligencji” formułuje zasadę hierarchii pól, która brzmi; „Myśli i poczynania, które same w sobie są inteligentne mogą okazać się głupie – jeżeli pole ich działania jest głupie” i wywodzi z tego tezę: „Jeżeli mylisz się w doborze celu błądzisz we wszystkim innym” i tu rodzi się pytanie jak często nasze decyzje opierają się na niewłaściwym doborze celu na skutek osiąganej przez określony moduł przewagi? Sądzę, że „podpowiedzi umysłowe” mogą pochodzić z różnych obszarów naszego postrzegania, stereotypów, przekonań, osądów czy uleganemu wrażeniu wobec tego co jest przedmiotem czyjejś autokreacji.

Wrażenia czy nasze emocje mogę zawierać kryteria nie poparte żadną faktycznie przeprowadzoną analizą strukturalną naszego myślenia? Ulegamy wrażeniom reguł sympatii, wewnętrznych odczuć, wrażeniom wynikającym z obrazowej narracji marketingu i autopromocji opartej na … sztuce manipulowania wrażeniem. I posiadając nadal przekonanie o racjonalności swojego wyboru.

Pozostaje zadać sobie pytanie jak często podejmowane decyzje polegają na zawoalowanym w racjonalne odniesienia wrażeniu bez żmudnego i prozaicznego przeprowadzania pogłębionej analizy w oparciu o kryteria merytoryczne. Jak często wywierane wrażenie oszukuje nas w procesie rozwiązywania złożonych problemów organizacji. System poznawczy 2 – wymaga procesów uruchamiających złożone myślenie.

Gdy obserwuje rynek szkoleń pod względem przedstawiania ofert, złożony  jest on ze skrótowych pustych – niczym nie popartych obietnic – nie dających żadnego uzasadnienia merytorycznego. Obietnice te dotyczą efektów po – szkoleniowych, historii doświadczeń trenera a nawet oddziaływania przez wykreowanie przez niego tak zwanej „własnej marki” (modne określenie), nieweryfikowalnych liczb o ilości przeprowadzonych dni,  godzin szkoleniowych oraz przeszkolonych uczestników liczonych w tysiącach. Wrażenie może dotyczyć także wizualnej strony  prowadzącego pod względem atrakcyjności fizycznej! Co ważniejsze cały ten przywołany kontekst marketingowej ściemy może zostać uznany za intelektualną sprawność dostawcy – który potrafi się dobrze sprzedać. Istotne jest jednak to, że w tych kryteriach oceny nie funkcjonuje żadna odpowiedź na to jak dostawca składanej propozycji zamierza rozwiązać i zrealizować problem w naszej organizacji. problemy merytorycznie opisane i uzasadniane prawie nigdy nie funkcjonują w ofertach! Kategoria coś fajnego, coś nowego, coś atrakcyjnego … rządzi! Nawet jeśli zyskuje logiczną oprawę w istocie decyzje odwołuje do odnoszonego wrażenia a nie badania jakości merytorycznej.

Jeśli jest w powyższym twierdzeniu istotna część prawdy trudno się dziwić potem obiegowym opiniom, że szkolenia nie działają i stanowią relatywnie nieskuteczną formę rozwoju za to bardzo kosztowną licząc koszty całej logistycznej oprawy (szkoleń wyjazdowych). Otóż szkolenia nie działają – bo kryteria wyboru dostawców jak również samego doboru tematów oparte bywają o wrażenia pozbawione pogłębionej merytorycznej dyskusji – a zatem na nieuzasadnionym w ocenie module umysłowym – odnoszonego odczucia (wrażenia). Wydając relatywnie duże kwoty na szkolenia – jak rzetelnie dokonywana jest weryfikacja usługi!? Ktoś może tu wskazać na intuicję jako czynnik decyzyjny – chciałbym jednak zaznaczyć że na intuicji w świetle badań mogą polegać jedynie osoby o zdobytym bardzo dużym doświadczeniu i wiedzy eksperckiej – jeśli jednak decydujemy się na zakup usługi szkoleniowej i doradczej być może wiedzy tej i doświadczeń nie posiadamy na tyle by intuicja była bezpieczną miarą.

Problem 3. Brak struktury i jasnych kryteriów decyzyjnych

W praktyce McKinseya jak również w praktyce MIT (Massachusetts Institute of Technology) podnosi się te kwestię na dwa sposoby. MIT – stawia i udowadnia hipotezę, że większość problemów w organizacjach jest źle zdefiniowana dlatego procedura dochodzenia do rozwiązania powinna być nieliniowa i powtarzana, inaczej mówiąc nawet na etapie definiowania celów powinniśmy wciąż dokonywać analizy problemów pod kątem ich właściwego sformułowania. Sformułowany cel i jego hipotetyczna realizacja dostarcza nam informacji o tym jakie jeszcze mogą pojawić się trudności -(wcześniej niedostrzeżone) problemy. Pogłębiona analiza wskazuje także, że przyczyna występowania problemu – może leżeć gdzieś indziej. Proces dochodzenia do rozwiązania jest więc dynamiczny i wymaga szeregu konsultacji a nie oglądania i porównywania ofert , po których zazwyczaj następuje wybór oferenta.

Tymczasem jak zazwyczaj podejmowane są decyzje o wyborze szkolenia? – Produktowo. Poprzez analizę listy tematów i zagadnień oraz zaręczeń co do efektów poszkoleniowych – stanowiących jedynie deklaracje i niezweryfikowane obietnice. Rzecz w tym, że nie ma nad tym niemal żadnej merytorycznej dyskusji: „dlaczego doszliście do takich wniosków, co przemawia za wyborem tego zagadnienia, na jakiej podstawie Pan sądzi, że to zmieni sytuację w zachowaniach po szkoleniu, z czego wynika, że taka wiedza będzie przydatna i użyteczna w tym zakresie i w tej sytuacji? Jak doszliście do przekonania, że uzyskacie taki efekt poszkoleniowy – z czego to ma wyniknąć?

Szkolenie jako cel ma stanowić realizację naszych  zamierzeń jednakże bywa, że faktyczne decyzje zapadają w oparciu o myślenie produktowe a nie problemowe. Ponieważ dyskusja merytoryczna nad oceną wyboru rozwiązania nie jest zjawiskiem powszechnym. W realnej procedurze wyboru ofert funkcjonuje „konkurs świadectw” i jest to zjawisko częściej praktykowane. McKInsey – jako jedna z bardziej renomowanych firm doradczych wskazuje na metodykę dochodzenia do rozwiązania poprzez; wnikliwą analizę problemów i nadawanie im określonej struktury np. według zasady MECE, tworzenia diagramów oraz formułowania drzewa hipotez wstępnych – które wymagają dalszej rekomendacji i uzasadnienia. W konsekwencji uzyskuje się lepszą świadomość sytuacyjną co do występujących problemów, faktów oraz powiązania ich w logiczną strukturę wybieranych rozwiązań opisanych hipotezami wstępnymi.

Z rozmów i zapytań o szkolenia z ich przebiegu nie wynika, że ktoś taki proces przeprowadził przystępując metodycznie do omawiania ofert szkoleniowych.

Warto zadać sobie pytanie jak faktycznie dokonujemy wyboru; czy w procesie weryfikacji ofert szkoleniowych faktycznie tak się zachowujemy? … Czy mamy starannie wybrane kryteria decyzyjne co do oceny wartości rozwiązania – metodycznie, rzeczowo i czy mamy w procesie konsultacji ofert przeanalizowane problemy z faktycznymi rekomendacjami dla przedstawionych rozwiązań?

Być może z wielu powodów na samym etapie analizy podchodzimy do tego pod wpływem skrótowych mechanizmów myślenia Systemu 1 – automatyzmów, stereotypów, reagowania wrażeniowego na obietnice marketingowego „bełkotu” . Ktoś na to powie, że „mamy różne style myślenia,bo ktoś jest „niebieski” a ktoś „czerwony” lub „żółty” w swoim systemie poznawczym. Odpowiedziałbym na to jednym argumentem: gdy chodzi o konstrukcje mostu, który ma się nie zawalić – systemy poznawcze nie są istotne tylko zależności przyczynowo skutkowe i metodyka działania. Proces tworzenia rozwiązania architektonicznego (problemów) jest kompetencją dotyczącą twardych praw fizyki i wiedzy materiałowej czy „konstrukcyjnej”. Przez analogię do tego przykładu wyznam, że nie rozumiem dlaczego sprawa nie miałby dotyczyć tak samo kwestii szkoleń jak zasad architektury? Zarządzanie to także  na swój sposób architektura dotycząca funkcjonowania i struktury organizacji.

Problem 4. Mapy mentalne – system myślenia

Proces decyzyjny jest procesem wyboru pomiędzy różnymi opcjami – jest więc w swojej naturze procesem wartościującym. Na podstawie wartościowania poszczególnych idei – musimy ostatecznie dokonać wyboru czyli osądzenia przedstawianych propozycji rozwiązań. Problem jednak jest niebagatelny bo  dotyczy tego – jak szybko to robimy? Czy osądzanie – nie jest w naszej naturze myślenia uwarunkowane stereotypami a nawet nawykami wynikającymi z konstrukcji osobowości? Czy nie „wydajemy” naszych osądów przedwcześnie a podstawie przekonań a nie faktycznego rozpoznania? Bez rzetelnego przeszukiwania natury problemu?

W odwołaniu do Analizy Transakcyjnej oraz poszczególnych stanów „ja” sądzę że tak! Osądzanie jest zjawiskiem częstym i może stanowić problem bariery poznawczej i komunikacyjnej. Udział Rodzica Krytycznego  a więc nasza skłonność do osądzania z pozorami racjonalnej oceny (racjonalizowania) to stan dosyć powszechny, wpływający nie tylko na stan przedwczesnego wnioskowania ale nawet samoutwierdzania się we własnych przekonaniach . Może się okazać, że nasze mapy mentalne – uwarunkowane są tym stanem – przedwczesnego i pochopnego osądzania zamiast poszukiwania zrozumienia, co wymaga większych nakładów pracy poznawczej…? Zwróciła na to uwagę w swojej publikacji Marilee Adams w „Myśleniu pytaniami”. Autorka w ciekawy sposób ujmuje problem wskazując jak bardzo proces poznawczy „przedwczesnego” osądzania odbiega od „poszukiwania” odpowiedzi które byłyby przeszukiwaniem przestrzeni problemu.

A co ma do tego pop-kultura? Wzory kultury masowej celebrytów wnikają w struktury myślenia i wartościowania w procesie dokonywania wyboru. Marketing rządzi i  wielu przypadkach jest efektem odnoszenia wrażenia na podstawie niejasnych i niezweryfikowanych kryteriów – będących efektem kreowania marki produktu, marki osobistej a nie merytorycznej dyskusji nad zagadnieniem. Co w procesie rozwiązywania problemów jest równie istotne. To, że ktoś obranduje czy „pokoloruje” swoje rozwiązanie – nie musi to już oznaczać, pomimo wrażeniowej atrakcyjności że będzie akurat dla nas miarą merytorycznej przydatności – pasującej do naszego problemu. Analiza a nie ważenia!

Wnioski i implikacje praktyczne:  

Większość formułowanych ofert szkoleniowych jest przedstawianiem gotowych rozwiązań w formie produktowej. Skrótowy opis marketingowych obietnic i korzyści – poza „społecznym dowodem słuszności” stanowi kryterium oceny wyboru. Im krócej – tym lepiej, gdyż zmęczony natłokiem spraw HR potrzebuje szybkiego wglądu w sytuację.

Być może wystarczy w tym zakresie zaufanie do osoby trenera lub firmy szkoleniowej gwarantującej dobrą jakość dostarczonego rozwiązania. Tylko czy zawsze i czy na pewno? W ocenie wartości ofert funkcjonują kryteria pozornie słuszne – a jednak niemerytoryczne i często obarczone błędami poznawczymi. Za nikły efekt szkoleń w konsekwencji obciąża się dostawcę – zazwyczaj post factum, gdy czas, energia i środki zostały już spożytkowane. Tymczasem jednak nie prowadzi się procesu organizacji szkoleń metodycznie od samego początku w oparciu o wnikliwe działania merytoryczne. W konsekwencji bywa, że spada zaufanie do szkoleń lub wypierane jest przez inne formy rozwoju. Rzecz w tym, że nie zmienia się kryterium oceny wartości merytorycznej dostarczanego rozwiązania. Kto za to może ponosić odpowiedzialność?

Co zatem mogłoby zmienić by poprawić ten stan?

  1. Myślenie problemowe oparte na dokonanej strukturalnej i metodycznie analizie problemu
  2. Poszukiwanie rozwiązania a nie produktu szkoleniowego
  3. Myślenie w kategoriach dobrze ułożonego procesu rozwojowego a nie oferty szkolenia
  4. Ograniczone zaufanie do składania pustych niczym nie uzasadnionych obietnic
  5. Rezygnacja z domniemań na rzecz wnikliwej oceny merytorycznej rozwiązania – dyskurs merytoryczny
  6. Przewartościowanie i analityczne formułowanie  kryteriów decyzyjnych
  7. Wgląd w obszary własnej motywacji i sposobu podejmowania decyzji, eliminacji pułapek myślenia
  8. Zwiększenie zakresu konsultacji i merytorycznej dyskusji zamiast „konkursu świadectw’ i odbieranych wrażeń
  9. Wspólne układanie procesu szkoleniowego a nie pobieżne kupowanie rozwiązania

Powyższe działania wymagają sporej rezygnacji z nawyków i fałszywych przekonań, które utrwaliły na rynku nawyki złego- szybkiego podejmowania decyzji. Nie zostały tu wymienione wszystkie czynniki wyboru ofert (takie jak cena, czy ocena firmy szkoleniowej i tego co naprawdę kryje się za prezentacją obietnic tychże firm; wymogi formalne w procedurach dofinansowania i inne) a jedynie tylko te, które zdaniem autora są najbardziej kluczowe pod względem merytorycznym oceny przedmiotu szkolenia.

Warto zastanowić się jak w istocie przebiega proces rozwoju i nabywania nowych kompetencji odnosząc się do kultury kształcenia czy zdobywania doświadczenia jako takiego? … Czy nabywanie rzetelnych kompetencji (wiedzy i umiejętności) traktujemy w innych aspektach niż szkoleniowe tak samo pobłażliwie?

Read More

O zarządzaniu przez cele – słów kilka

zarządzanie przez cele – wiązka celów

Zarządzanie przez cele – dyskurs polemiczny

W niniejszych rozważaniach podejmuje szybki dyskurs z autorem przytoczonego tu artykułu, podejmującym kwestie zarządzania przez cele oraz jego hybrydą zarządzania przez cele w kryzysie.  Nie jest to jednak dyskusja otwarta i nie odbywa się z udziałem i za wiedzą autora artykułu. Pozwoliłem sobie na dokonanie kilku odniesień w przytoczonym tu artykule w celu wywołania refleksji na temat zarządzania przez cele zainteresowanym tym zagadnieniem czytelnikom. Wyrażam nadzieje, że formuła nie byłaby dla autora artykułu czymś problematycznym. Wierze że dyskurs w tym akademicki jest podstawą wymiany myśli i poglądów kultury uniwersytetów oraz polemiki merytorycznej w konstruowaniu lepszego postrzegania problemu. Wybrałem konwencję poprowadzenia dyskursu w wyniku spontanicznego zapisu myśli w trakcie czytania.

Pan Robert Reinfuss, jest autorem artykułu do którego się odnoszę. Starałem się aby przedstawione przeze mnie poglądy były równie synkretyczne i dające perspektywę rozszerzenia samego zagadnienia „zarządzania przez cele” .

Artykuł oraz moje komentarze

Zarządzanie w kryzysie wymaga zastosowania prostych technik o ponadprzeciętnej skuteczności. System MBO może być taką techniką. Dobrze zaprojektowany przynosi efekty finansowe już po kilku miesiącach od wdrożenia.

Co to jest MBO?

Zarządzanie przez cele – MBO (z j. ang. Management by Objectives) to prosta i bardzo skuteczna technika zarządzania. Sprawdza się we wszystkich rodzajach firm a także w administracji i organizacjach non-profit. Polega na wyznaczaniu menedżerom precyzyjnie zdefiniowanych, ambitnych i wzajemnie ze sobą skorelowanych celów biznesowych. Przez cel rozumiany jest stan, do którego menedżer powinien dojść lub doprowadzić. MBO różni się od tradycyjnego zarządzania zadaniowego tym, że z jednej strony precyzyjnie określa stan docelowy, równocześnie nie dookreślając sposobu dojścia do niego”.

Komentarz: Niedookreślenie – jako nie narzucanie woli jest kwestią stylu zarządzania, kategorią odrębną która wynikać może z funkcji sprawowanego przywództwa sytuacyjnego i etapu rozwoju pracownika. Przez nienarzucanie rozwiązania możemy myśleć o dawaniu pracownikowi autonomii – co ma uzasadnienie w określonych przypadkach (etapu rozwoju i posiadanych kompetencji). Nie zmienia to jednak faktu, że samo definiowanie celów w aspekcie rozwiązywania problemów na sztuce realizacji – jest kompetencją i warto najpierw ustalić czy ktoś te kompetencje posiada, ponieważ ma swoje źródło w kompetencjach takich jak nadawanie określonej struktury „problemom” oraz prowadzeniem symulacji myślowych w nauce lepszego postrzegania sytuacji.

Ciekawe, że w samej koncepcji zarządzania poprzez cele – pomija się bardzo istotny aspekt definiowania i strukturyzowania problemów, na podstawie których formułuje się dopiero drzewo hipotez wstępnych i określa tzw. „mapę dróg” która stanowi cele; co pozwala rozszerzać w pierwszej kolejności świadomość sytuacyjną a stawianie hipotez wstępnych podnosi wzrost skuteczności przyszłego działania. Taka jest praktyka McKinseya oraz MIT (Instytutu Technologii). Osobiście zarządzając przez cele zacząłbym w punkcie włączenia ludzi w procesy definiowania problemów.

„Technika ta daje więc dużą swobodę menedżerom, stawia na ich aktywność i innowacyjność, równocześnie zwiększając wymagania względem nich”.

Komentarz: Nie tylko menedżerom ale wszystkim realizatorom – wiąże się z odejściem od mikrozarządzania. Dawanie swobody decyzyjnej to efekt świadomej kultury zarządzania a nie tylko technika.

„MBO pozwala osiągać cele znacznie ambitniejsze, często postrzegane jako nierealistyczne przy tradycyjnych technikach zarządzania.

W jaki sposób można wykorzystać MBO w okresie kryzysu?

Skuteczne wychodzenie z trudnych sytuacji w biznesie wymaga zmobilizowania całej organizacji. O to właśnie chodzi w zarządzaniu przez cele. Skupia ono uwagę i zaangażowanie całej organizacji na celach priorytetowych kosztem projektów i zadań mniej rentownych”.

Komentarz: Orientacja na cele zasadnicze – jest kwestią priorytetyzacji w procesie podejmowania decyzji – a skoro opiera się o priorytety w doborze celów – wymaga ich określonego rozpoznania w aspekcie aktualizacji budującej świadomość sytuacyjną co może zawsze przyczyniać się do ich zmiany. Określanie celów może w trybie ich analizy – zwracać ludzi w stronę dostrzegania nowych problemów na drodze ich realizacji w konsekwencji – na ich zmianie pod wpływem rozpatrywania nowych czynników. Jest to proces dynamiczny i nieliniowy – o czym się nie wspomina.

„Cele priorytetowe wyznacza zarząd, uzyskując w ten sposób po pierwsze lepszą kontrolę nad organizacją”

Komentarz; Definicja problemu na drodze do realizacji celu – z uwzględnieniem swobody decyzyjnej to także priorytetyzacja działań i nie zawsze powinna być określana przez zarząd ale przez każdego realizatora – wykonawcy celu.

Występuje tutaj niespójność tezy – ponieważ, sposób realizacji celów – ich dobór i priorytetyzacja jest warunkiem każdej udanej realizacji. Jednoczesna swoboda działania jest procesem decyzyjnym wyznaczania celów i działań im służących. Działanie jako wybór jest więc sposobem osiągania lub nieosiągania celów na drodze realizacji – ten proces (priorytetyzacji) nie powinien moim zdaniem należeć tylko do zarządu ale potencjalnie do każdej z osób której powierza się realizację celów. Problem zarządzania przez cele jakby nie utożsamiał w tym aspekcie nieustannej weryfikacji celów w oparciu o np. narastające problemy – o czym już wspomniałem.

…”a po drugie ograniczając koszty poprzez automatyczne eliminacje zadań i projektów które nie mają aż tak strategicznego znaczenia. Technika zarządzania przez cele może być porównana do zwierania szeregów w armii przed bitwą„.

Komentarz: Myślenie strategiczne w myśl koncepcji tzw. ” armii nowego wzoru” nie jest zarządzaniem centralnym ale w istotnej mierze jest myśleniem lokalnym. Opiera się na zdolności decyzyjnej poszczególnych jednostek organizacyjnych, schodząc w dół struktury. Dotyczy świadomości sytuacyjnej / dostrzegania zależności i zmienności – szybkiego podejmowania decyzji (decyzyjności) blisko problemu gdzie powstają. Być może ten paradygmat w koncepcji Petera Druckera – co do narzucania celów tu przytaczany powinien ulec ponownemu rozważaniu – z powodu zmiany rzeczywistości na bardziej zmienna i dynamiczną.

„W sytuacjach kryzysowych przewagę uzyskuje się przez zjednoczenie wysiłków w jednym kierunku, sprowadzając indywidualną kreatywność do optymalizacji sposobu współdziałania”.

Komentarz: Brzmi nieco jak „centralne zarządzanie” W świecie dynamicznych zmian – wymuszającym kształtowanie nowego podejścia na skutek zmiany warunków.  Stawianie hipotezy o „wyborze jednego kierunku” obarczone jest kwestią utraty elastyczności reagowania. Co w kryzysie – i potrzebie zdolności do adaptacji wydaje się być kluczowe. Idąc za konstrukcją myślenia Alberta Einsteina w względnym ujmowaniu rzeczywistości – owa względność pojawia się w kryzysie a zatem: „Pytania się nie zmieniły lecz odpowiedzi się zmieniły. Przekonanie, że zarząd dobrze ustawił cele strategiczne i kierunki działania firmy „raz na zawsze’ co kaskadowo zostało zdelegowane – jest tylko częścią prawdy o skutecznym zarządzaniu w kryzysie. Ponieważ nie realizowałoby koncepcji elastycznego i zwinnego zarządzania w płaskich reagujących na zmiany strukturach.

„Koncentracja na celach strategicznych powoduje, że równocześnie „w odstawkę” idą te cele, zadania i projekty, które nie są priorytetowe. Menedżerowie, z braku czasu często sami proponują zamykanie i ograniczanie projektów, redukcje i oszczędności. Proces redukcji, „zwijania się” organizacji po to, by uzyskać środki na realizację celów strategicznych, jest bolesny i bez techniki typu MBO prawdopodobnie nigdy by się nie odbył.

Warunkiem skuteczności MBO jest postawienie bardzo ambitnych celów. Aby dokonać istotnej zmiany w firmie, trzeba bowiem przede wszystkim pokonać przekonanie o tym, że „tego się nie da zrobić; pokonać brak wiary w skuteczność zarządzania i w to, że dobra współpraca pomiędzy pracownikami może prowadzić do efektów przekraczających dotychczasowe oczekiwania. „,

Komentarz: Przekonanie dokonywania ambitnych celów  jest niewątpliwie koncepcją BHAG – „Big Hairy Audacious Goals” konstruowania „Wielkich Niebezpiecznych Zuchwałych Celów” – opisanych np. w „Wizjonerskich Organizacjach”. Czy jednak sama wiara w ich realizacje – na codziennym poziomie – nie jest tylko kwestią Ambicji w układzie SMART bez Realności R – jak realizmu na drodze do ich urzeczywistnienia? Codzienność realizacji to nie są wielkie i zuchwałe cele ale motywacyjna funkcja sprawstwa, robienia rzeczy średnio ambitnych i jeszcze osiągalnych. A więc osiągalności opartej na dobrej analizie problemu i rozwarstwienia go na czynniki sukcesu. Ja na codziennym poziomie skłaniałbym się ku realizmowi a nie emocjom.  

Jak przeciwdziałać tym samoograniczeniom zarządzających?

Posłużę się porównaniem do sportu:

Motywacją skoczka wzwyż jest osiągnięcie najlepszego wyniku na zawodach. Wysiłek szkoleniowy oraz maksymalna koncentracja w czasie skoku nie służy opracowanej w procedurze sekwencji ruchów, czyli realizacji planu, ale uzyskaniu najlepszego wyniku.

Sednem sportowego współzawodnictwa a w konsekwencji ciągłego doskonalenia techniki jest ustalona poprzeczka, rekord do pobicia, wynik ustanowiony przez konkurenta, który trzeba pobić.

 Skoczek nie skacze po to, by skoczyć jak najwyżej, ale po to, by przeskoczyć poprzeczkę. „Zarządzanie” poprzeczką jest wiec tym, co kształtuje motywację zarówno zawodników, jak i trenerów”.

Komentarz: W przykładzie tym brakuje ważnego aspektu SMART: R – Realistycznego zarządzania i A – adekwatnego – a nie tylko Ambitnego. Za adekwatnym doborem celu stoi wewnętrzna norma. Sukces realizacji odnosi się do osiągania lepszych wewnętrznych norm własnych (a nie cudzych narzuconych) – które prowadzą do ostatecznego wyniku. Miarą „wygrywania” jest zatem często kwestia ustalenia wewnętrznego odniesienia do bycia lepszym od samego siebie a nie rekord świata narzucony „cudzym celem” – jako celem zbyt odległym na wejściu i opartym na normie zewnętrznej, co ma wpływ na Realistyczne zarządzanie osiągnięciami w małych a nie wielkich krokach. Ambitne cele gdy nie uznane za własne – (nie)uwewnętrznione mogą być fałszywym przekonaniem o kształtowaniu kultury sukcesu – gdy brakuje im „Internalizacji” Uzgadnianie celów to proces negocjacji i kontraktowania z pracownikami zamierzeń.

„W BIZNESIE, PODOBNIE JAK W SPORCIE, POPRZECZKĘ TRZEBA STAWIAĆ WYSOKO, BARDZO WYSOKO. Wtedy osiąga się wysokie wyniki. Ta zasada jest podstawą projektów restrukturyzacyjnych. Analogia sportowa jest dobra, gdyż pokazuje nadmierną w biznesie koncentrację na poprawności procesu, kosztem efektu końcowego. Uświadamia ona, że podstawowym i pierwotnym zadaniem zarządzających jest postawienie celów – ambitnych i takich, które początkowo wydają się nierealistyczne”.

Komentarz: Osiąganie celów wiąże się z realizacją  – urzeczywistnianiem wykonawstwa na codziennym poziomie. Cel nie występuje w oderwaniu od wykonawstwa – podziału zadań i ich sukcesywnej realizacji. W określaniu celów kryje się zatem pułapka tworzenia luki  pomiędzy zamierzeniem – jako wizją osiągnięcia a realizacją …wyborem konkretnego i realnego działania. Cele mogą mieć charakter życzeniowy podyktowany ambicją i mogą pozostawać nierealistyczne.

Sam dobór celu – jest więc na swój sposób odniesieniem do definicji problemu realizacji i aktualizuje się w oparciu o przeszkody jakie kreuje jego urzeczywistnianie w działaniu; dostarczające informacji o realizmie realizacji.

Jest to proces nieliniowy …podczas gdy myślenie w firmach o zarządzaniu poprzez cele stawia pułapkę jednokierunkowej kolejności działań: od nazwania problemu, poprzez jego analizę, i w zależności od stopniowania procesu – wymyślania rozwiązań , ich oceny, definiowania celów i kontroli realizacji  po ocenę rezultatów. Jest to rozwiązanie jak wskazuje MIT (Massachusetts Institute of Technology) często błędne – jak większość decyzji w organizacjach (Teza MIT) z uwagi na labolatoryjnie słuszną i przygotowaną badawczo konstrukcje – która w dynamicznej rzeczywistości firm tak nie działa.  Proces jest nieliniowy bo nie zawiera szeregu danych i nakazuje zwracanie się pod wpływem oceny realizacji do ponownego redefiniowania celów z uwagi na występujące problemy. („Sztuka podejmowania decyzji – Dlaczego mądrzy ludzie dokonują złych wyborów” Gary Klein)

„Takie ambitne cele będą bowiem decydowały o konkurencyjności i wynikach firmy oraz staną się źródłem motywacji dla pracowników. Nieuzasadnione jest przekonanie, ze sukces firmy zależy od zbiorowego przekraczania oczekiwań. Skoczek wzwyż może skoczyć dużo ponad poprzeczkę ale szybko nauczy się ją mijać „o włos”. Podobnie jest w biznesie – o wynikach decydują mierzalne cele a motywacja i zaangażowanie w ich przekraczanie ma znaczenie marginalne. W warunkach koniunktury, nawet nisko, przeciętnie postawione cele pozwalają dobrze prosperować przeciętnym firmom. W okresie kryzysu takie firmy albo zmienią swoją politykę na bardziej ambitną i zaczną oszczędzać i restrukturyzować albo padną.

Komentarz: Jest jeszcze inna koncepcja – że firmy te zmienią paradygmaty – czyli nie tylko podkręcą cele na bardziej ambitne ale dokonają zmiany celów co będzie miało wpływ na zmianę strategii – z uwagi na „zasadę hierarchii pól”. Ciekawą z perspektywy definiowania celów tezą w koncepcji J.A. Marina: przedstawionej w „Porażce inteligencji …” że: „ Myśli i poczynania, które same w sobie są inteligentne – mogą okazać się głupie…jeżeli pole ich działania jest głupie” – „Jeżeli mylisz się w doborze celów – błądzisz we wszystkim innym” A zmiana celu może być wynikiem zmiany oceny problemu – co przemawia za koncepcją MIT – o nieliniowym procesie rozwiązywania problemów, który wpływa na zmianę celów. Przykładowym potwierdzeniem sukcesu tej tezy jest przytoczony przypadek Apollo 13, sytuacji nad wyraz kryzysowej  wobec próby sprowadzenia astronautów na Ziemię po katastrofie w przestrzeni kosmicznej wobec niesprawności wielu systemów. Proces zarządzania decydujący o sukcesie nie był określony „Wielkimi celami”i jedna strategią tylko zwinną elastycznością reagowania – obejmował szybką zmianę definicji sytuacji i permanentną zmianę celów operacyjnych.

„Co ciekawe, stawiając cele bardzo ambitne, zarządzający działają zarówno na korzyść firmy, jak i na korzyść pracowników. Ambitne cele są bowiem źródłem motywacji i satysfakcji. Gdy zarządzający stawia sobie i organizacji cele skrajnie ambitne, początkowo uzyskuje efekt demotywacji, a może nawet spadku zaangażowania. Taki negatywny efekt jest jednak krótkoterminowy. Ambitne cele powodują konieczność priorytetyzacji tj. rezygnowania z części zadań”.

Komentarz: Krzywa motywacji wskazuje na inną zależność i punkty krytyczne dla efektywności realizacji celów – które muszą być ambitne i jeszcze osiągalne … Nierealność celów wynika z ambicji oraz nadmiaru w skali trudności i służy zaspokajaniu fałszywej ekspozycji ambicji podszytej lękiem przed porażką i zabezpieczaniem uzasadnienia możliwej porażki, „że przecież tak postawiony cel nie był możliwy do osiągnięcia. a tym bardziej sprzyja temu tłumaczeniu cel narzucony z góry.

„Menedżerowie wybierają drogę „na skróty” i w ten sposób zyskują czas na realizację celów strategicznych. Po niedługim czasie okazuje się, że realizacja bardzo ambitnych celów nie wymaga więcej czasu, lecz jedynie większej inicjatywy i kreatywności. Ciekawe wyzwania i poprawiające się wyniki są źródłem satysfakcji dla zarządzających i dla załogi. Wzrost satysfakcji przekłada się na poprawę motywacji i dalszy wzrost zaangażowania.

Paradoksalnie, to cele bardzo ambitne są częściej przekraczane niż cele mało ambitne! Organizacja, która jest skoncentrowana na realizacji nadzwyczaj trudnych celów, zarządza się łatwiej i przyjemniej, mimo bolesnych decyzji o redukcjach”.

Komentarz: Dychotomia pomiędzy celami mało ambitnymi i bardzo ambitnymi – może tworzyć fałszywe przekonani o „podkręcaniu śruby” lub wartości „podnoszeniu poprzeczki” – jednak czynnikiem koniecznym jest zrozumienie kilku warunkujących ten proces mechanizmów motywacji w ustalaniu realistycznych celów oraz uwarunkowaniach konstrukcji psychicznej i motywacji danej osoby, na co wskazuje szereg opracowań i zagadnień „psychologii motywacji”. Nie jest to aspekt tak jednowymiarowy i może prowadzić do fałszywych wniosków.

„Istotne źródło niewykorzystanego potencjału stanowi współpraca między menedżerami. Powinna ona być skoncentrowana na realizacji celów biznesowych, gdy tymczasem menedżerowie zazwyczaj poświęcają więcej uwagi wzajemnym relacjom”.

Komentarz: Nie tworzyłbym takiej dychotomii relacje czy cele z ważnego powodu; udziału Inteligencji Emocjonalnej w zarządzaniu. Wzajemne relacje są kwestią „przywództwa emocjonalnego” – i w aspekcie np. Analizy Transakcyjnej pokazują jak  Inteligencja Interpersonalna – orientuje ludzi na wyzwalanie w nich samych twórczego potencjału możliwości głównie za sprawą relacji Interpersonalnych szefa – wchodzącego w rolę lidera.  Samo zarządzanie operacyjne (twarde) – jak można definiować „Zarządzanie przez cele”  – nie powinno odbiegać od zagadnień psychologii zarządzania w ujęciu mentalnym (miękkim).

„Dobrze wdrożone MBO obejmuje proces zwany budowaniem rynku celów, czyli stymulowania i wymuszania efektywnej współpracy pomiedzy menedżerami z różnych działów. Polega on na korelowaniu celów, szczególnie w zakresie współpracy działów biznesowych i usługowych”.

Read More

komunikacja interpersonalna

Szkolenie z komunikacji – komu to jeszcze potrzebne?

komunikacja interpersonalna

Chciałem niemal spisać na straty jedno z moich (ulubionych) zagadnień szkoleniowych – dotyczące komunikacji, jako funkcji kultury zarządzania oraz tzw. wrażliwego przywództwa.  Uznałem, że świat ewoluuje za sprawą nowych technologii w stronę innej funkcjonalności niesionego przekazu. Że być może kolejne pokolenia – wyrastające w stechnicyzowanym zalgorytmizowanym świecie „interfejsu” i bycia dostępnym – nie będą już posiadały ani wrażliwości ani potrzeby rozwoju kompetencji interpersonalnych które uwrażliwiają nie tylko na samą treść przekazu ale na formę: która powoduje wydźwięk interpersonalny, mentalny, dotyczący sfery ludzkich postaw i motywacji.

Świat spotkań przy ekranie komputera, czy telefonu on – line, pracy zespołów zdanych oraz zespołów wielokulturowych – odbywający się z wykorzystaniem aplikacji do celów komunikacji takich jak ZOOM, TEAMS, CLICK MEETING i inne nakłada na charakter i przebieg tychże kontaktów określony filtr – redukujący szereg istotnych dla porozumiewania się „w realu” kontekstów znaczeniowych, kulturowych.

Pomyślałem że temat komunikacji w dzisiejszym świecie stał się banalny i z uwagi na specyfikę komunikowania mniej istotny, że komunikacja stechnicyzowana przybierze raczej  wzorzec algorytmicznych sposobów „załatwiania sprawy” czyniąc z przekazu przedmiot realizacji celów operacyjnych – kogo więc będzie interesować w dobie rozwoju narzędzi do bezpośredniego transferu* rozwijanie inteligencji emocjonalnej? Komunikacji  zbudowanej na warstwie ukrytych komunikatów, treści kontekstowych (pochodzących z szeroko rozumianej kultury), zakodowanych między wierszami. Kogo interesować będzie „cichy język” komunikacji, w przekazie treści, które się …  „przemilcza”?

Czy teza Edwarda T. Halla (antropologa kultury):  że w komunikacji najważniejsza treść to ta, którą się przemilcza – ma zastosowanie w zoperacjonalizowanym algorytmicznie świecie?

A jednak …

Moje postrzeganie zmienił artykuł Pani profesor Moniki Kostery – socjolog, która przypomniała mi o kilku aspektach pozostających nie bez znaczenia dla kultury zarządzania. Osobowości leżącej u podstaw kultury organizacji, budowania relacji i osiągania celów tworzących nie tylko biznesową ale życiową satysfakcję ludzi pracujących w strukturach określonej społeczności. Kultura – a tym samym kultura zarządzania – wyraża się w języku i jest wyrazem osobowości (osobowości organizacji).  

Artykuł znajdziesz tutaj:

https://oko.press/maczystowska-kultura-zarzadzania-to-plaga-wspolczesnych-firm-jak-sie-jej-pozbyc/

Autorka daje w nim kilka istotnych spostrzeżeń z perspektywy zarządzana, takich jak promowanie określonych zachowań i postaw będących wynikiem ekstensji (rozszerzenia) osobowości szefa na kulturę firmy, gdzie problematycznym staje się fakt, że: współczesna kultura zarządzania promuje zbyt często jednostki pozbawione skrupułów, charakteryzujące się niskim poziomem empatii, nastawione na indywidualny sukces.

Powołując się także na badania Nathana Brooksa z 2016 roku dotyczące problemu promocji psychopatów wśród prezesów w biznesie, która to jest podobna do tej wśród więźniów, czyli ok. 21 proc., podczas gdy w zwykłej populacji jest to 1-4 proc.

Jak czytamy w artykule: Paul Babiak i Robert Hare w swojej książce Snakes in suits z 2006 roku, wykazują, że wśród szefów wysokiego szczebla nadreprezentowanym typem osobowości jest typ socjopatyczny. W odróżnieniu od psychopatii jest to rys osobowości zależny od kontekstu i wyuczalny. Przezwyciężanie impulsów empatii, pokonywanie głosu sumienia pozwala dostosować się do środowiska. Szefowie uczą się w ten sposób postaw i zachowań. za co winę ponosi tu przede wszystkim niewłaściwa edukacja i warunki organizacyjne, nagradzające wyłącznie sukcesy finansowe, chwaląc jednocześnie przedsiębiorczość.

Nie inaczej jest moim zdaniem w tzw. psycho-biznesie; (jak określają go czasem pejoratywnie psychologowie), biznesie promowania określonych postaw i zachowań – opartych na ludzkim heroizmie, bezwarunkowych rygorach w pracy nad swoim charakterem – kształtujących wzorzec dla zarządzania sobą jak i promowania określonej kultury. Na co zwraca uwagę autorka:

Ideologia przedsiębiorczości i konkurencji, rozpowszechniana przez media i edukację, wzmacnia taki wzorzec i sprawia, że wydaje się on „naturalny” – tak jakby nie było innego „prawdziwego” stylu zarządzania”.

Autorka jak dobrze rozumiem treść artykułu zwraca także uwagę na wzory kultury: które mogą odwoływać się do archetypów „kobiecości”  i „męskości” w sposobie komunikacji zorientowanej na cele i konkretną realizację oraz  relacje interpersonalne, co implikuje pytanie z jakimi kulturami mamy do czynienia i które wzorce silnie je determinują,  kim jest szef i rozszerzona na  organizacje jego kultura zarządzania? Jakie treści zawierają promowane przekazy będąc odzwierciedleniem owej kultury?

Szef – macho – osoba sukcesu

Powołując się na artykuł i przedstawiony w nim problem rodzą się kolejne pytania – czy kultura „macho” reprezentowana w zarządzaniu blokująca przejawy wrażliwości i empatii (określanych, jako niewieście słabości) jest słusznym sposobem na osiąganie konkurencyjności i wysokiej pozycji w świecie biznesu? Czy współczesny rynek i silna konkurencja wymaga określonych postaw oraz ukierunkowania na osiąganie celów nierozerwalnie powiązanych z obsesją oraz męskim archetypem silnego charakteru? Czy w takim stylu zarządzania odnajdzie się każdy, nawet jeśli posiada wysoką motywację do „osiągnięć”?

Co to ma wspólnego z nauką komunikacji?

Kultura zarządzania – wyraża się w słowie, w sposobie i formie przekazu, w języku zakodowanych treści znaczeń, wzorców, mitów kultury  i nadawania im określonego znaczenia. Język komunikacji (pisanej i niepisanej, werbalnej i niewerbalnej, kontekstowej) jest więc silnym nośnikiem kultury, który nie tylko uzewnętrznia ale programuje jej określone cechy  – przez wzgląd na promowany styl myślenia a co za tym idzie adekwatnego postępowania.

Czy chcemy więc doświadczać w zarządzaniu jak i w języku komunikacji obsesyjnej kultury macho jako jednego z nieodzownych wyznaczników sukcesu?

Zdaniem prof. Moniki Kostery rozwiązaniem jest  systemowa edukacja lepszego i koniecznie koedukacyjnego komunikowania się. Polega ono między innymi na nietraktowaniu żadnego stylu jako oczywistego, na zwróceniu uwagi na treść przesłania, a nie tylko na formę. Takiej komunikacji sprzyja tworzenie mieszanych zespołów, męskich i kobiecych.

I tu otwiera się perspektywa dobrze przygotowanych szkoleń z komunikacji – wynikająca z uwrażliwienia, zrozumienia i umiejętności stosowania wszystkich jej płaszczyzn,  umiejętności wyrażania siebie jak również odczytywania komunikatów pochodzących od innych we wszystkich wymiarach (warstwach przekazu): a nie tylko rzeczowym lub nie tylko relacyjnym. Komunikacja – niewątpliwie jest istotną funkcją zarządzania – z pytaniem jakiego zarządzania?

Dobrze pomyślany warsztat z komunikacji pokazuje różnorodność stylów komunikacji, (chociaż brzmi to zbyt technicznie w specyficznym i dość powszechnym żargonie szkoleniowym),  które przekładają się nie tylko na sztukę porozumienia, zrozumienia i lepszego dialogu ale otwierają perspektywy rozwoju lub zmiany kultury zarządzania, co z kolei ma znaczący wpływ na zachowania i kondycje ludzi w pracy.

Szkolenia z komunikacji – jak je rozumiem…

.. w swojej wieloletniej praktyce trenerskiej nie są tylko „algorytmizacją określonych zachowań” a przecież ten zoperacjonalizowany cel funkcjonuje dosyć powszechnie w propozycjach szkoleniowych i ma swoją terminologię rozmaitych: „technik komunikacji”.

Chodzi jednak o coś więcej niż technikę …chodzi o nadanie językowi wyrazu kultury organizacji, osobowości i warunków dla tworzenia określonego środowiska. Dlatego tak ważne w rozwijaniu komunikacji staje się pytanie problemowe Friedemana Schulza Von Thuna  w „Sztuce rozmawiania” nawiązujące do powszechnego zetknięcia się niemal każdego w swoim zawodowym życiu ze szkoloną komunikacją:

Co nam to dało?

Co nam to dało? Czy dzisiaj jesteśmy bardziej autentyczni, potrafimy więcej zrozumieć, otwieramy się szerzej na dialog? Czy już doszliśmy do tego jak słuchać? Czy wiemy, jak w tym, co słyszymy odnajdywać to, co wypowiedziane? Czy zdobyliśmy więcej odwagi by „spojrzeć” w siebie i jasno mówić o tym, co myślimy, czujemy i jakie są nasze pragnienia? Czy wyuczona komunikacja – nie przyczyniła się tylko do stosowania technik i przepychu form  według  starego sposobu komunikowania z pozorami „doskonałego” technicznego języka komunikacji w którym forma stała się ważniejsza od treści rozmowy”?

Te pytania jak i sam artykuł przyczyniły się za sprawą Pani prof. Moniki Kostery do odzyskanie mojej wiary w znaczenie i sens KSZTAŁTOWANIA KOMUNIKACJI – JAKO ELEMENTU KULTURY ZARZĄDZANIA i jej konsekwencji dla funkcjonowania i osobowości organizacji jako środowiska pracy innych ludzi.

Zainteresowanych zachęcam do przyjrzenia się opisanym zagadnieniom szkoleniowym:

komunikacja interpersonalna
szkolenie z komunikacji

Read More

Analiza techniczna – nie działa, podobnie jak techniki sprzedaży?

techniki sprzedaży a analiza techniczna

Problem:

Jeśli to prawda – to jak prowadzić rozmowy z klientami, jak pokierować danym procesem sprzedaży i określonym momentum – „momentem kontaktu z klientem”, jak dokonywać udanych transakcji i na czym ma opierać się „jednosesyjny inwestor”- sprzedawca podejmujący w danej chwili kontakt z klientem,  aby generować zainteresowanie i zwiększać przychody – zyski z inwestycji czasu i zaangażowania na rynku sprzedaży?

Czy szukanie analogii do handlu na rynkach finansowych pozwala przyjąć lub zmieniać założenia co do sposobu prowadzenia rozmów z klientami?  Jak kształtować swój wynik w sprzedaży nie odnajdując w nim żadnych prawidłowości?

Moja teza:

Podobnie jak na rynkach finansowych zdaniem niektórych tzw. „analiza techniczna” – nie działa. Nie działają też techniki sprzedaży – szczególnie, gdy ich zasady układają rozmowę według określonych kroków postępowania – przyjętego zazwyczaj standardu: 1. nawiąż relację, 2. zbadaj potrzeby, 3. przedstaw rozwiązanie, 4. rozwiąż obiekcje, 5. uzasadnij cenę, 6. zamknij. Oczywiście wierzymy, że jest inaczej – bo nadawanie sensu naszym poszczególnym działaniom stawia przed nami wymóg i potrzebę szukania prawidłowości przyczynowo – skutkowych ujętych w schematy postępowania.

Uwaga: Ponieważ tekst w ocenie samego autora – wydaje się zawiły z powodu wysokiego poziomu abstrakcji (przepraszam tak wyszło) – jeśli się zmęczysz Szanowny Czytelniku (jego czytaniem) sięgnij po przykład znajdujący się na samym dole tej publikacji.

Nieco inne spojrzenie na sprzedaż

Zanim przejdę do prezentacji idei nabywania wiedzy o technikach sprzedaży – taktykach handlowych  posłużę się analogią do sytuacji na rynkach finansowych – przykładem dotyczącym giełdy a wiec innej formy handlu – na tzw. instrumentach finansowych. Na giełdzie transakcji dokonuje się w każdej minucie (a nawet sekundzie) w oparciu o cenę prezentowaną na wykresach giełdowych –  dotyczących wizualizacji zawartych dotychczas transakcji. Wykresy to zazwyczaj podstawa do dokonywania analiz zachowań inwestorów i podejmowania decyzji.

Negocjowanie kontraktu

Giełda to nieustający proces negocjacji, w którym strona kupująca i sprzedająca wybiera odpowiedni jej zdaniem moment dla zawarcia transakcji – „momentum” (otwarcia pozycji) –  czyli odkupienia danego instrumentu finansowego od sprzedającego, który z kolei uznał że to dobry moment na jego sprzedaż (i zamkniecie zlecenia – z finalizacją transakcji).

W środowisku inwestorów – traiderów – toczy się spór o to czy wykresy giełdowe – historia dotychczas zawartych transakcji (tzw. lewa strona wykresu) mogą być podstawą do przewidywania przyszłości i podejmowania na tej podstawie decyzji inwestycyjnych (wielkiej niewiadomej prawej strony) – dla znalezienia odpowiedniego „momentum” dokonania transakcji – kupna określonego waloru dla osiągnięcia zysku w przyszłości (według zasady: kupić taniej – sprzedać drożej).

Analiza wykresów giełdowych –  określana jest terminem analizy technicznej podczas gdy obiecująca wartość firmy – emitującej dany instrument finansowy jest objęta terminem i działaniem terminem analizy fundamentalnej  – dotyczącej oceny rokowań wzrostu wartości firmy w przyszłości  a nie obecnych cen rynkowych.  Cena – jako miernik wartości ma zatem stanowić odzwierciedlenie rosnącej wartości firmy przez wzgląd na jej działalność oraz sposób zarządzania realizacją projektów mających wpływ na jej rozwój w przyszłości i rosnącą pozycje na rynku.

Mamy zatem do czynienia z krótką – chwilową (analiza techniczna)  i dłuższą – perspektywiczną (analiza fundamentalna) relacją w handlu instrumentami na rynku. Opartą na dwóch wymienionych analizach.

Analogicznie jest w procesie sprzedaży: gdy istnieje jakiś fundamentalny powód (suma powodów) klienta do dokonania zakupu produktu, rozwiązania czy usługi oraz chwilowy dla podejmowanych decyzji kontakt klienta ze sprzedawcą – jakim jest rozmowa handlowa w celu dokonania sprzedaży.

Analiza Fundamentalna – dotyczy fundamentów leżących u podstaw wartości firmy – długookresowo; Analiza Techniczna – dotyczy obecnej sytuacji i doboru kryteriów stanowiących podstawę do szybkiego (w danej chwili) zawarcia transakcji.

Analiza techniczna – nie działa, a co z technikami sprzedaży?

To pogląd części inwestorów – dokonujących codziennych spekulacji giełdowych w celu wygenerowania zysku opartego na zasadzie „kupić taniej – sprzedać drożej”  znajdujących odpowiedni moment na rynku do zawarcia transakcji (kupna a potem sprzedaży).  Nie działa, bo zachowań inwestorów będących na rynku w danej chwili nie da się w prosty i oczywisty sposób przewidzieć, a tym bardziej  kontrolować, inaczej mówiąc znajdować prawidłowości co do przewidywania ich postępowania. Ilość zmiennych mogących przyczynić się do tzw. reakcji ceny – jest niewiadomą. (Podobnie jak niewiadomą na tym etapie są motywacje klienta do zakupu oferty – proponowanej w danej chwili przez handlowca).

Analiza techniczna – dostarczająca  wiele możliwych  interpretacji dla wielu inwestorów staje się przedmiotem iluzji widzenia określonych prawidłowości na rynku i co za tym idzie podejmowania błędnych decyzji – wynikających z fałszywych przekonań.

Dla handlowca rzecz ma się podobnie – fałszywe przekonania oparte na zbudowanych technikach sprzedaży- to trzymanie się „standardu” który dyktuje określone zachowania w sprzedaży.

Co jest nie tak z potocznie rozumianymi technikami sprzedaży?

Techniki sprzedaży – podobnie jak analiza techniczna – stanowią ujęcie historyczne; wydając się oczywiste dopiero po etapie zawarcia i finalizacji transakcji. Wierzymy w nie i ich skuteczność na podstawie analiz historycznych – doszukujących się w nich określonych prawidłowości, nie uwzględniając całej gamy (zupełnie innych zmiennych), czynników mogących pojawić się w kolejnej sytuacji handlowej która okaże się inna pod względem rodzaju pojawiających się okoliczności. Bo przecież pomimo stosowania technik …aż 95% – rozmów to efekt nieudanych transakcji, w których klient powiedział „NIE„. Być może to kwestia sporna w uznaniu – co należy pojmować jako technikę w sprzedaży? Dla mnie technika będzie wyuczoną sekwencją określonych postępowań według jakiegoś przyjętego standardu – podczas gdy brak techniki – będzie zdolnością lepszej orientacji w aktualnej sytuacji – „momentum” -pomimo założonego standardu. Sytuacja różnicy w podejściu jest trudna do ukazania w opisie sytuacji – jednak widoczna w trenowanych sytuacjach handlowych lub analizach rozmów z klientami. Jako trener odnajduje ich wiele w obserwacji sprzedaży u handlowców – kiedy ich sposób prowadzenia rozmowy jest wyuczony techniką powodującą błędną orientację w sytuacji.

 Analiza techniczna – może nie uwzględniać aktualnych  warunków rynkowych stanowiących podstawę  do zachowań na nim klientów, co do wzrostu lub spadku ceny, co do decyzji by trzymać dany walor czy go zbyć w danym czasie.   Rynek finansowy opiera się na tylu zmiennych że nadawanie mu określonej regularności wynikającej ze znajdowania – doszukiwania się określonych prawidłowości w wykresach – może okazać się pułapką inwestycyjną budującą fałszywe przekonanie o osiągnięciu zamierzonego efektu.

Taką samą pułapką bywają techniki sprzedaży, jako trener jestem w stanie rozpoznać handlowca, który podejmuje realizację wybranej sekwencji zachowań dla pokierowania rozmową: (przykładowo takich jak: AIDA, RAIN, SPIN, PKS, CCS, Challenger SALE, czy SANDLER, „Stopa w drzwiach”, Niska piłka”, „drzwiami w twarz” czy „Karate”). Co do wymienionych tu oraz innych technik – uważam, że warto je znać po to by lepiej rozumieć mechanizmy warunkujące czynniki decyzyjne klienta. Co do ich sekwencyjności – kolejności działania (następstwa zdarzeń) – mam już wiele wątpliwości. Chodzi bowiem o umiejętność rozpoznania sytuacji w relacji z klientem, „momentum” oraz czynników mających wpływ w danej chwili na decyzje klienta i jego motywacje niż realizacji określonego założenia co do poszczególnych kroków standardu (uwarunkowanego techniką). Przywiązanie do technik blokuje orientację w realnej sytuacji.

Reguły rządzące sprzedażą.
W procesie sprzedaży w literaturze przedmiotu dotyczącej uczenia handlowców technik handlowych tworzy się określone prawidłowości, dotyczące sekwencji działań mających doprowadzić klienta do finalnej transakcji. Techniki sprzedaży a w zasadzie taktyki handlowe mają zatem zdaniem ich twórców – swoją sekwencyjną techniczną stronę dotyczącą realizacje poszczególnych kroków standardu – mających doprowadzić klienta do decyzji o zakupie lub o ewentualnej odmowie (tak , czy inaczej – zamknięcia procesu sprzedaży).

Tworzenie technik sprzedaży oraz analiza zachowań klientów w celu określenia prawidłowości ich reakcji na daną sytuacje – przypomina nieco przekonanie co do użyteczności analizy technicznej w ocenie reakcji rynkowych inwestorów. Zbyt wielu handlowców realizuje schemat zamiast zachować przytomność w ocenie sytuacji. To naturalny ludzki odruch szukania prawidłowości – i nadawania wszystkiemu co dotyczy otaczającego nas świata zasady przyczynowo – skutkowej. ” Jeśli zrozumiem przyczynębędę w stanie przewidzieć lub zaprogramować skutek„. Niestety reguła przyczyny i skutku  nie znajduje odniesienia we wszystkich prawach rządzących relacjami społecznymi.

efektywność osobista w sprzedaży

Jeśli nie techniki sprzedaży – to co?

Jak w takim razie poruszać się na rynku by osiągać zamierzoną skuteczność? Jak realizować prognozy sprzedażowe i targety – jak przekonać szefa sprzedaży do założonych planów – na rynku, który nie rządzi się regułami ujętymi w proces sprzedaży?

To, że analiza techniczna nie działa i w sprzedaży mogą nie działać techniki handlowe – nie oznacza, że nie ma na tym rynku skutecznych reguł gry pozwalających nie tylko nie tracić (czasu, zaangażowania, benzyny, energii pracy itp.) ale osiągać wymierne rezultaty. Chodzi raczej o zmianę paradygmatów – założeń co do poruszania się w rynku oraz zachowań klientów.

Kluczowym błędem może być prowadzenie procesu sprzedaży w sposób liniowy … idący poszczególnymi krokami standardu. Tymczasem współcześnie rozumienie natury rynku, zachowań klientów  i zdolności odpowiedniego zareagowania nie powinno nas usztywniać na realizację „kroków standardu”- ujmowanego w taktyki handlowe i techniki sprzedaży. No bo niby dlaczego w większości przypadków szkolenia handlowe oparte właśnie o techniki sprzedaży – nie działają? Nie widać po nich wymiernych efektów? Czy może jest inaczej?

Zwinny sprzedawca

Tak jak sprytny jest spekulant giełdowy w osiąganiu swojej skuteczności na rynku – potrafiąc rozpoznać i szybko zareagować na sytuacje tak sprytny powinien być handlowiec „jednosesyjny” – gotowy do szybkiej zmiany i dostrojenia – dotyczących procesu i przebiegu prowadzenia rozmowy handlowej i zawierania z klientem poszczególnych mikro transakcji – uzgodnień prowadzących do finalizacji sprzedaży. Chodzi o orientację, która nie usztywnia go co do przyjętych założeń – uwarunkowanych daną techniką lub krokami standardu. W tym rozumieniu przywiązanie handlowców do sekwencyjnych technik i stosowania określonych posunięć dotyczy omawianej Analizy Technicznej – buduje błędne przekonanie o przebiegu przyszłych zdarzeń. Umiejętność co prawda zawsze wiąże się z techniką jednak nie szkołą promowanych w szkoleniach „technik sprzedaży„. Istotna staje się umiejętność rozpoznania danego czynnika – krytycznego w danej chwili dla dalszego przebiegu procesu sprzedaży.

Analiza Fundamentalna. Nieliniowy proces i orientacja w sytuacji

Rozmowa z klientem to szereg mikro – transakcji a każda z nich wymaga jej dostrzeżenia. Przy czym proces ten może przebiegać w sposób całkowicie nieliniowy i niesekwencyjny zależnie od kryteriów decyzyjnych i motywacji klienta w danej chwili. Biegłość w dokonaniu odpowiedniej diagnozy oraz reakcja handlowca na sytuację  jest rezultatem wspomnianej analizy fundamentalnej – dogłębnego zrozumienia i identyfikowania wszelkich potencjalnych czynników:

wszystkich potencjalnie występujących problemów klienta,

kryteriów decyzyjnych,

motywacji do zakupu,

sposobu podejmowania decyzji

określania wartości wynikających z dostarczonego rozwiązania

powiązania oferty – rozwiązania z konkretnymi problemami klienta

opracowanych wcześniej – jako solidny fundament przygotowania się do rozmowy; I to zanim jeszcze dojdzie do kontaktu z klientem.

Podczas gdy uwaga handlowców skierowana jest zazwyczaj na techniki sprzedaży, analiza fundamentalna – jest bagatelizowana. Handlowcy nie tworzą sobie całościowego obrazu sytuacji, mapy dla uzyskania pełnej orientacji sytuacyjnej i nie rozpatrują strategicznie występujących czynników – lecz reagują technikami sprzedaży.

Kilka zasad, które leżą u podstaw (nowej) filozofii sprzedaży

  1. Klienci rozumieją sens zawierania transakcji – lecz pod pewnymi względami – dlatego są otwarci na dialog pod pewnymi warunkami  – określonymi niejawnymi i nieoczywistymi „motywami zakupu” lub woli do szybkiej rezygnacji z kontynuacji rozmowy (momentum)
  2. Nawiązanie kontaktu z klientem – to określone „momentum” próby dokonania transakcji
  3. Liczy się zdolność do rozpoznania wszelkich momentów krytycznych – mających wpływ na dalszy przebieg rozmowy (wejścia i wyjścia z procesu otwierania i zamykania pozycji – transakcji)
  4. Moment wejścia w proces sprzedaży jest tak samo ważny jak moment wyjścia – jeżeli czas jest nieodpowiedni dla utrzymania swojej pozycji handlowej – generującej straty.
  5. Momentum – i jego przebieg w procesie sprzedaży – jest specyficzne, ma swoją charakterystykę i dynamiczny przebieg i może być inaczej definiowane w zależności od branży, modelu sprzedaży, charakterystyki produktu i usługi oraz zachowań klientów a co za tym idzie może wymagać innej technicznej umiejętności handlowca.
  6. Proces sprzedaży jest nieliniowy, dlatego techniki sprzedaży i taktyki handlowe – zazwyczaj sekwencyjne oparte na kolejnych krokach mogą prowadzić do złudnego przekonania osiągnięcia zamierzonego celu przy ich stosowaniu.
  7. Dobry handlowiec rozumiejący wszelkie reguły rynkowe powinien mieć dobre rozpoznanie sytuacji – oceny zachowań, motywacji oraz kryteriów decyzyjnych klienta w danej chwili, jakie kształtują jego decyzje w danym czasie rozmowy.
  8. Proces decyzyjny jest wielowymiarowy i wielowątkowy, dlatego warto być świadomym co może kształtować decyzje klienta w danej sytuacji, aby móc zdecydować co do określonych zachowań handlowych (sprzedawcy). Nie jest to potocznie rozumiane „badanie potrzeb” w starym schemacie.
  9. Techniczna ocena możliwości i potencjału w danej sytuacji i odpowiedniej na nią reakcji (na zachowania klienta) wymaga identyfikacji wszystkich punktów, tzw. momentów krytycznych oraz określania dla nich hierarchii – wiąże się to ze strukturą definiowania problemów np. zasady M.E.C.E.
  10. Zidentyfikowane momenty krytyczne – wymagają wytrenowania odpowiednich reakcji handlowca – za którymi stoi uwolnienie się od schematów myślenia oraz odchodzenie od stosowania narzuconych procedur w schematycznym procesie sprzedaży.
  11. Klient podejmuje szereg decyzji w jednym procesie sprzedaży – nie zawsze decyzje układają się sekwencyjnie – i mogą być uwarunkowane różnymi czynnikami: Pobudzeniem w danej chwili określonego czynnika przez handlowca lub zupełnie innym  kontekstem sytuacyjnym, o którym handlowiec nie ma wyobrażenia.
  12. Umiejętność sprytnego poruszania się w rynku – stawia wymagania handlowcom: identyfikacji danej sytuacji oraz szybkiego zareagowania w danej chwili na owe „momentum”rozmowy z klientem
  13. Biegłość w podejmowaniu decyzji i reakcji na zachowania klienta – wymaga zdolności warunkowanej wytrenowaniem różnych scenariuszysytuacji. Wytrenowanie to nie to samo co wiedza.
  14. Dokonując analizy fundamentalnej (wartości firmy i jej oferty rynkowej) oraz przewidywania wszelkich reakcji klientów, handlowcy – czynią przygotowania, jakie mogą mieć odniesienie do dynamicznej rozmowy z klientem. Analizy fundamentalne – dotyczące wartości firmy i jej rozwiązań nie są wykonywane dlatego handlowcy łatwo dają się zbić z własnej pozycji przez klientów.
  15. Proces kształtowania decyzji klienta – to proces wielu pojedynczych (psychologicznych) transakcji – nieliniowych, to moment krytyczny mogący przesadzić o wyjściu z „transakcji” z kontraktem lub bez. 
  16. Rośnie grupa klientów, którzy dokonują decyzji zakupowych nie poprzez analizę potrzeb lecz na podstawie ustanowionych w wyniku analiz kryteriów decyzyjnych i motywacji, które ukształtowały lub nadal kształtują ich stanowiska

Powyższe założenia mogą wydawać się truizmami – a jednak nie jest to jednoznaczne z praktyczną umiejętnością ich rzeczywistej realizacji w chwili kontaktu z klientem – ten wniosek jest rezultatem mojej 5 letniej pracy z handlowcami i obserwacji ich rozmów. (To oczywiście lista poglądowa – nie wyczerpująca wszystkich założeń).

Inaczej mówiąc…

… szereg poszczególnych zachowań opartych na umiejętnościach technicznych handlowców – jest kluczowa dla sprytnego poruszania się po dynamicznym i zmiennym rynku sprzedaży.  Rynku zmiennym pod względem procesu decyzyjnego klienta i kształtujących go w danej chwili kryteriów decyzyjnych. Nie jest to jednak jednoznaczne z przywiązaniem do sekwencyjnych poszczególnych technik sprzedaży a w zasadzie taktyk handlowych.  Zdolność reagowania na czynniki sytuacyjne – szybkość ich identyfikacji oraz dostosowania swoich reakcji – buduje asymetryczną przewagę osiągania większych zysków w stosunku do ponoszonych strat (strat – rozumianych tu, jako kosztów pracy, dojazdów do klienta, oraz użytkowania zasobów firmy w celu dokonania sprzedaży).

Przedstawione tu w zarysie podejście do sprzedaży – chociaż czerpie z wielu różnych kontekstów i założeń w konsekwencji – zmienia fundamentalnie paradygmat dotyczący doprowadzenia do zwiększonej liczby udanych – zyskownych transakcji.

Jest jak przygotowywanie zespołów specjalnych do określonej akcji ratunkowej (gaszenia pożarów, odbicia zakładników, ratowania ludzi z opresji, itp.) długie przygotowania i analizy – zakładają działania taktyczne oparte na nie jednej (możliwej) strategii ale wielu w oparciu o dynamiczny zwrot sytuacyjny co w istocie jest przewidywaniem wszelkich potencjalnie możliwych scenariuszy.

PS. W badaniach MIT (Massachusetts Institute of Technology) okazało się, że:

  1. Większość problemów w organizacjach jest źle zdefiniowana.
  2. W działaniach taktycznych oddziałów wojskowych – pojawiają się błędy z powodu nie uwzględnienia innych czynników niż zaplanowanych w przyjętym scenariuszu (mylne przekonania z powodu nie- zu-pełnego postrzegania problemu).
  3. Błędy profesjonalistów o wysokich kwalifikacjach polegają na uporczywym przywiązaniu się do danej próby wyjaśnienia sytuacji i przyjęcia błędnego scenariusza – na skutek przekonań i uporczywego trzymania się określonych założeń pomimo sprzecznych z przyjętą tezą wskazań.

Interpretacja faktów – okazuje się w sytuacji popełnianych błędów – funkcją uporczywego obstawania przy swoim – na rzecz z góry założonej tezy  – aż po moment krytyczny prowadzący do katastrofy.  

Z tego płynie jeden wniosek dla mojej branży szkoleniowej – nieustanne sprawdzanie …czy „odpowiedzi się zmieniły” na wciąż te same – zadawane pytania.

PS. Na rynkach finansowych – w aspekcie przywiązania do wykresów i Analizy Technicznej – a co za tym idzie dających zazwyczaj błędne przekonanie inwestorów o ruchu ceny i reakcjach rynkowych, funkcjonuje pytanie problemowe odzwierciedlające ów problem nieudanych transakcji:

Czy chcesz mieć racje – czy pieniądze?

Co w istocie ma wskazywać na błędy decyzyjne wynikające z fałszywych przekonań sprzedawców, które zweryfikował rynek.

Przykład: Jako trener sprzedaży w jednej z firm handlujących samochodami – byłem świadkiem niejednej sytuacji, w której konkretny handlowiec w rozmowach telefonicznych z klientami zachowywał się nonszalancko i nietaktownie – by nie powiedzieć grubiańsko. Nie przeszkadzało mu to znajdować się na szczycie listy sprzedawców z najlepszymi wynikami. Nie mam wątpliwości – bo nie mieli jej nawet sami menedżerowie, że taki sposób traktowania klientów – nie jest w firmie pożądanym standardem. A jednak klienci kupowali – nie zrażając się porażającym jak dla mnie sposobem sprzedaży: bez badania potrzeb klienta, bez dostarczania mu „idealnych przeżyć”, bez poszukiwania alternatywnych rozwiązań tak by zatrzymać klienta i utrzymać jego relacje z firmą – czy chociażby zrozumienia problemu klienta przed dostarczeniem mu odpowiedniego rozwiązania. Była to forma sprzedaży produktowej opartej na zasadzie …”bierze pan czy nie …”? Dlaczego było to możliwe?

Wyjaśnienia tej kuriozalnej sytuacji należy upatrywać w kluczowych kryteriach decyzyjnych leżących u podstaw motywacji klienta do zakupu …a nie w domniemanych standardach sprzedaży. O decyzji klientów decydowały znacznie bardziej istotne dla nich kryteria – z powodu których gotowi byli znieść czynniki w ich pojęciu mniej istotne. Klient by posiąść konkretny samochód – z określonymi parametrami gotów był znieść impertynencje handlowca i złą obsługę. Rozpoznanie owych kryteriów w danej branży, w sposobie sprzedaży w dostarczaniu rozwiązania itp ma przewagę nad przekonaniami co do właściwości standardu. Co oczywiście nie usprawiedliwia opisanego zachowania; wskazuje jednak że czynnik sukcesu może znajdować się gdzieś indziej niż zakładano – do czego służy analiza fundamentalna.

– Decydował o tym model biznesowy, w którym klient dokonywał samodzielnie rozpoznania i wstępnego wyboru. Ponieważ w kryteriach decyzyjnych klienta istniały na szczycie hierarchii tylko dwie kategorie: wybór odpowiedniego modelu (parametry) i cena. Dla spełnienia tych warunków klient był w stanie przejść wszystkie impertynencje handlowca – inaczej mówiąc niedobory standardu obsługi klienta. Co gorsza sama firma próbowała zachowywać się nieetycznie (w myśl umownych kanonów sprzedaży) – próbując podbijać cenę na etapie finalizacji uzgodnionych wcześniej warunków transakcji.

Wniosek.

Dla mnie płynie z tego następujący wniosek – dotyczący omawianych tu założeń co do „technik sprzedaży” To silne kryteria decyzyjne klienta – i jego motywacje są kluczowym determinantem dla przejścia procesu i finalizacji transakcji – nawet w obliczu innych czynników osłabiających relacje. (Oczywiście nie zawsze tak będzie …chodzi jednak o to by rozumieć co leży u podstaw motywacji klienta do zakupu) Motywacje klienta decydują o dokonaniu zakupu – a nie przekonania handlowców o tym co powinno znajdować się w standardach obsługi klienta i sprzedaży. Co oczywiście nie oznacza, że możemy nieodpowiednio traktować klientów a każdy model biznesowy i sprzedażowy stawia inaczej określone priorytety. Jednakże w technikach sprzedaży – w założeniach, tak , jak je rozumiem stawia się nacisk na wywieranie wpływu na klienta – zamiast docierania do jego motywów zakupu oraz kryteriów wyboru. Ostatecznie to klient decyduje a nie projektowane na niego przeświadczenia handlowca wzmacniane technikami sprzedaży. Można tu przywołać zasadę hierarchii pól: w udzielaniu odpowiedzi na pytania:

1. co jest problemem, 2. co składa się na problem, 3. co stoi na szczycie hierarchii problemu i wreszcie 4. czy rozwiązujesz właściwy problem aby dokonać finalizacji transakcji.

Chce przez to powiedzieć, że uchwycenie potencjału możliwej do zawarcia transakcji wymaga wyjścia poza pewne złudne schematy działania i jest to kompetencja wymagająca szkolenia profesjonalistów w dobrym rozpoznaniu czynników sytuacyjnych. Czy są to jednakże – nadal techniki sprzedaży – raczej nie?

Więcej o realizacji szkoleń handlowych

Inne pokrewne zagadnienia znajdziesz: tutaj

Read More

szkolenia sprzedażowe -energetyczny shot

szkolenia sprzedażowe on – line

Shot sprzedażowy to formuła pracy szkoleniowej, która zakłada krótkie sesje np. jedno- trzy – godzinne, poświęcone jednemu zagadnieniu. Idea ma na celu stosowanie małych form szkoleniowych – po których handlowcy mogą niezwłocznie zacząć ich wdrażanie i testowanie w swoim trybie codziennej pracy.

Szybkie bardzo merytoryczne konsultacje on-line,

to okazja bycia w procesie dynamicznego rozwoju kompetencji sprzedażowych, przekładanych natychmiast na praktykę stosowania. Trening sytuacyjny pozwala podnosić skuteczność w sprzedaży w modelu zarządzania sytuacyjnego z udziałem trenera sprzedaży. Trening sytuacyjny to merytoryczne i treningowe przygotowania do sytuacji jaka, jeszcze tego samego dnia lub dnia następnego wydarzy się lub ma się wydarzyć w realnym kontakcie z klientem.

Cykl rozwojowy w pracy z handlowcami on-line

Proponujemy Państwu współprace w układzie modułowym. Każdy moduł to przepracowany z handlowcami kluczowy problem sprzedażowy. MSModuł szkoleniowy to 6 godzin w podziale na 4SSesje Szkoleniowe 1,5 godzinne, każda sesja dotyczy jednego zagadnienia – formy zajęć szkoleniowych w wybranym cyklu. Poszczególne Sesje można realizować w dowolnych odstępach czasowych aż do realizacji pełnego modułu. Cykl to realizacja 4 Sesji w określonym czasie, czyli łącznie 1 MS. W ramach MS otrzymują Państwo: konsultację, analizę problemu sprzedażowego, opracowanie rozwiązania i przygotowanie Sesji, realizację 4 Sesji w tym treningu sytuacyjnego, zadanie rozwojowe dla handlowców – monitorowane przez trenera oraz dodatkowo 1 Spotkanie w miesiącu – superwizja, trening z opcją: w siedzibie Państwa Firmy.

Wartość Sesji:

1.Sukcesywna analiza procesów i czynników sukcesu w sprzedaży. 2. Wysoka dynamika zmian z uwagi na szybkość reagowania na sytuacje wymagające poprawy. 3. Uwalnianie potencjału u handlowców. 4 Silna kultura uczenia się i rozwoju. 5. Uwolnienie od schematów – eksperymentowanie i wprowadzanie innowacji. 6. Myślenie procesowe – usprawnianie i poprawa czynników krytycznych. 7. Wzmacnianie kultury samozarządzania – sprzedawca jako menedżer własnej sprzedaży – w procesie coachingu. 8. Stały, regularny rozwój i przyrost sprawności handlowej – podzielony na małe efektywne etapy rozwojowe. 9. Audyt rozwoju i efektywności. 10. Zadania rozwojowe wzmacniające transfer wiedzy i poprawę wyników handlowych.

Tego typu szkolenia nie kolidują zazwyczaj z pracą handlowców, stanowiąc dla nich stałe wzmocnienie i organizację sukcesywnego przyrostu umiejętności; mogą być realizowane on – line bez wymogu większego zachodu i nadmiernej reorganizacji dnia pracy, jaka zazwyczaj towarzyszy większym wydarzeniom szkoleniowym – np. szkoleniom dwudniowym, gdzie uczestnicy wyłączeni są z procesu pracy. jedna sesja może zająć handlowcom w danym dniu okd 1,5 do 3h.

Ideą takich szkoleń jest także odpowiedni spersonalizowany dobór tematów o kluczowym znaczeniu dla poszczególnych osób/ grup handlowców – chcących skupić się na rozwoju bardzo konkretnych kompetencji, w bardzo określonych – krytycznych dla danego sprzedawcy obszarach – momentach /sytuacjach handlowych – dla poprawy ich efektywności.

Stała asysta trenera oraz kierowanie rozwojem – popartym natychmiastowym szkoleniem pozwala na kształtowanie i utrwalanie poszczególnych nowych kompetencji i nawyków aż do kolejnej sesji szkoleniowej – kolejnego „shota”. Do tego czasu handlowiec testuje i wzmacnia nabytą kompetencję!

Małe intensywne formy treningu to niższy koszt stałej pracy z trenerem jako alternatywa do zbyt rzadkich okresowych szkoleń handlowych. To możliwość spersonalizowania rozwoju w pracy handlowców odpowiednio do ich problemów – potrzeb rozwojowych, w sesjach on – line: coachingu, konsultacji, mentoringu i treningu sytuacyjnego, popartego zadaniami rozwojowymi.

To stały monitoring postępów w systemowym rozwoju kompetencji.

Idea shotów sprzedażowych zrodziła się w mojej pracy w jednej z instytucji posiadających kilka oddziałów Call Center w sprzedaży swoich usług. Pozwoliła handlowcom nie tracić żadnego dnia sprzedażowego a mimo to pozostawać w procesie stałego rozwoju.

Jeżeli Państwa firma nie posiada trenera – współpracującego na stałe, lub szkolenia maja charakter raczej okazjonalny niż stały a handlowcy – obiektywnie mają mało okazji do treningów sytuacyjnych – proszę rozważyć te propozycję.

Read More

SZKOLENIA HANDLOWE

Szkolenia dla handlowców. Realne działania rozwojowe czy szkoleniowy efekt „wow” – w czym problem?

Szkolenia handlowe? … Czy może jednak szkoda czasu?

Codzienność pracy handlowca – to borykanie się z odmową klientów a przecież „sprzedaż to najłatwiejszy zawód świata o ile tylko ciężko pracujemy” – jak pisał Joe Girard w swojej książce „Każdemu sprzedasz wszystko co zechcesz”. Rzecz jednak w tym, że większość prawd handlowych (uległa przeterminowaniu) chociaż posiada cechy prawd uniwersalnych jest … nieszczególna. Inaczej mówiąc (nie wystarcza) – jest niewystarczająco zorientowana na szczegóły dotyczące czynników sukcesu w dzisiejszej sprzedaży.

Zmienił się rynek i jego realia:

Zmieniły się produkty

Zmieniły się modele biznesowe

Zmieniły się kanały dystrybucji oraz przepływu informacji

Zmieniło się myślenie klienta o procesie zakupowym w relacji z dostawcą / i sprzedawcą

Tymczasem model sprzedaży – pozostał ten sam. Tak! Ten sam, obarczony powszechną wiedzą pochodzącą ze „starej literatury” i „starej szkoły” głoszącej od lat te same prawdy ujmujące sprzedaż w zwyczajowe kategorie:

budowanie relacji, badanie potrzeb, prezentowanie korzyści, odpowiadanie na zastrzeżenia lub zbijanie obiekcji, obrona ceny i finalizacje … Tymczasem każdy z tych czynników – jeżeli jeszcze ma znaczenie, ma obecnie swoje odrębne kategorie lub całkiem nowe definicje sytuacji.

Szkolenia handlowe – praktyka

Uczenie handlowców sprzedaży obarczone jest problemem „skutecznej praktyki stosowania”, efektów po-szkoleniowych, które realnie przełożą się na wynik. Wynikać one powinny z „nowej wiedzy” o procesie sprzedaży – i jej przebiegu w kontakcie z klientem.

Systemy „motywacyjne” w sprzedaży skalkulowane są tak aby dostrzegać i nagradzać za wyniki jedynie najlepszych handlowców (oczywiste …prawda?) – przy jednoczesnym relatywnie niskim poziomie wsparcia merytorycznego dla pozostałych. Rzecz w tym, że ważnym czynnikiem motywacji – budującym sprzężenie zwrotne z nastawieniem – jest tzw. „poczucie sprawstwa” – poczucie skuteczności działania jako istotny bodziec doznania motywu sukcesu. To stan wygrywania sytuacji w grze o klienta. Ten niezwykle istotny mechanizm działania motywacji – jest oparty na dostarczaniu i kształtowaniu umiejętności kluczowych dla osiągania zamierzonego rezultatu.

A te umiejętności podlegają obecnie silnej zmianie; Tak więc – dla kogoś, kto chce w dzisiejszych czasach, w tej trudnej dziedzinie: sprzedaży bezpośredniej  osiągać nieprzeciętne wyniki (ze swoim zespołem) – konieczne jest by odważył się na przekraczanie granic, wychodzenie poza schematy i stereotypy handlowe, na otwartość na nowe myślenie, eksperymentowanie, szukanie nowych sposobów – dotyczących gry o klienta zwanej handlowaniem; lecz rozgrywanej na nowy sposób. I to powinno być wbudowane w system motywacyjny organizacji a nie tylko (bywa, że wadliwy) system wyróżniania najlepszych. Problem jednak w tym, co kto ma do zaproponowania w tej kwestii i dlaczego – jak buduje swoje uzasadnienie proponowanego rozwiązania. Większość argumentacji to puste obietnice i marketingowo skrojony bełkot.

Rozwój najlepiej warunkuje model organizacji „uczącej się” oraz budującej tą drogą – opisaną przez Blancharda – kulturę „empowermentu” – wyzwalania w ludziach ich potencjału. Pytanie na ile ten model myślenia o zarządzaniu sprzedażą wpisuje się realnie w kultury zespołów handlowych – gdzie obok funkcjonuje reżim wyników i kontrola działalności handlowców?

Popularne od jakiegoś czasu szkolenie sprzedaży techniką Sandlera chociaż pochodzi ona z lat 70 tych cieszy się od jakiegoś czasu dużą popularnością prawdopodobnie z dwóch powodów: 1. zostało odpowiednio opakowane na nowo, 2. podejmuje temat zmiany paradygmatów w sprzedaży. Czy są tam prawdy odkrywcze? I tak …i nie. Nie chce polemizować, sądzę jednak, że dla wielu znawców tematu owa zmiana czynników w sprzedaży – znalazła już praktyczne odniesienie w innym podejściu. Rzecz w tym że co jakiś czas jesteśmy epatowani nowym marketingowym opisem – obiecującym lepsze rezultaty poszkoleniowe… Pytanie na ile wnikliwie badamy to merytorycznie ?

Szkolenie handlowe – dobre, czyli jakie?  

Takie, które przekonałoby handlowców do sukcesywnej zmiany podejścia w prowadzeniu procesu sprzedaży –  ukierunkowane na wytyczenie nowego szlaku – nowego sposobu myślenia i działania; raz: pokonującego wewnętrzne ograniczenia i bariery wynikające z utrwalonych nawyków, dwa: definiujące sposoby prowadzenia „gry handlowej” na nowy sposób – co nie jest łatwe i stanowi wyzwanie dla trenera jak i samego sprzedawcy.

Takich szkoleń  – nie da się poprowadzić z tzw. marszu jak usiłuje przekonać w ofertach wielu trenerów oraz wiele firm szkoleniowych – opierając swój marketing na obietnicach uczenia technik sprzedaży. Szkoleń co prawda z ciekawymi (sexy) tematami i tak zwanym efektem „wow” – jednakże,  pozbawionych realnie wytrenowanych nowych zachowań według nowych definicji sytuacji – w chwilach krytycznych dla sprzedaży. I chociaż wywierać mogą one dobre wrażenie, ostatecznie  nie przełożą / nie przekładają się na trwałą praktykę stosowania w codziennej żmudnej pracy handlowca. W szkoleniach ciągle dominuje wybór wynikający z kierowanie się atrakcyjnością tematów a nie filozofią intensywnego treningu realnych umiejętności, z podpowiadaniem a nie z wytrenowaniem – jaki ma miejsce w każdej innej dziedzinie rozwojowej, która uczy profesjonalnej biegłości.

Szkolenie handlowe – rzecz o technikach

Co prawda sztuka sprzedaży opiera się na rozmowie, jednak nie jestem pewien czy na żonglowaniu słowami; nie wiem też czy istnieje rozwiązanie szkoleniowe oparte na technikach lub słownych podpowiedziach,  które ugruntuje uczestnika szkolenia tego typu „patentami” w roli dobrego handlowca (?)

„Ja tak robię / robiłem i to mi się sprawdza” – to najgorsza definicja pragmatyzmu.

Wszystkie te efekciarskie tricki i taktyki nieweryfikowane w realiach pracy handlowców – budzą sceptycyzm uczestników szkoleń – szczególnie w grupie rasowych sprzedawców. Zdumiewający jest fakt jak owi „praktycy sprzedaży” w istocie kalkują ogólnie znane teorie lub powołują się na literaturę dla uzasadniania swojej „praktyki”. To nie wada ale fałsz dyskredytowania roli ujęcia teoretycznego- które dobrze opracowane wynika przecież z praktyki. Tylko jak sprawdzić pragmatyzm w szkoleniowych obietnicach handlowych?

Czasem można się jednak zwieść – ulec wrażeniu prezentowanym i obiecującym tematom szkoleniowym, które na pierwszy rzut oka – brzmią sensownie i zachęcająco: techniki, typologie stylów odniesienia do wyimaginowanych „kolorów” (w określaniu klienta), wymyślaniu poszczególnych fraz i figur retorycznych – zwanych technikami i efektownej – chociaż niepraktycznej i trudnej w stosowaniu na co dzień.  Cały pakiet okrągłych gadek dominuje na rynku szkoleń, o pozorach skutecznej perswazji w przegadywaniu klienta – robiący efekt „wow”, o technikach sprzedaży, o wywieraniu wpływu itp. …. wszystko to bardziej dotyczyć może szkoleniowej demonstracji niźli faktycznej codzienności pracy handlowca – o czym przekonał się już niejeden menedżer sprzedaży, nie widząc po czasie – Wymiernych Efektów Po- szkoleniowych. Pytanie … jak wybieramy szkolenia i jak bardzo koncentrujemy się na wnikliwej merytorycznej ocenie a nie na wrażeniach i fałszywych rekomendacjach….?

O banalnych technikach sprzedaży ….

Problem dotyczy także braku docenienia orientacji klientów, którzy zwyczajnie się obawiają takich zachowań z uwagi na wyczucie manipulacji. Może być to opowiadanie językiem korzyści i zbijanie zręcznie obiekcji, które mogą służyć w dawno przegranej sprawie z innego powodu: źle dobranych argumentów handlowych, braku identyfikacji motywów klienta i jego motywacji oraz kluczowych dla jego decyzji kryteriów decyzyjnych. Diabeł może tkwić w innych szczegółach (z powodu tak zwanej projekcji handlowca na potrzeby klienta). Lista błędów w założeniach wynikających pośrednio ze 'starej szkoły” jest długa …

Szkolenie handlowe – proces diagnozy i dobrego wytrenowania

Nawet gdy dany problem handlowy sprzedawców jest na rzeczy … brak skuteczności w sprzedaży – może mieć inne podłoże i warunkować inne wymagania co do umiejętności handlowych. Zależeć może od wielu (wymagających wcześniej rozpoznania) czynników: specyfiki produktu, modelu sprzedaży, sposobu podejmowania decyzji przez klienta, czy modelu biznesowego dostawcy rozwiązania …A na to wszystko dodatkowo nakłada się jeszcze kultura jaka obowiązuje w dziale handlowym – bywa, że zgubna – bo niesprzyjająca czynnikom takim jak kultura uczenia się, kultura przestrzeni do eksperymentowania i kształtowania nowych zachowań – a nie tylko (powszechnie stosowanego) wyznaczania celów.

Szkolenie handlowe – z dobrą diagnozą

A zatem dobre szkolenie wymaga czegoś, co z kolei bagatelizują zamawiający a co miewa tylko pozory diagnozy sytuacji. Zazwyczaj opiera się na pobieżnej wymianie obserwacji a nie na wnikliwym procesie konsultacji przed-szkoleniowych; niestety zlecenia dotyczą częściej realizacji gotowego szkolenia, z technik sprzedaży niż usługi identyfikacji czynników sukcesu i pisania programu pod te czynniki – za dużo z tym zachodu. Trener ma przynieść rozwiązanie wynikające z jego doświadczeń – jest w tym myśleniu częsta pułapka niedostosowania rozwiązania .

Szkolenie, które ma poprawić rezultat wymaga wnikliwej analizy sytuacji biznesowej – kontekstu,  modelu biznesowego, zwyczajowych zachowań sprzedawców i reakcji klientów oraz specyfiki produktu powiązanego z modelem sprzedaży.

Handlowcy

Handlowcy to trudna grupa szkoleniowa stawiająca trenerowi wyzwania „dostarczenia praktycznego rozwiązania” Ponieważ ich oczekiwaniem jest szybkość działania/ wdrożenia i pragmatyzm zastosowania. Inaczej mówiąc chcą oni rozwiązań praktycznych i skutecznych od zaraz, które dałoby się zweryfikować w kolejnej rozmowie z klientem – co znaczy zastosować możliwie najszybciej w realnej sytuacji handlowej. Rzecz w tym, że w takiej sytuacji – nie dostrzega się wagi intensywnego treningu, co wiąże się z efektem wytrenowania. Procesy szkoleniowe dotyczące realnego transferu wiedzy czy rozwoju umiejętności – są źle projektowane i organizowane…szkolenia mają charakter „gry do kotleta” – pozornie merytorycznej chałtury dostarczającej chwilowej odskoczni i rozrywki.

Szkolenia handlowe – zbyt rzadko i zbyt szeroko

Większość szkoleń upakowanych jest szeregiem zagadnień i tematów – przechodzących przez cały proces sprzedaży – co nie pozwala niczego wypracować dobrze. To efekt podejścia do szkolenia – które odbywa się zbyt rzadko a skoro odrywa już handlowców od ich pracy – to najlepiej załatwić jak najwięcej tematów. Warto poszukać tu analogii szkoleń do treningu w sporcie – częste treningi zajmujące się jakimś aspektem sprawności – w podziale na moduły i mniejsze formy treningowe. W mojej praktyce nazywam to „shotem sprzedażowym” (Więcej o tym: przejdź tutaj)

Handlowcy to także grupa uwarunkowana schematami działania. Czasem narzuca im je kultura organizacji (i jej menedżerowie), określona filozofia sprzedaży, standardy a także schematy spowodowane utrwalonymi nawykami z powodu – codziennie powtarzających się zachowań, efekt  braku czasu na poszukiwanie inspiracji, konieczność robienia każdego dnia wyniku, który to nie pozwala na pogłębioną refleksję co do zmiany podejścia w sprzedaży. Bywa, że trening jest w pierwszej kolejności próbą „odklejania” handlowców od ich nawykowych przyzwyczajeń – w wręcz nawyków słownych w sposobie prowadzenia rozmowy.

Szkolenia handlowe – siła stereotypu

 W kulturze handlowców i ich menedżerów funkcjonować mogą także określone mity dotyczące SZKOLENIA i nowego podejścia do sprzedaży:

MIT pragmatyzmu „Jeśli coś wiesz – to pokaż jak to robisz”. 

Doprawdy trudno z tym polemizować …A jednak pozycjonuje to trenera jako dostawcy rozwiązania – zdejmując tym samym odpowiedzialność handlowców za wprowadzenie zmiany i samodoskonalenie – czytaj pracę nad sobą.

Pragmatyzm działania – to podstawa pracy handlowca. Pułapką natomiast może okazać się to, że handlowcy nie zawsze chcą rozumieć naturę problemu  – która bywa bardziej złożona niż proste rozwiązania i szybkie „skuteczne” podpowiedzi. Co nie tylko  wymaga  „sprawdzonych patentów na sprzedaż” ALE TAKŻE OSOBISTEGO ROZWOJU.

Sposobem na rozwój wydaje się odejście od codziennej realizacji – odskoczyć od codziennej rutyny poprzez udział w szkoleniach po to by złapać dystans i poddać analizie i refleksji to – co można zrobić inaczej w oparciu o zdobytą nową wiedzę, nowe spojrzenie na sprzedaż. Model wypracowany w trybie warsztatu – a następnie poddany gruntownemu wyszkoleniu czytaj; wytrenowaniu. (Nasuwa mi się tu na myśl praktyka Jacka Welcha  – z jego ideą tzw. work out’u  – intensywnych sesji roboczych wypracowujących rozwiązania). Tego typu warsztatów handlowcy mają za mało lub wcale. Bywa, że rolę tę przejmują menedżerowie sprzedaży.

Istotne problemy (handlowe) – nie mogą być rozwiązywane na tym samym poziomie myślenia – na jakim „byliśmy” gdy je wy-tworzyliśmy. To parafraza znanej wypowiedzi Alberta Einsteina co do rozwiązywania problemów.

 Wartością warsztatowych szkoleń byłoby zatem wypracowanie nowego podejścia nowej strategii, wytrenowanie (!) nowych umiejętności dających bazę i rzetelne podstawy do poprowadzenia rozmowy handlowej. Rozwiązania wynikające ze zmiany zdefiniowanych na nowo czynników sukcesu.  Nie zawsze jest to kwestia „dobrych patentów” – jednego handlowca przekazywanych innym lecz zrozumienie natury problemu – jak również osobistych uwarunkowań poszczególnych handlowców dlaczego klient reaguje właśnie tak?… i w konsekwencji co mogę z tym zrobić?

MIT zwielokrotnienia pracy „To samo tylko bardziej”.  

Pomiary efektywności – skłaniają zazwyczaj do nakłaniania handlowców do zwiększenia nakładu pracy  co ma skutkować wzrostem  efektywności  – na  inicjowaniu czegoś więcej nie pod względem jakościowym lecz ilościowym: sukces to więcej kontaktów, więcej połączeń telefonicznych, więcej umawianych spotkań – co daje więcej finalizacji, lecz nie koniecznie w eksperymentowaniu i poszukiwaniu nowego podejścia. Bywało w mojej praktyce trenerskiej że działy handlowe i ich szefowie nadmiernie ufali dotychczasowej – „starej i sprawdzonej doktrynie sprzedaży”- filozofii działania skupiając się na pomiarach efektywności ilościowej (a nie jakościowej).  Stąd mit „to samo tylko bardziej” jest silnie zakorzeniony w organizacjach  – nie zawsze tam gdzie jest konieczny i faktycznie uzasadniony jako czynnik kluczowy w zwiększaniu wyników.

Jak często pojawia się okazja do poszukiwania nowego podejścia i przestrzeń do eksperymentowania przez handlowców?

Tym bardziej trudno jest z tym przekonaniem walczyć handlowcom, którym system definiuje i narzuca sposób działania. Temu właśnie mają służyć szkolenia – będące platformą wymiany doświadczeń – jako przestrzenią do eksperymentowania i przekraczania granic …do rozwijania różnych taktyk i sprawdzania ich skuteczności, w sposób jaki nie byłby możliwy na linii frontu – w kontakcie z klientem. Temu ma służyć poligon  doświadczalny.  Labolatoria nie muszą pozostawać tylko domeną firm produkcyjnych – wszak sprzedaż to także „produkcja”.

Rzecz w tym, że jeżeli, masz na wyposażeniu tylko młotek – to każdy problem wygląda jak gwóźdź  można próbować wbijać więcej gwoździ , tylko czy aby na pewno zwiększona ilość uderzeń młotkiem – przyniesie poprawę rezultatu? I czy aby na pewno trzeba tu było wbijać gwoździe?

(Nasuwa mi się tu zasada hierarchii pól : Jose Antonio Marina przedstawiona w książce; „Porażka inteligencji – czyli głupota w teorii i praktyce” – tytuł prowokatywny lecz tezy w niej zawarte –  odkrywcze!)

Szkolenia handlowe – o roli trenera

Zmiana podejścia nie jest łatwa: wymaga od trenera silnej osobowości i ugruntowanej wiedzy – która co ważniejsze trafi do przekonania handlowców,  Wymaga silnej – przekonującej – argumentacji, popartej przykładami – że nowe podejście ma uzasadnienie a przy okazji pomoże handlowcom pokonać „stare nawyki”; uwolnić od utartych ścieżek i schematów postępowania.

Jestem zdania, że szkolenia należy traktować jak ciężką pracę, a uczestnika jak zawodnika na treningu w sporcie  albo jak człowieka w zespole do zadań specjalnych – przygotowującego się do jednorazowej akcji. To intensywne uczenie taktyki, analizowanie różnych możliwych sytuacji i trening …trening …trening …a nie zabawa …zabawa …zabawa …i  rozrywkowe scenariusze szkoleń, do których większość przywykła w poszukiwaniu dobrej atmosfery.  Trener i trening – to praca nad sobą. Mam tu na myśli wspomniany efekt „wow” – za którym stoi chęć poszukiwania atrakcyjnych treści i doświadczeń na szkoleniu z bagatelizowaniem roli żmudnego intensywnego (wy)trenowania.

Sadzę, że szkolenia wciąż opierają się na efektownym robieniu wrażenia przez trenera na uczestnikach, a pozornie dobrze wyglądająca wiedza na sali szkoleniowej nie ma potem przełożenia na realne działania. Szkolenia handlowe – bywają pełne obiecujących i mało realnych do zastosowania zagadnień – nie mających odniesienia do realnej sytuacji handlowej: danego produktu, danej specyfiki branży, specyfiki sprzedaży i stojącej za tym reakcji klientów. To brak realności zastosowania uzyskanej na szkoleniu wiedzy powoduje sceptyczne podejście do szkoleń przez samych handlowców.

MIT 3 „Myślenie kategoriami starego modelu rozmowy handlowej”

Utarta i powszechna wiedza o sprzedaży rozdziela  proces na poszczególne jego etapy / elementy składowe następując po sobie to:

– nawiązanie relacji – otwarcie rozmowy

– zbadanie potrzeb

– prezentacje produktu językiem korzyści

– odpowiedzi na obiekcje klienta / lub ich zbijanie

– uzasadnienie ceny z próbą zamknięcia sprzedaży

– zamknięcie sprzedaży

W tym modelu największym powodem do zmartwień handlowców wydaje się być zazwyczaj:

 skuteczność odpowiedzi na obiekcje klienta – by przekonać go do zakupu oraz argumentacja cenowa – tzw. obrona ceny. Dla pewnej grupy sprzedawców – zależnie od branży problemem pozostaje także utrzymanie uwagi klienta w początkowej fazie rozmowy (zimnych kontaktów):

– „nie dziękuję nie jestem zainteresowany” lub „proszę wysłać ofertę’

– „konkurencja daje lepsze warunki’

– „jesteście za drodzy”

– „muszę się  jeszcze zastanowić”

Co wiemy dzisiaj o procesie i przebiegu sprzedaży w kontakcie z klientem? Jak opisujemy jego przebieg? Jak handlowcy zazwyczaj definiują sprzedaż – na jakie dzielą ją etapy  – czy funkcjonuje jakiś inny model niż przytoczony powyżej? Warto to sprawdzić.   

Sprzedaż – nowa definicja sytuacji

Należy zadać sobie pytanie …Czy faktycznie żyjemy w świecie sukcesu opartego na zmianie paradygmatów – czy widzimy tego przykłady czyli przypisujemy zmianie sposobu widzenia danej sytuacji warunek sukcesu?. Świat biznesu stara się wyprzedzać konkurencje albo znajdować nisze – w nowym podejściu da danego zagadnienia –  jest zatem właśnie oparty na nieustannej zmianie:

– zmianie rynku  i jego specyfiki

– zmianie dostępu do informacji (przez klientów)

– zmianie modelu dystrybucji informacji oraz produktu

– zmianie kanałów informacji i marketingu

– zmianie sposobu podejmowania decyzji przez klienta …

Może drogą do większego sukcesu – zwanego poprawą efektywności w sprzedaży jest właśnie decyzja co do zmiany definicji sytuacji zarówno sprzedaży jak i samego szkolenia / warsztatu w tym zakresie? Ujęcia i zdefiniowania czynników sukcesu na nowo  w oparciu o zmieniony paradygmat sprzedaży. Schemat tego modelu, który – co wart podkreślenia – nie jest liniowy (jak poprzedni) i mógłby wyglądać następująco:

Więcej o nowym podejściu do sprzedaży:

szkolenia sprzedażowe

Więcej o psychologii sprzedaży

psychologia sprzedaży

Read More

Zarządzanie własną sprzedażą – dla handlowców

Cechy dobrego handlowca. Rankingi i benchmarking

Dlaczego to nie takie oczywiste być wysoko na firmowej liście w rankingach sprzedaży? Czyli o co chodzi z najlepszymi na tle przeciętnych? Nieco inne spojrzenie na rankingi  i zmiana paradygmatów dotyczących czynników efektywności.

Artykuł skomplikowany czytasz na własną odpowiedzialność 🙂

Przyjęło się za dosyć powszechną i dobrą praktykę wielu działów handlowych tworzenie rankingów sprzedawców. Odtąd widnieją w salach sprzedażowych tablice lub ekrany z ogłoszeniami wyników, określające dzienne, miesięczne lub roczne rankingi wyznaczające pozycje handlowców – począwszy od najlepszych do tych … najsłabszych. 

Przyświeca temu jak sądzę założenie – że sprzedaż to proces niezwykle ekspansywny,  w którym jak nigdzie indziej liczy się wynik. W przeciwnym razie lepiej poszukać sobie innej pracy. Twarda gra – w której  rezultat zależy głównie od efektów zaangażowania i skuteczności, oraz od tego jak bardzo wytrwale handlowiec pracuje  by dowieźć wynik.

Twarda gra rynkowa – w której zwycięzca bierze wszystko?  To jeden z tych zwodów, w których wynik Cię zweryfikuje… żadne teorie i żadne filozofie, co najwyżej kilka technik sprzedaży, samodyscyplina i podejmowanie/generowanie leadów… a dalej już tylko ostatnia prosta…wynik!

Pracuj mądrze a nie ciężko … bo klientów bierze się sposobem (?)

Pominę fakt i uzasadnienie – dlaczego tworzenie rankingu sprzedawców – stanowi istotny błąd psychologiczny i daje efekt przeciwskuteczny lub co najwyżej obojętny dla sporej rzeszy handlowców. Pominę też fakt filozofii zarządzania mocno proklamowanej przez Jacka Welcha – zwolennika „systemu wyróżnianie najlepszych” („Winning znaczy Zwyciężać”) i nie dlatego, że temat nie byłby warty przemyślenia ale dlatego, że chce zwrócić uwagę na problem – który moim zdaniem może być znacznie mniej dostrzegalny.

Pytanie: Skoro tak wielu ludzi uprawia zawód  handlowca, lubi to co robi pracując w tym zawodzie zazwyczaj wiele lat – dlaczego w rankingach najlepszych zazwyczaj są nieliczni?

Dlaczego lista rankingowa zazwyczaj wypełnia się najliczniejszą grupą tych przeciętnych, dających średni wynik- zadowalający ale nie wybitny? Czy przyczyna bycia najlepszym – owa znana powszechnie tajemnica sukcesu – to efekt samodyscypliny wytężonej pracy i rozwoju – które charakteryzują nielicznych?

Czy cała reszta nie miała i nie ma ochoty wyrwać się z masy przeciętności, ma mniejsze aspiracje, słabość charakteru, brak zdolności, wypaliła się lub ma inaczej postawione priorytety (mylone z celami)? Co jest powodem? Czy zasadnym jest doszukiwać się w pracy handlowca analogii do wyników (wyczynów) sportowca stającego na podium zwycięzców – co miałoby być wypadkową bycia najlepszym? Efekt:

  • Wytężonej pracy
  • Talentu
  • Niezłomności i wytrwałości
  • Pracy nad sobą i własnymi ograniczeniami
  • Uczenia się technik sprzedaży
  • Wyznaczania celów i osobistych ambicji?
  • Pokonywania słabości, lenistwa lub złych nawyków?

Te kwestie wydają się być bezdyskusyjne… lecz czy to wszystko?

Moja odpowiedź brzmi nie (wiem) – poszukując zupełnie nowych odpowiedzi i mówię to głównie dlatego, że może od dawna przyjmujemy zwyczajowe – błędne kryteria oceny dobrej pozycji handlowca?

Wyniki sprzedażowe – rankingi handlowców ich rezultaty mogą być efektem pochodzącym od czynników z listy zupełnie innych kategorii takich jak np.:

  • Bezrefleksyjność
  • Brak dylematów
  • Rezygnacja z określonych kategorii poznawczych
  • Przewartościowanie systemu wartości
  • Postawienie sobie określonych priorytetów
  • Rozstrzygnięcie / i brak wewnętrznego konfliktu (dążenie – unikanie)
  • A nawet brak wewnętrznych rozterek czy skrupułów.
  • Zdolność do adaptacji – jako specyficznego procesu uczenia się

(Brzmi szokująco na pierwszy rzut oka? – Spokojnie to tylko hipoteza)

Wróćmy na chwile do biznesów, organizacji – działów sprzedaży i ich szefów.  Jak definiuje się standardy, wzorce zachowań, priorytety, dotyczące ważnych dla organizacji wartości, jak tworzy się kryteria oceny pracy handlowców, jak definiuje się normy i systemy nagradzające zachowania a jak wyznacza wyniki…?

Jak często systemy te i przekaz niesiony przez szefów sprzedaży jest zbiorem czynników wzajemnie się wykluczających? Ile jest w tych zasadach oraz szkolonych praktykach sprzedaży  sprzecznych założeń i dążeń – których w istocie nie da się pogodzić?  Stawia się pomiędzy nimi znak równości, jako cech koniecznych i…  współistniejących, które de facto w sposób niezrozumiały – budzą w handlowcu określony dysonans poznawczy – konflikt wewnętrzny w określaniu siebie, w procesie sprzedaży i działaniach na rzecz wyników?

Kogo zazwyczaj szukamy i jaką miarą mierzymy kandydatów do roli dobrego handlowca –  czyli co zawiera zazwyczaj profil oczekiwanego / idealnego/ sprzedawcy (oprócz doświadczenia):

  1. Pracowitość a więc samodyscyplinę
  2. Wysoką motywacje do pracy
  3. Konsekwencje w działaniu – niezłomność i wytrwałość – siłę charakteru w osiąganiu wyni8ków
  4. Ukierunkowaną na cel osobistą skuteczność – poczucie sprawstwa
  5. Osobę godną zaufania a więc spójną wewnętrznie, z zasadami i normami (wartościami)
  6. Autentyczną i uczciwą w swoich zamiarach a zatem wobec klientów i organizacji
  7. Relacyjną wobec klientów lub wręcz empatyczną – dobrze rozumiejącą potrzeby klienta
  8. Samodzielnie rozwiązującą problemy – a zatem autonomiczną w myśleniu i działaniu

Czy zaczynasz dostrzegać ów paradoks …. Dotyczący problemu wzajemnie wykluczających się cech na tle realiów organizacji? Co powiesz na to, że wielu nieprzeciętnych ludzi – może nie stanąć nigdy na szczycie rankingów sprzedaży…  bo reprezentacja cech,  które ich definiują  – nie pozwala im być w zgodzie z tym, do czego nakłania ich firma, organizacja  oraz szef sprzedaży? Oczywiście nakłania nie wprost ale poprzez zarządzanie i promowaną kulturę.

Diabeł tkwi w szczegółach… w niuansach …w dylematach wyboru  z ostatniego kuszenia …

To nie reprezentacja najlepszych wymienionych cech – przynosi rezultat na miarę bycia na szczycie rankingów tylko zaledwie zbiór niektórych – tak zestawionych cech i zachowań by pozwalały na zdolność handlowca do adaptacji. 

Obalanie mitów – lub realne dążenie do doskonałości

Być może –  bo to tylko hipoteza – trzeba pożegnać się z mitem idealnej organizacji, zmodyfikować kryteria dotyczące kultury organizacji lub zmienić kategorie oceny poszukiwanych do danej roli kandydatów?

Jakie mogą występować bariery adaptacyjne –  ludzi będących reprezentacją wielu łącznie pożądanych cech hipotetycznie idealnego handlowca? Dla zobrazowania – spróbuje ująć je w określone dylematy wewnętrzne ludzi reprezentujących określone wartości:

Szczerość: – jak mam być szczery skoro wiem, że nie mogę klientowi powiedzieć o wszystkim bo wtedy prawdopodobnie zrezygnuje?

Empatia: czuje, że ten produkt nie jest najlepszym rozwiązaniem dla tego klienta… co mam zrobić skoro muszę mieć wynik a nie mam innego rozwiązania?

Zrozumienie potrzeb:  Jak mam badać potrzeby i je zaspokajać: skoro wiem, że wówczas uświadomię klientowi, że potrzebuje innego produktu i odeślę go do konkurencji?

Samodzielność: Jak mam myśleć niezależnie i samodzielnie rozwiązywać problemy – skoro wiem, że nikt w firmie tej zasady i procedury nie zmieni chociaż wszyscy wiedzą że nie ma ona od dawna sensu?

Rzetelność i uczciwość: Jak mam być uczciwy i w zgodzie z samym sobą skoro ukrywam wady tego rozwiązania i aby sprzedać muszę pominąć milczeniem kwestie, które pewnie zainteresowałyby klienta przy podejmowaniu decyzji?

Zasady: Żeby tutaj osiągać najlepsze wyniki – trzeba wyzbyć się skrupułów – a ja muszę zarobić na rachunki i utrzymanie rodziny.

Inicjatywność: Nie mam po co iść do szefa …bo znowu mi powie, że mam nie dyskutować tylko robić tak jak powiedział…przecież jest praktykiem z długoletnim stażem (czytaj tradycjonalizm wobec innowacyjności)

Filozofia działania: Jak mam widzieć złożone problemy klienta i szukać rozwiązania skoro moja organizacja nakłania mnie do upraszczania i szybszego zamykania sprzedaży

Doradztwo: Jak mam myśleć kategoriami rozwiązań – skoro może się okazać, ze moja firma nie posiada takiego produktu.  

i inne …

Pragmatyzm – praktyków sprzedaży …

Najczęstszym uzasadnieniem w powyższych sytuacjach dla szefów sprzedaży oraz organizacji  zorientowanych na dostarczanie wyniku i orientacji na maksymalizowanie zysku – będzie więc uzasadnienie; w rodzaju: „nie mamy na to wpływu – zajmij się tym na co masz wpływ” .

Jeśli iść tym tropem warto jeszcze raz odpowiedzieć sobie na pytanie, kto faktycznie będzie zajmował listy najwyżej notowane w rankingach sprzedażowych (?):

Być może – ludzie bez dylematów, nie myślący wieloaspektowo ale raczej robiący swoje… o określonych priorytetach – nie koniecznie zgodnych z fałszywą ideologią oczekiwanych wartości … stosowanych wychowawczo dla określania publicznego wizerunku pracodawcy i firmy; ludzie przede wszystkim z dużą zdolnością do adaptacji – praktyczni – praktyką odsuwania określonych dylematów moralnych i wewnętrznych rozterek porzucanych… na rzecz osiąganych celów…?

Odpowiedzi się zmieniły …

Ponieważ poruszam się w świecie sprzedaży oraz w obrębie organizacji sprzedażowych…dostrzegam opisany tutaj problem, który być może stawia wiele definicji sukcesu w obliczu zmiany paradygmatów i obalania mitów w obrębie istnienia określonych kategorii…

(Analogicznie jak w odrębności wykluczających się praw fizyki uwarunkowanych przestrzenią i zakresem ich obowiązywania –  praw zgoła odmiennych dla fizyki kwantowej cząstek elementarnych i praw fizyki Newtona: grawitacji i zakrzywienia czasoprzestrzeni … – tak wiem tym przykładem skomplikowałem).

Rozłączne prawa i kategorie czy blokujące wynik dylematy  – wewnętrznego konfliktu; odmowa bycia najlepszym w rankingach?

Osobiście znam przykłady ludzi wrażliwych, kochających zwierzęta, zdeklarowanych vegan  chcących żyć w zgodzie z naturą – którzy w imię sukcesu – nie mają dylematu rozwijać i potęgować rozwój sprzedaży i biznesu – firmy, która swoje kosmetyczne produkty oparła na rybim – kolagenie jako najlepszym komponencie kosmetyków odbudowujących i poprawiających wygląd skóry ….

Zatem ich kategoria sukcesu – mierzona z pracowitością i wytrwałością, osobistym rozwojem ma się nijak do innych wartości …gdyż  nie pozostaje w zgodzie z tym, że rozwój ich działalności, stan wyników w sprzedaży  oraz wzrost volumenu sprzedaży produktów firmy wiąże się z zwiększeniem skali zabijania ryb na surowiec dla owych kosmetyków.  Dylemat tożsamości: Veganin czy człowiek sukcesu?

I tutaj wracam do wstępnej hipotezy dotyczącej dylematów blokujących ludzi przed byciem najlepszymi – być może zupełnie inne cechy charakteru najlepszych handlowców determinują ich miejsce zajmowane najwyżej w rankingach niż potocznie sądzimy …co nasuwałoby wniosek, że w imie fałszywych założeń, wzmacniamy w kulturze zarządzania nie te cechy które stanowią wyznacznik faktycznego osiągania najlepszych wyników.

A to w konsekwencji rodzi kolejne pytania, które powinny otworzyć myślenie menedżerów sprzedaży – w problematyce najlepszych sprzedawców:

Co pozwoli handlowcom – realnie utożsamić się ze sprzedawanym produktem?

Jakich faktycznych wartości dostarczamy klientom?

Jaką kulturę organizacji chcemy tworzyć – faktycznie a nie w wizerunkowe wzorce i postawy

Czy jesteśmy uczciwi sami ze sobą – definiując czynniki sukcesu?

Czy znam faktyczne motywy, motywacje i kryteria decyzje handlowców i rozumiem ich dylematy

Czy nasza organizacja jest otwarta i kieruje zasoby do dostarczania klientom lepszych rozwiązań i faktycznych przeżyć?

Co mówią o nas chwile prawdy  „Moments of truth” w koncepcji Jana Carlzona

Jacy ludzie pasują do naszej organizacji: jeśli zdejmiemy z siebie określone kategorie mitów.

Jaki powinien być dominujący tzw, temat motywu kandydata: orientacja na cel, orientacja na wynik i osiągnięcia, orientacja na stan.

Kogo szukamy i dlaczego?

Zmiana paradygmatów czyniła zazwyczaj postęp w rozwoju technologii, w organizacjach, życiu społecznym lub sposobie działania firm – nie jest łatwa bo dotyka czynnika zmiany i oporu wobec niej i jest w istocie sztuką zarządzania.

Przychodzi mi tu na myśl niezwykle odkrywcza i płodna definicja „Zasady Hierarchii pól” zawarta w książce Jose Antonio Marina: („Porażka Inteligencji czyli Głupota w teorii i praktyce”), która odpowiada na problem: dlaczego mądrzy ludzie dokonują złych wyborów?

Myśli i poczynania – które same w sobie są inteligentne – mogą okazać się głupie – jeżeli pole ich działania jest głupie.   Jeżeli mylisz się w doborze celu – błądzisz we wszystkim innym

Warto tu tez przytoczyć inną zasadę McKinseya definiowania i docierania do istoty problemów w organizacji według modelu:  M.E.C.E. Mutually Exclusive – Collectively Exhaustive czyli warunku sine qua non: Wzajemnie Wykluczających – i jednocześnie Łącznie Wyczerpujących, które wymagają uzyskania trafnej odpowiedzi na 4 pytania:

  1. Co jest problemem?
  2. Co składa się na problem?
  3. Co stoi na szczycie hierarchii problemu?
  4. Czy rozwiązujesz właściwy problem?

A jakie jest twoje rozpoznane i udokumentowanie uzasadnienia dla  kryterium powodów występowania w rankingu określonych sprzedawców jako tych najlepszych?  Jeśli przyjmiemy że są oni odzwierciedleniem i reprezentacją kultury twojego zespołu, stylu zarządzania, kultury  organizacji oraz określonej reprezentacji modelu biznesowego  oraz produktu?

Komu ich zachowania przystawiają lustro odzwierciedlające kulturę organizacji oraz styl zarządzania reprezentowany przez szefów ?

Read More

Jak myślimy o szkoleniach dla firm?

Problem sposobu podejmowania decyzji o wyborze dostawcy

Szkolenia dla firm. Jak myślimy o szkoleniach rozwiązując problemy organizacji?
Czy nasz wybór jest wynikiem myślenia produktowego czy problemowego w świecie szybkich decyzji?

Zmęczeni natłokiem spraw menedżerowie lub mówiąc językiem efektywności – obciążeni rosnącą listą spraw do załatwienia szefowie HR w procesie podejmowania decyzji o wyborze firmy szkoleniowej, oraz oferowanych przez nią produktów szukają sposobu jak szybko i efektywnie ustalić wybór dostawcy szkoleń dla poprawy wyników w organizacji. (To moja teza).

Do tego dochodzi dosyć powszechny czynnik,  że w procesie podejmowania decyzji o wyborze dostawcy funkcjonują tzw. „rekomendacje” – polecenia pochodzące od innych zamawiających oraz lista dotychczasowych realizacji powiązana z informacją o ilości szkoleń zrealizowanych w danym temacie do dzisiaj.  Rzecz jednak w tym, że istniejemy w świecie w którym co raz częściej  sukcesy osiąga się poprzez zmianę paradygmatów – zmianę definicji sytuacji, nowe podejście, nowe myślenie o danym problemie a nie intensyfikowanie dotychczasowego pola działania. Z tego powodu od rekomendacji istotniejszym powinna się stać merytoryczna ocena programu, wypracowany konsensus wraz z uzasadnieniem  dlaczego określone podejście do rozwoju pracowników będzie adekwatne dla naszej organizacji, naszego modelu biznesowego,  aktualnych trendów rynkowych itd..

Tymczasem szkolenia mają swoje nazwy – modne opakowanie, czasami brzmiące coraz bardziej atrakcyjnie jakby były w nowych opakowaniach – z użyciem nowych określeń a czasem nawet kolorowej oprawy (czerwony, zielony, żółty, niebieski … menedżer w świecie VUCA, mind sonar, turkusowe organizacje, design thinking, neuro-dydaktyka, neuro – zarządzanie, neuro – sprzedaż itp. itd.) Wszystko to wpisuje się w kategorie „super szkolenia” super – obietnice i … nadużycia.

OK. – niech będzie; prawa marketingu -terminologia może być dzisiaj jak opakowanie – analogicznie do innych produktów na półkach sklepowych. Taki trend, że „obrandowujemy” niemal wszystko nawet samych siebie (bo gdyby to jeszcze robili inni … ale nie o tym).

Ponieważ organizacje mają swoje problemy do których relatywnie łatwo jest dopasować określone rozwiązania, nazewnictwo jako rodzaje szkoleń wybór wydaje się prosty: znalezienie szkolenia, które pasuje do problemu w naszej organizacji. Dorzućmy do tego jeszcze … czy firma istnieje długo na rynku szkoleń, jakie doświadczenia w swoim BIO zawarł trener – zapytajmy o 2 – 3 rekomendacje, następnie porównajmy klika ofert aby mieć jakiś punkt odniesienia co podoba nam się naj… – a co mniej… – na zasadzie konkursu świadectw (czytaj co robi lepsze wrażenie) i … załatwione!


Dobry wybór mamy za sobą w warunkach czynnika czasu i określonych niepewności.
(I tu może ta konkluzja wielu się nie spodoba; jednak mam takie doświadczenia, że wnikliwość analizowania programów szkoleniowych oraz wartości merytorycznej treści ofert – bywa sprawą drugorzędną!  Zazwyczaj funkcjonują hasła i obietnice a nie analiza i wnikliwa ocena sposobu myślenia dostawcy o przyjętym / zaproponowanym rozwiązaniu).

I tak oto w firmie, gdzie ludzie nie wyrabiają się z terminami … hmmm …– dajmy im szkolenie z zarządzania czasem lub lepiej obrandowane „efektywność osobista w świecie VUCA”.
Gdy spada im zaangażowanie – dajmy ich menedżerom szkolenie z motywowania lub lepiej obrandowane z terminem „Flow” – „ekstazy przepływu” (wybaczcie ironię) do tego oparte na neuro – moytywacji;


Jeśli sądzimy że ich wyniki sprzedażowe słabną – potrzebują zapewne szkolenia z „technik sprzedaży” od jakiegoś dobrego handlowca – „praktyka” … ponieważ w „naszych potrzebach / i oferowanych szkoleniach stawiamy na praktykę a nie teorię” …i … mamy rozwiązanie naszych bolączek!

A tak przy okazji, ktoś, kto powołuje się na argument (a jest tak zazwyczaj), że sprzedażą zajmuje się 20 lat co traktowane jest jako atrybut mówi nam w istocie, że o tym , że odwołuje się do doświadczenia, które …nie jest istotne, ponieważ 20 lat temu a nawet 10 mieliśmy do czynienia z innym rynkiem, innymi klientami, innymi procesami, modelami biznesowymi, okolicznościami, innymi słowy innymi paradygamtami                w sprzedaży. Bywa , że powoływanie sią na tamte doświadczenia – jest niedorzeczne bo obecnie potrzebujemy nowej definicji sytuacji i tworzenia programów szkoleniowych pod nową – dynamicznie się zmieniającą rzeczywistość

Koło fortuny się kręci … podobnie jak hipermarket szkoleniowy. Czas zająć się kolejną sprawą z listy spraw do załatwienia. Temat szkolenia mamy zamknięty. Wydaje się, że wybrany przez nas trener i firma dobrze ogarną temat …Wszak taka jest istota usług szkoleniowo – doradczych:  „powierzmy rozwiązanie profesjonalistom” z pierwszych stron Google … a czasem z rekomendacji od naszych znajomych. (Bez merytorycznego namysłu i wnikliwej analizy programu szkoleniowego!)

Daniel Kahneman (autor „Pułapek myślenia”) … w opisie mechanizmów poznawczych powiedziałby prawdopodobnie użyłeś Systemu 1 …poszedłeś na skróty w ocenie sytuacji. Niestety określoną łatwość poznawczą użyłeś, jako maszyny do wyciągania pochopnych wniosków …W istocie popadłeś w pułapkę myślenia, którą formuje w tobie tzw. szybkie myślenie (nazwijmy je tu prowokatywnie: korporacyjnym) …czas … termin … działanie … przejście do kolejnej sprawy).

Czy naprawdę sądzimy, że problemy w naszych organizacjach, jakich doświadczają ludzie – są tak oczywiste i tak proste jak tematy oferowanych szkoleń – a raczej składanych obietnic? Dostarczanych poprzez oferty zazwyczaj nie pokazujące meritum dochodzenia do rozwiązania – bez kontentu – zawartości,  a tym samym dostarczane przez Zamawiających,  jako rozwiązania dla organizacji? …. (Uwaga: stawiam pytanie otwarte… pomimo iż zdaniem „niektórych” zaczynanie od „Czy” – to pytanie zamknięte … hmmm … rzecz w tym, że w moim pytaniu postawiony, otwarty został i poddany pod rozwagę problem).

Być może w natłoku zadań nie mamy na tyle zasobów wewnętrznych (energetycznych, merytorycznych lub czasowych by podjąć problem z samodzielną próbą zobaczenia jego złożoności). Co więcej, być może …nie widzimy nawet takiej potrzeby odnosząc to …do wspomnianego natłoku spraw…Zostawmy to profesjonalistom, którzy z jakichś powodów rynkowych prawdopodobnie i koniunkturalnych oferują z miejsca gotowe rozwiązania niczym tabletki przeciwbólowe na każdy ból (leczenie objawowe).

Daniel Kahneman wskazałby na problem złudnej narracji w której proste zestawienie dwóch idei tworzy wrażenie logicznej reprezentacji rzeczywistości. To błąd poznawczy Systemu 1.

Wiele ze szkoleń chociaż ciekawych i pozostawiających na uczestnikach dobre wrażenie – w dłuższej perspektywie czasowej okazuje się być – nieprzydatnych i nieskutecznych bo nie poprawia określonych parametrów funkcjonowania firmy/ organizacji lub szkolonych grup pracowniczych. Kto jednak o tym pamięta? Mamy budżet i rodzi się potrzeba generowania następnych i następnych zagadnień szkoleniowych… byle do przodu.

Podstawowa konsekwencja jaka za tym stoi – braku efektywności – wynika zazwyczaj z myślenia produktowego a nie problemowego o szkoleniach, z  „czytania” robienia dobrego wrażenia a nie zagłębiania się w merytoryczną zawartość programu – popartą wcześniejszym IAPS (Identyfikacja i Analizą Potrzeb Szkoleniowych …lub idąc dalej problemu w organizacji)

A co jeśli …” większość problemów w organizacjach jest źle zdefiniowana”? (teza MIT) i to  na skutek błędnie przyjętych założeń rozwiązywania problemów? Złe definicje mają swoje źródło w uproszczonych kategoriach myślenia …Systemu 1 …(OK. zgoda, wyjątek dotyczyć będzie  ekspertów).

Przykłady można by mnożyć:
Co jeśli problem spóźniania się z terminami pracowników – ma swoje źródło w prokrastynacji, co jeśli prokrastynacja – jako mechanizm ucieczkowy od problemu jest wynikiem, lęku przed niepowodzeniem, nadmiernego perfekcjonizmu, ochrony własnej samooceny lub silnej potrzeby wyuczonej bezradności i podporządkowania na skutek bardzo krytycznego i wymagającego szefa i kultury jaką stworzył? Czy w takim przypadku szkolenie z zarządzania czasem – rozwiąże problem? A może przyczyn występowania problemu oraz przyjęcia rozwiązania trzeba szukać w zupełnie innej kategorii problemu a tym samym w innym szkoleniu – i nie wobec pracowników tylko ich szefa – z zakresu psychologii motywacji (nie mylić z motywowaniem)!!!

Tak oto mamy w dostrzeganiu złożoności problemu spóźniania się z terminami – rozwiązanie dla menedżera dotyczące psychologii motywacji. Czy faktycznie odnajdujemy taką zależność zlecając szkolenie? Pytanie czy w ogóle jej szukamy?

A co ze spadkiem efektywności (?): Załóżmy, że odnotowujemy spadek u handlowców w osiąganiu wyników sprzedaży – pojawia się więc zniecierpliwienie oraz refleksja …co jest powodem, że mają gorsze wyniki? … Może faktycznie trzeba im dostarczyć nowej inspiracji w szkoleniach? … Może techniki sprzedaży albo obrona ceny …? Skarżą się przecież, że klienci przestali decydować się na naszą ofertę …która przegrywa z konkurencją (klasyczna obrona ważnego czynnika: samooceny własnej sprawności …a zatem samooceny i ważnego motywu osiągnięć).

Tymczasem kultura sprzedaży w tej organizacji – skupiła się na efektywności – jako takiej, na optymalizacji procesu i pomiarze czasu rozmów z klientami …dlatego miarą sukcesu stał się wynik …Jeśli go nie osiągasz pracuj więcej …”weź się do roboty zamiast narzekać” …czasy są trudne. W organizacji od dawna panuje wypalenie zawodowe, które określone zostaje w literaturze przedmiotu „wyczerpanym ego” – sprawa niebagatelna w organizacjach przeładowanych obowiązkami.  Wola jest mięśniem i wyczerpuje się w podobny sposób …dlatego, gdy jesteśmy zmęczeni (po pracy) – bywa, że stajemy się bardziej drażliwi, chcemy mieć święty spokój …nie zajmować się dziećmi …nie angażować w żadne sprawy …zdjąć ciuchy firmowe …walnąć na kanapę i przez dobrą chwilę nic nie musieć zrobić …
A co z tym czasem z naszymi nieefektywnymi handlowcami?

Okazuje się, że w organizacji brakuje pewnej kategorii luzu …ludzie chodzą spięci i nieustannie przejęci wynikiem oraz systemami kontroli efektywności. W ich zawodowej przestrzeni – pomimo wielu deklaracji ze strony szefów nie ma prawdziwej atmosfery otwartej na proces uczenia się, na eksperymentowanie i poszukiwanie nowych doświadczeń …dla wypracowania nowych rozwiązań czy poszukania strategii na klienta w twórczym procesie odchodzenia od schematów. Poziom stresu oraz napięcia …w grze o wynik sprawia
, że nikt pomimo potencjalnej wiedzy nie zaryzykuje eksperymentowania z nowym podejściem do sprzedaży …Atmosfera wokół współpracy – budująca sprzyjający klimat uczenia się wymaga odwagi do popełniania błędu … wymaga luzu i psychicznej przestrzeni …dalekiej od wnikliwego pomiaru rezultatów silnie zaangażowanego – kontrolującego szefa … o cechach ambicjonalnych – byłego niegdyś najlepszego sprzedawcy ….

Zatem – jakie szkolenie(?): techniki obrony ceny, czy może praca nad kulturą w organizacji ? Co będzie realnym przyczynkiem do podniesienia efektywności handlowców? Jaki gotowy temat szkolenia wyda się odpowiedni:
Techniki wpływu , obrona ceny …czy może raczej inteligencja emocjonalna w zarządzaniu – ukazująca na kanwie Analizy Transakcyjnej …że rola Rodzica Krytycznego – jako kontrolującego szefa – nie tworzy w tym przypadku odpowiedniej atmosfery wokół skłonności do eksperymentowania Dziecka Twórczego i Spontanicznego
(kategorie stanów „ja” w Analizie Transakcyjnej ukazującej aspekty naszej osobowości oraz potencjału inteligencji emocjonalnej oraz życiowych postaw) wobec wzrostu kompetencji i zmiany w sposobach sprzedaży sprzedawców.

Zasada: „ to samo tylko bardziej” pod wpływem presji nie stanowi w tym przypadku najlepszego kryterium poprawy efektywności …

A co z kupowaniem doświadczenia (?)– nie można przecież zaprzeczyć, że doświadczony handlowiec …który funkcjonował w branży od 15 lat potrafi przekazać w roli trenera swoje doświadczenia. Ależ tak … na pewno tak … po pierwsze zna problem od środka – nie jest teoretykiem, tylko praktykiem a same lata spędzone w obszarze danego zagadnienia mówią same za siebie …Czy tak ?

No to kilka pytań kontrolnych (z Systemu 2):

1.Czy 15 …10 a może 5 lat temu sprzedawało się produkty na rynku tak jak obecnie?
2.Czy klienci pod wpływem doświadczeń oraz presji ze strony sprzedawców reagują tak samo czy może modyfikują swoje zachowania ?
3.Czy mamy pewność że osoba w danej branży była wybitnym sprzedawcą czy tylko zajmowała się sprzedażą od 15 lat zmieniając co jakiś czas firmy?
4.Czy bardzo dobry sprzedawca mający swoje patenty – i grupę klientów – jest faktycznie dobrym trenerem, który dostrzega różne potrzeby rozwojowe u różnych handlowców, czasem mające swoich podstaw w brakującej technice sprzedaży?
5.A czy same jego doświadczenia  są faktycznie jego samymi praktycznymi doświadczeniami – czy może (na szkoleniu) oparł je na literaturze przedmiotu =teorii heheheh … np. ”wywierania wpływu”? A co w istocie  leży u podstaw techniki „stopy w drzwiach” by mogła być skuteczna …zbadanej dogłębnie …(z dala od taniej literatury szybkich „rozwiązań” …bo można przypuszczać, że w świecie szybkich rozwiązań  – żaden „poradnik handlowca” nie sięga aż tak głęboko …?
6.Czy trener – handlowiec posiadając wybitną wiedze w sprzedaży – rozpozna, że w danej organizacji problemem nie jest handlowiec tylko szef sprzedaży i potrzeba odblokowania w ludziach przestrzeni do eksperymentowania i modyfikowania własnych schematów handlowych pod wpływem zmiany kultury zarządzania…?

Można by pomyśleć, że droga na skróty – to problem przesilenia obciążonych i zmęczonych HR – owców – zarzuconych natłokiem spraw …sądzę jednak, że problem nie jest aż tak prosty  a raczej złożony. Nikt nie chce nietrafionych szkoleń.

Tendencja myślenia na skróty …to zjawisko występujące w świecie „bezpośredniego transferu” coraz bardziej powszechnie wchodzące w sposób naszej percepcji i braku metody w podchodzeniu do rozwiązań (nie rozwinę tego wątku bo byłby to nowy temat)

Dotykamy wszak problemu złożoności myślenia zamiast skrótu … Daniel Kahneman w swoich „”Pułapkach myślenia” pokazuje przykład prostego eksperymentu:

  1. Prosi uczestników biegnących o podanie wyniku w odpowiedzi pytanie ile jest 2×2 …szybka odpowiedź …bez zwalniania tempa … lecimy dalej … 2.Prosi także o udzielenie informacji ile jest 17 x 24?
    I tu sprawa nie jest już tak prosta a za nią podążają różne reakcje organizmu …trzeba bowiem uruchomić „zimne silniki” systemu 2

Ludzie nieświadomi udziału w eksperymencie (co teraz zdradzam) przystają …zatrzymują się by zastanowić się nad bardziej problematyczną sprawą i udzielić właściwej odpowiedzi …

Problem złożoności problemu – domaga się zwiększonych zasobów poznawczych …przy realnie występujących ograniczeniach – czego nie sposób zrobić w przysłowiowym biegu lub z marszu …

Namnażanie szkoleń i poszukiwanie coraz to nowych tematów – atrakcyjnych z nazwy i wizualnej oprawy …lub obrandowanej terminologii to mechanizmy i kategorie dobre dla funkcjonowania systemu 1 …ale nie koniecznie propozycje dla rozwiązywania złożonych problemów organizacji -dostrzeganych tylko w
przypadku aktywowania systemu 2 (Dodam …bywa, że …- nie musi być to regułą)

Natomiast problem złej roboty szkoleniowej to ekonomia czasu w miejscu/uważności …Bywa, że pomimo robienia innego wrażenia obecne szkolenia są produktowe a nie …problemoweInaczej mówiąc dostarczają określonego produktu szkoleniowego jako gotowego rozwiązania w danej dziedzinie wiedzy – ale nie
zajmują się zbytnio identyfikowaniem i rozwiązywaniem przyczyn realnych problemów w konkretnej organizacji.

Sytuacje potęgują szkolenia otwarte; i obecny trend szkoleń on – line … prawdziwe eldorado dla optymalizacji wypozycjonowanego internetowego sklepu oraz trenerów …robiących tym zabiegiem efekt wow …a następnie efekt skali (brawo dla sukcesu w sprzedaży …gorzej dla klientów – organizacji korzystających z fast foodów (A może nie mam racji …proszę o opinie? Może to kwestia tylko określonych zagadnień w obszarach tzw. „miękkich” – do których w gruncie rzeczy nawiązuję).

Być może potrzebujesz mniej szkoleń niż myślisz?

W mojej praktyce kontaktów z różnymi grupami zawodowymi …począwszy od handlowców a skończywszy na menedżerach stale aktualna jest konkluzja wynikająca z obserwacji …iż w świecie ogromnej masy szkoleń coraz lepiej obrandowanych i zdefiniowanych na nowo wizualną oprawą oraz terminologią
spora rzesza ich uczestników – odbiorców szkoleń, nadal nie opanowała podstawowych jak dla mnie kategorii umiejętności w danej dziedzinie – pomimo odbycia kilku danego typu szkoleń. Tymczasem jednak sięgając po kolejne …co skłania mnie do kilku wniosków końcowych będących jednocześnie tezami na otwarcie myślenia:

  • Prawdopodobnie potrzebujesz mniej szkoleń  … niż myślisz (poruszając się w świecie podaży i popytu – poszukiwania i podawania „nowych – sexy- tematów).
  • Istotny jest transfer wiedzy – praca nad rozpoznaniem problemu a potem nad wdrożeniem danego rozwiązania / zagadnienia/ zachowania  zamiast poszukiwania nowych idei (najlepsze pomysły to nie te najbardziej kreatywne lecz: faktycznie zrealizowane pomysły) Liczy się realizacja.
  • Może warto przestać myśleć produktowo o szkoleniach – w biegu …na rzecz skuteczniejszego wdrożenia faktycznych zachowań i procedur; zastanowić się w czym tkwi problem? Możesz pytać o to innych jednak zbadaj istotę problemu w miejsce szukania gotowego rozwiązania.

„Większość problemów w organizacjach jest źle zdefiniowana” – teza MIT (Massachusetts Institute of Technology) w „Sztuce podejmowania decyzji – czyli dlaczego mądrzy ludzie dokonują złych wyborów”? Dlatego autorzy proponują model nieliniowy rozwiązywania problemów.

 

„Myśli i poczynania ludzi inteligentnych – mogą okazać się głupie – jeżeli pole ich działania jest głupie” – Jeżeli mylisz się w doborze celu …błądzisz we wszystkim innym” – teza warta rozpoznania w: „Porażce Inteligencji – czyli głupocie w teorii i praktyce” J.A. Marina

Bądź „mi – si” … cokolwiek robisz bądź „mi-si” (M.E.C.E. – akronim od Mutually Exclusive Collectively Exhaustive) Zasada McKinseya; jako kategoria definiowania problemów a tym samym szukania rozwiązań – jako warunek sine qua non czynników: wzajemnie wykluczających – łącznie wyczerpujących …Inaczej mówiąc poszukiwanie odpowiedzi na pytania o czynniki sukcesu:
• Co jest problemem (w danej kategorii)
• Co składa się na problem –(suma czynników) czy to już wszystko ?
• Co stoi na szczycie hierarchii problemu ? według zasady 20/80
• Czy rozwiązujesz właściwy problem …?

Te i inne kategorie myślenia – zmieniły nasze postrzeganie szkoleń jako rozwiązania dla organizacji.

A na koniec żart kontekstowy:

W fenomenalnym filmie Toma Tykwera „Biegnij Lola biegnij” – z idealnie zharmonizowaną z obrazem muzyką (polecam!) …tytułowa bohaterka nieustannie biegnie …za każdym razem …zaczynając bieg od nowa … z tego samego miejsca … Tym samym  wielokrotnie pokonując ten sam odcinek trasy (odmieniając go na wiele przypadków; ten sam podejmowany trud i zaangażowanie).
Dynamika i nakład pracy bohaterki pomimo iż doświadcza nowych sytuacji w  jakimś metaforycznym sensie trzyma ją stale w „punkcie wyjścia”;  kto widział film, ten wie o czym mowa…chociaż oczywiście nie jest to główna idea oraz jedyna wymowa filmu.

Jednak ciśnie mi się na usta pewna puenta wynikająca z mojego tutaj wywodu jak również przytoczonego filmu, jako już finałowy przekaz moich rozmyślań nad Systemem 1 i  2 … (szybkim i wolnym):

Biegnij Lola …biegnij … … lub może zwolnij” …ot paradoks

PS. Zrób test myślenia złożonego, który zadasz (najlepiej komuś) w czasie biegu:  lub zacznij biec i odpowiedz bez wcześniejszego namysłu ile to jest 17 x 24 ? …Co prawda zostałeś wtajemniczony w cel eksperymentu, drogi Czytelniku więc być może z przekory biec nie przystaniesz …:-) i nie przystaniesz by dokonać kalkulacji i uzyskać wynik? Wówczas sprawdź na kimś innym – czym mogą być ograniczone zasoby poznawcze?

(kadr z filmu „Biegnij Lola …biegnij”)

Read More